Wstydliwa historia ruchów antyszczepionkowych

Jest środek nocy. Sąsiad łomoce do twoich drzwi. Na jego czole perli się pot, żyły na skroniach pulsują w rytm oszalałego bicia serca.
– Pod żadnym pozorem nie pij wody z kranu! – Dyszy. – Właśnie wyszło na jaw, że do wodociągów przedostała się zabójcza bakteria.
Nim zdążyłeś na dobre przełamać rozespanie i zapytać o szczegóły już go nie ma. Pobiegł zbudzić i ostrzec kolejnych.
Nie wiem, co dokładnie byś zrobił. Pobiegłbyś ostrzegać następnych, zadzwonił do rodziny, a może włączył radio albo zajrzał do internetu? Z całą pewnością nie poszedłbyś jednak do kuchni i nie nalał sobie wielgachnej szklanki kranówy na ugaszenie pragnienia. Prawda? Pewnego typu ostrzeżeń lepiej pochopnie nie lekceważyć…

 

* * *

 

A teraz wyobraź sobie drugą sytuację. Znów jest środek nocy. I znów budzi cię łomotanie do drzwi. Wściekły i zaspany wsuwasz nogi w kapcie i suniesz do przedpokoju. Wiesz dobrze, że to znowu twój sąsiad – miłośnik teorii spiskowych. W poniedziałek twierdził, że kranówka zatruta jest tajemniczym wirusem, we wtorek – że dodają do niej LSD, żeby wywołać zbiorowe halucynacje. W środę najwyraźniej zaspał, bo nie było żadnych wieści o śmiertelnych niebezpieczeństwach czyhających w wodociągach, ale cały czwartek próbował cię przekonać, że od picia kranówki lęgną się pasożyty. W piątek w wodzie kryły się zarodniki pewnego szczególnie złośliwego grzyba, w sobotę – metale ciężkie. Półprzytomny patrzysz w kalendarz. Niedziela. Co dzisiaj? Bakterie? Gluten? Tlenek wodoru? Zapowiada się kolejna ciężka rozmowa. Nim otworzysz drzwi, bierzesz kilka długich łyków orzeźwiającej kranówki.

 

Oblicza konsensusu

Jak się domyślacie, to nie będzie opowieść o sąsiadach i kranówce. Wbrew pozorom nie będzie to też tekst wyłącznie o historii ruchów antyszczepionkowych. Na ich przykładzie chciałbym opowiedzieć o pewnym ogólnym zjawisku, charakterystycznym dla większości ruchów spiskowych i pseudonaukowych.

Zjawisko to to rozproszenie wyjaśnień. Jeżeli spytamy dwudziestu profesjonalnych badaczy katastrof, dlaczego upadły wieże World Trade Center, otrzymamy dwadzieścia identycznych lub bardzo podobnych wyjaśnień. W najgorszym wypadku dziewiętnaście identycznych historii i jedno zdanie odrębne.

Jeżeli o to samo zapytamy dwudziestu zwolenników „alternatywnych wyjaśnień katastrofy” (zwanych czasem teoriami spiskowymi), jest niemała szansa, że usłyszymy dwadzieścia pięć całkiem różnych odpowiedzi – niepowiązanych, a często wręcz sprzecznych. „Zrobiła to Alkaida, ale rząd wiedział o ataku na WTC”, „zrobił to rząd, żeby wywołać wojnę”, „zrobili to Żydzi”, „nikt tego nie zrobił – nie było żadnego zamachu”…

Badacze komunikacji i pamięci kulturowej od dawna interesują się mechanizmami „uzgadniania dyskursu” i dziś zgodnie uważa się je za podstawę wykształcenia się nowoczesnej nauki. Jan Assmann, niemiecki specjalista od pamięci i społeczeństw starożytnych, przedstawia to obrazowo jako „zdolność rozpoczynania naszej wypowiedzi tam, gdzie skończyli inni”1. Naukowcy mogą spierać się, rewidować teorie albo powracać do tych uznanych wcześniej za błędne; w nauce może z powodzeniem funkcjonować kilka sprzecznych wyjaśnień tego samego zjawiska. Ale nigdy nie jest tak, że każdy gada sobie oddzielnie. Istniejące sprzeczności są dostrzegane i problematyzowane.

Tymczasem pseudonauka niemal zawsze przypomina sąsiada z przedstawionej we wstępie anegdoty. W poniedziałek wirusy, we wtorek LSD, w czwartek pasożyty… Spójność pseudonaukowej opowieści o świecie zapewnia nie spójność argumentów, lecz poczucie misji, strachu czy niechęci wobec takich lub innych przeciwników.

Odnajdywanie tego rodzaju cech charakterystycznych pseudonauki jest niezwykle istotne. Właściwie to wydaje mi się znacznie istotniejsze niż weryfikowanie obalanie poszczególnych nieprawdziwych twierdzeń głoszonych na przykład przez ruchy antyszczepionkowe. I to z dwóch powodów.

Po pierwsze, choćbyśmy udowodnili z całą pewnością, że tiomersal w szczepionkach nie jest szkodliwy, choćbyśmy nawet usunęli go ze szczepień – na miejsce jednego śmiertelnego zagrożenia pojawi się natychmiast pięć nowych. Tymczasem jeżeli raz nauczymy się bezbłędnie rozpoznawać pseudonaukę (nauczymy tego dzieci w szkołach, studentów i lekarzy, którzy muszą potem przekonywać pacjentów), to rozwiązanie problemu przybliży się definitywnie.

Po drugie, analiza struktury teorii pseudonaukowych czy spiskowych jest narzędziem, którym może posługiwać się każdy. Nie wymaga wiedzy eksperckiej z danej dziedziny, a jedynie zdolności do odkrywania pewnych powtarzalnych wzorów. Nie znam się ani odrobinę na szczepionkach. Ty, czytelniczko, mam nadzieję – też. (Jeżeli akurat, pechowo, jesteś ekspertką w tej dziedzinie – wyobraź sobie, że cały tekst dotyczy fizyki kwantowej, GMO albo globalnego ocieplenia…) Dlatego w ogóle nie zajmujemy się tu weryfikowaniem poszczególnych faktów. Nie sprawdzamy po kolei – wracając do historii ze wstępu – czy w kranówce są wirusy, bakterie, czy grzyby. Zamiast tego próbujemy ocenić, czy tego, kto do nas mówi, w ogóle warto traktować poważnie.

Jednym z pierwszych sprawdzianów, które można przeprowadzić, jest przyjrzenie się historii tego, co w danej sprawie głoszono. Dzieje ruchów antyszczepionkowych dostarczają wręcz modelowego przykładu.

Ulotka antyszczepionkowa (Wielka Brytania, 1984)

Ulotka antyszczepionkowa (Wielka Brytania, 1884)

 

Narodziny antyszczepionkowej paniki

Nadja Durbach, historyczka badająca najwcześniejszą fazę ruchów szczepionkowych, przedstawia w swojej książce niebywały wręcz kalejdoskop społecznych lęków, jakie obowiązkowe, powszechne szczepienia wzbudzały w ludziach z dziewiętnastego wieku. Od momentu wprowadzenia na Wyspach Brytyjskich Compulsory Vaccination Act (1853), kolejne teorie dotyczące złowrogich skutków szczepionek pojawiały się niemal każdego roku. Niektóre z nich umierały niemal natychmiast, ginąc w pomroce dziejów. Inne, które doczekały się bardziej elokwentnych zwolenników, inspirowały mniej lub bardziej liczne grupy społeczne, prowokując płomienne kazania, ulotki i masowe protesty2.

Oto kilka najbardziej soczystych antyszczepionkowych pomysłów z pierwszego okresu:

  1. Szczepionki to znamię Bestii zapowiedziane w Apokalipsie.
  2. Szczepionki na ospę są nieczyste, bo pochodzą od zwierząt. Mogą więc zarazić dzieci zwierzęcymi chorobami.
    • Wersja bardziej radykalna: pochodzą od zwierząt, więc mogą… zamienić dzieci w zwierzęta (po szczepionkach wyrosną im kopytka!)
    • Wersja naprawdę hardcore’owa: nawet jeżeli nie szkodzą ciału, to mogą narazić na szwank życie wieczne dziecka, mieszając jego duszę z duszą zwierzęcia (a zwierzęta, jak wiadomo, nie trafiają do nieba…)
  3. Szczepionki są nową wersją piętnowania – oznaczania niewolników i przestępców.
  4. Szczepionki przenoszą choroby umysłowe.

Oprócz poszczególnych teorii warto zdać sobie sprawę z szerokiego kontekstu społecznego pierwszych ruchów antyszczepionkowych. Przede wszystkim, były to ruchy o silnej podbudowie religijnej, rozpowszechnione wśród najniższych warstw społeczeństwa. Ich źródłem był lęk przed nową praktyką, w ramach której państwo w sposób dotychczas niespotykany ingerowało bezpośrednio w ciało obywateli.

Ulotka antyszczepionkowa (USA, ok. 1905 r.)

Ulotka antyszczepionkowa (USA, ok. 1905 r.)

Warto też pamiętać, że pierwsze szczepionki przeciw ospie faktycznie wyglądały dość makabrycznie. Opierały się na nacinaniu skóry dzieci i wcieraniu w ranę płynu pozyskanego z ran… dzieci zaszczepionych wcześniej (lub bezpośrednio od cieląt). Te szczepionki faktycznie często zostawiały paskudne blizny (stąd porównania do piętna czy znamienia Bestii), bywały też przyczyną groźnych powikłań i zakażeń.

A jednak, szczepienia przyjęły się w społeczeństwie, a ich przeciwnicy, choć głoszone przez nich teorie były naprawdę spektakularne, ponieśli klęskę. Wiecie, dlaczego?

Bo był to czas, gdy wciąż jeszcze doskonale pamiętano tysiące ofiar, jakie każdego roku zbierała na ulicach Anglii ospa. Kiedy więc przeciwnicy szczepień w swych niezwykle sugestywnych ulotkach opowiadali o kilkudziesięciorgu dzieci, które szczepienia zabiły w ciągu dwóch dekad – te liczby nie robiły wielkiego wrażenia.

DPT – powrót antyszczepionkowców

Lata 1970 to okres paniki wobec skojarzonej szczepionki DPT – błonica, krztusiec, tężec3. W wyniku przeprowadzonych na bardzo małej próbce badań pojawiło się podejrzenie, że szczepionka może powodować uszkodzenie mózgu. Choć po dalszych badaniach teorię tę niemal natychmiast odrzucono, rodzice wielu chorych dzieci (także tych cierpiących już od wielu lat) przypisali winę za nieszczęście, jakie na nich spadło, szczepieniom, zakładając Association of Parents of Vaccine-Damaged Children. W wyniku medialnej paniki współczynnik szczepień zmalał z 77% do 33%, w niektórych rejonach osiągając pułap zaledwie 7%. Jak nietrudno się domyśleć, rezultatem była epidemia krztuśca, której śmiertelne żniwo ostatecznie utwierdziło społeczeństwo, że korzyści ze szczepień dalece przekraczają ewentualne niebezpieczeństwa.

W USA tymczasem ukazał się film pt. DPT: Vaccination Roulette (1982) i popularna książka Harrisa L. Coultera A Shot in the dark (1985). Kiedy w Wielkiej Brytanii sytuacja powoli wracała do normy – te same wątpliwości odżyły nagle w Stanach. I znowu – niestety – remedium na nie okazał się dopiero powrót niemal już wyplenionej choroby.

 

MMR – powrót powrotu antyszczepionkowców

Dla każdego, kto pamięta historię z DPT, opowieść, którą do dziś sprzedaje Andrew Wakefield, wydaje się co najmniej podejrzana. A to dlatego, że stanowi niemal dosłowne powtórzenie tamtego scenariusza. Zamiast szczepionki DPT śmiertelnym niebezpieczeństwem okazuje się tym razem MMR (odra, świnka, różyczka), a zamiast encefalopatii dostajemy autyzm.

Znów jedno badanie (jego rzetelność podważono potem wielokrotnie), sugerujące związek między chorobą a szczepionką, zostało pochwycone przez media i zaowocowało paniką, powstaniem nowych ruchów społecznych, świetnie sprzedających się książek i filmów (np. Vaxxed nakręcone przez samego Wakefielda). Warto w tym kontekście pamiętać, że nie tylko firmy produkujące szczepionki zarabiają na swojej działalności!

Teoria wiążąca autyzm ze szczepionką MMR do dziś cieszy się sporą popularnością. Dowodem na to są spadające współczynniki szczepień oraz… coraz liczniejsze w USA i Europie epidemie odry. Czy historia naprawdę musi się powtarzać?

Zrzut ekranu ze strony internetowej

Tablica Mendelejewa

Za straszliwe niepożądane efekty szczepień obwiniano tiomersal (sól sodowa kwasu etylortęciotiosalicylowego). Choć nie stwierdzono jego szkodliwości w szczepionkach (w szczególności zaś nie potwierdzono związku z autyzmem), tiomersal został – dla świętego spokoju – usunięty ze szczepień.

Okazało się wówczas, że szczepionki zawierają związki glinu (aluminium), którym przypisano… te same niebezpieczne właściwości.

Z kolei ci, dla których autyzm nie wydaje się dość atrakcyjnym straszakiem, mogą dowiedzieć się z internetu, że szczepionki powodują także: „padaczkę, ADHD i choroby psychiczne…”

Oczywiście możemy usuwać ze szczepionek kolejne substancje, nie wydaje się jednak, żeby ta strategia miała jakikolwiek sens… Tym bardziej, że tropicieli spisków naprawdę niełatwo jest przekonać:

Podobno rtęć została usunięta ze szczepionek, ale wskaźniki występowania autyzmu wciąż są wysokie. Możliwe wyjaśnienia tej sytuacji są takie:

Dzieci nadal otrzymują niezwykle wysoką liczbę szczepionek, które zawierają inne potencjalnie toksyczne i/lub zaburzające pracę układu odpornościowego składniki takie jak aluminium i duże ilości żywych wirusów.

Istnieje wiele zanieczyszczeń środowiskowych jak rtęć z elektrowni spalających węgiel, które mogą być potencjalną przyczyną.

Ale może przeoczyliśmy inne możliwe wyjaśnienie: Czy rtęć naprawdę została usunięta ze szczepionek?4

Podsumowanie

Jest środek nocy. Sąsiad łomoce do twoich drzwi. Chce ci powiedzieć, że aluminium w szczepionce MMR powoduje autyzm. Czy potraktujesz go poważnie, skoro w poniedziałek twierdził, że szczepionki to znamię bestii, we wtorek – że twoim dzieciom wyrosną kopytka, w środę – że całkiem inna szczepionka powoduje encefalopatię, a w czwartek – że winny autyzmowi jest jednak tiomersal?

Ruchy antyszczepionkowe nie są chyba zbyt dumne ze swej dwustuletniej historii. Zaskakująco niewiele przeczytamy o niej na stronach internetowych i w antyszczepionkowych książkach. Warto tę historię przypominać – i samym antyszczepionkowcom, i społeczeństwu.

Wielu badaczy ruchów antyszczepionkowych pokazuje, w jaki sposób społeczne lęki przyczyniały się do kształtowania ruchów społecznych mających swoje struktury, zebrania, antyszczepionkowych celebrytów, wydające własną prasę, książki czy filmy. Z punktu widzenia semiotyki równie interesująca wydaje się relacja odwrotna. Od dwustu lat istnieje potężny ruch antyszczepionkowy. Ludzie, zasoby, książki, celebryci. Sensem ich istnienia jest podtrzymywanie i generowanie społecznych lęków. Ruchy antyszczepionkowe nie znikną dlatego, że obalimy fałszywe twierdzenia czy nawet – kapitulując – zmienimy składy szczepionek. Nic sobie nie robiąc z naszych wysiłków, po prostu wygenerują nową, równie straszną opowieść.

 

P.S. Tajna matryca

Robert T. Chen i Beth Hibbs analizujący mechanizmy ruchów antyszczepionkowych doszli do wniosku, że kolejne ich fale da się opisać za pomocą niezwykle prostego diagramu5:

Na początku ludzie szczepią się powszechnie z lęku przed chorobami, które wciąż doskonale pamiętają. Kiedy stopień zachorowań spada radykalnie w wyniku szczepień – paradoksalnie spada też zaufanie do szczepionek! Wobec nieobecności bezpośredniego zagrożenia wydają się mniej potrzebne, a ewentualne skutki uboczne przemawiają do wyobraźni bardziej niż korzyści. Wtedy – niestety – choroba powraca, ostatecznie przekonując społeczeństwo do danej szczepionki.

Dokładnie taki mechanizm obserwowaliśmy w przypadku DPT. Obowiązkowe szczepienia przeciw krztuścowi wprowadzono w Wielkiej Brytanii w latach pięćdziesiątych, panika w późnych latach siedemdziesiątych przypadła więc na okres, gdy pamięć choroby zaczęła się zacierać.

Szczepionki MMR wprowadzono ponad dekadę później i – z zaskakującą precyzją! – w takim właśnie odstępie dostajemy badania Wakefieda.

Nie tylko mamy więc wgląd w fascynująca historię ruchów antyszczepionkowych. Możemy także, pod wieloma względami, przewidzieć ich kolejne ruchy. Odgadnąć, kiedy pojawi się nowa, zwariowana teoria, i czego mniej-więcej będzie dotyczyć.

Science!!!


1Jan Assmann, Pamięć kulturowa, Warszawa 2008, s. 291-303

2Nadja Durbach, Bodily Matters, Durcham 2004; Nadja Durbach, They Might As Well Brand Us’: Working-Class

Resistance to Compulsory Vaccination in Victorian England, „Social History of Medicine” (2000) 13 (1): 45-63.

3Jeffrey T. Baker, The pertussis vaccine controversy in Great Britain, 1974–1986, „Vaccine” 21 (2003) 4003–4010.

4http://szczepienia.wybudzeni.com/tiomersal-rtec-2/

5R. T. Chen, B. Hibbs, Vaccine Safety: Current and Future Challenges, „Pediatric Annals” 27(7), s. 445-55.

Czytaj dalej

113 Comments

  1. „Ulotka antyszczepionkowa (Wielka Brytania, 1984)”
    — aha, to taka naukowa dokładność… żartuję, to tylko blog, artykuł nie był recenzowany…

      • Dam Ci dobrą radę: jak jesteś narąbany, to wstrzymaj się z pisaniem w Internecie.

        Tym razem publicznie poinformowałeś: jestem błaznem, głupcem, dla którego nie ma różnicy pomiędzy „1884” a „1984”, a ze swej głupoty jestem tak dumny, że pokazuję ją całemu światu…

        • Pusty? Ja tam widzę literki, nawet emotkę!
          Co nie zmienia faktu, że na pewno puste są głowy wszystkich #antyszczepionka #antywacek #antyżycie #WyleczRakaWitC

      • Serio, serio… Może warto jednak czegoś się dowiedzieć…? A tak przy okazji… Po co szczepić na świnkę i rózyczkę? Kiedyś to były normalne choroby wieku dziecięcego i każde dziecko przechodziło je bez żadnych problemów, zresztą tylko raz w życiu, ponieważ po przejściu choroby organizm uodparniał sie w sposób naturalny.

        • Tia… Bo lepiej chorować przez 3-4 tygodnie na świnkę, niż się zaszczepić, przechorować tydzień, o ile w ogóle… No, ale co tam, przecież powikłania są takie przyjemne! 🙂 Wiesz… Kiedyś normalnymi chorobami była Hiszpanka, czy też Czarna Ospa (Ospa Prawdziwa), masz może ochotę je przechorować, aby „zdobyć odporność”? O! Mam pomysł! Zróbmy „Ospa Party” z tym, że z wersją właśnie Ospy Prawdziwej! A co tam! Zaszalejmy! W końcu szczepienia wam nie potrzebne, a to własnie dzięki nim się pozbyliśmy Ospy :).

          • Ospy prawdziwej pozbyliśmy się dzięki szczepieniom???? To chyba jakieś podróże w czasie trzeba było odbywać :)))

          • A po co komu podróże w czasie? Pozbyliśmy się ospy dopiero w roku 1980. Ostatnia epidemia ospy w Polsce to rok 1963.

          • W 1963 roku w wyniku ospy zmarło 7 osób, natomiast w wyniku powikłań poszczepionkowych zmarło osób 9.

    • Kogo uwazasz za tego powaznego naukowca? Jerzego Ziebe? Bo nikt inny nie wypowiadał sie przeciwko GMO w sejmie I nie. Glosu osoby, ktora chce leczyc raka witaminą C, nie warto brać pod uwagę.

      • Np w Izraelu nie mozna miec nadajnikow satelitarnych, internetowych na dachach budynkow. W izraelu tez nie mozna leczyc raka chemio-terapia. Kazdy glos nalezy brac pod uwage. I gdzie jest powiedziade ze wiekszosc ma racje z tych 20 naukowcow i 20 zwolennikow teori spiskowych jeden moze miec racje. Bo prawda jest jedna to tzw obiektywizm. Wlacz pani myslenie

      • To śmieszne, bo znam osoby, które tak się wyleczyły, a tych co się leczyli chemią też znam, problem w tym, że nich nie ma już na świecie. Wierzę w to co widzę, a nie w to co napiszą.

        • Znasz kogoś, kto się wyleczył z raka…. Wit. C?! Z chęcią poznam tą osobę! Podeślij też zestaw badań i wyników! Co ja pisze?! Weź ślij to wszędzie gdzie się da! Przecież to powinno się nagłośnić! A nie… czekaj… nic to nie da bo… to niemożliwe 🙂

      • Żeby mądrze mówić nie potrzeba naukowca.A sam fakt co się mówi o gmo w sejmie daje świadectwo samemu sejmowi.

      • GMO to sztuczna modyfikacja genomu, sa badania, ktore potwierdzaja szkodliwosc spozywania modyfikowanej zywnosci. Pisze o nich chcby Jane Godall w swojej ostatniej ksiazce o roslinach. Mam Co do szczepionek – calym sercem popieram obowiazek szczepienia.

    • W Polsce jest obowiązek szczepień, co oznacza, że 99,99% dzieci jest szczepionych, aby mówić o ludobójstwie dzieci powinny w wyniku tego masowo umierać a nie słyszałem o ani jednym potwierdzonym przypadku. Ktoś kto mówi o ludobójstwie nie tylko nie jest poważnym naukowcem, nie jest nawet poważnym człowiekiem tylko błaznem, a tych w komisjach sejmowych nie brak – wystarczy spojrzeć na tzw. komisję ds. katastrofy smoleńskiej.

      • Polska to dziwny półupadły kraj, w którym wszyscy udają, że wyszczepionych jest prawie 100% wyszczepialnych dzieci (Tak samo, jak wszyscy udają, że stworzona przez Boga patologia ciąży zależna od stanu zdrowia, piramidy wiekowej i etc… w Polsce nie obowiązuje.), po czem, nie wiadomo skąd, pojawiają się oszczędności w puli szczepień, którą urzędnicy rozdzielają na nagrody za oszczędności.

      • Głosu Semmelweisa, by dezynfekować ręce przed badaniem pacjentek też nikt nie brał pod uwagę.

    • Pani Katarzyno, czy Pani naprawdę uważa Jerzego Ziębę za poważnego naukowca? Czy jest Pani zaszczepiona? Podejrzewam, że tak. Czy ma Pani autyzm? Nie wydaje mi się. Proszę sobie policzyć ile osób które Pani zna jest zaszczepionych, a ile z nich ma autyzm lub jakąś inną chorobę rzekomo powodowaną przez szczepionki. Kojarzy Pani kogoś kto zmarł na odrę lub ospę? Nie sądzę. A proszę sobie wyobrazić, że kiedyś, kiedy nie było szczepień takie śmierci były na porządku dziennym (być może mówi Pani coś określenie „epidemia”).
      Miłego dnia i więcej krytycznego myślenia (to, że ktoś ma tytuł profesora nie oznacza automatycznie, że prowadzi rzetelne badania naukowe)

    • Zięba i „poważny naukowiec w Polsce” w jednym zdaniu brzmi jak:
      „kurwa przydrożna z HIVem i strażak”. Niby nic złego o strażaku nie napisaliśmy ale ogromny niesmak z takiego zestawienia pozostaje.
      Zięba nie jest naukowcem. Jest szarlatanem wciskającym debilom pszenicę za 250zł kg (tona 750zł na skupie) oraz witaminę C która i tak wszędzie w aptekach jest „lewoskrętna” ale się ludzie chemii nie uczyli w szkołach.

    • Piękny merytoryczny komentarz, tak jak ten niczego nie udowadniając artykuł, oparty na kilku książkach. Dno i metr mułu.

      • Haha 😀 no tak, udowadnianie czegoś na podstawie książek jest strasznie niemerytoryczne 😀 co innego udowadniać coś na podstawie sfałszowanych badań, zabobonów i informacji rodem z Pudelka 😀
        Jeśli ktoś oczekuje bardziej merytorycznego rozwinięcia służę pomocą – Jerzy Zięba nie ma żadnego tytułu naukowego, co wyklucza go jako naukowca, nie studiował medycyny co wyklucza go jako doktora i podważa rzetelność jego wypowiedzi z zakresu medycyny. Co z tego otrzymujemy? Faceta, który nie otarł się o wiedzę medyczną, a sprzedaje ludziom różne substancje przypisując im działanie, którego nie mają. Jak się ktoś taki nazywa? Szarlatan…

        PS. Chętnie usłyszę co antyszczepionkowcy powiedzą na to, że sam Wakefield przyznał się do tego, że sfałszował wyniki badań 😀 Piszcie 😀

  2. Sądzę, że te historie będą się powtarzać. Niby mówi się w szkole o tym, że „historia lubi się powtarzać”, ale dla niezainteresowanych jest nudnym zbiorem dat, miejsc, itp. I takie ruchy/epidemie będą się zjawiać średnio co pokolenie, bo „wyszczepialność wiedzy historycznej” jest niska, nie ma więc „historycznej odporności zbiorowej”. Podobne kwestie zdaje się obserwować w innych dziedzinach życia – polityce, ekonomii, itp. Drugim problem jest brak nauki weryfikowania badań i doniesień naukowych lub pseudonaukowych. Na biologii te 10 lat temu uczono mnie formułowania wniosków, wyprowadzania analiz. Świetnie, ale nie przypominam sobie, by choć wspomniano o podstawach metodologii naukowej. A szkoda.

    • Jakie epidemie się powtarzają? W Europie zachodniej w większości się nie szczepi poza grupami ryzyka. A jak mamy teraz 100 przypadków np odry i zrobi się z tego 200 to już jest zgodnie z definicją epidemia. Tylko że to jest 200 osób, za rok znowu będzie około 100. Ale zamiast myśleć lepiej straszyć ludzi epidemiami…

  3. „Po drugie, analiza struktury teorii pseudonaukowych czy spiskowych jest narzędziem, którym może posługiwać się każdy. Nie wymaga wiedzy eksperckiej z danej dziedziny, a jedynie zdolności do odkrywania pewnych powtarzalnych wzorów. Nie znam się ani odrobinę na szczepionkach. Ty, czytelniczko, mam nadzieję – też. Dlatego w ogóle nie zajmujemy się tu weryfikowaniem poszczególnych faktów. Nie sprawdzamy po kolei – wracając do historii ze wstępu – czy w kranówce są wirusy, bakterie, czy grzyby. Zamiast tego próbujemy ocenić, czy tego, kto do nas mówi, w ogóle warto traktować poważnie”.
    – Biorąc pod uwagę ten fragment powyższych wypocin, uznaję, że nie warto ich brać na poważnie.

    • Nie popłacz się dziubuś. Przykro ci, że obiektywnie rzecz biorąc masz kretyńskie poglądy? Twoja sprawa 😀

      • Problem tylko w tym, że w podobny sposób można w drugą stronę, przytaczając odpowiednie fakty z historii medycyny: doktora Mengele, lobotomię, tajne ekslerymenty na afroamerykanach w USA. A faktów do analizowania nie da się losować z przewidywalnym rozkładem prawdopodobieństwa, bo zawsze zależy on od tego z jakiego źródła je bierzemy (a autorytety instytucjonalne mogą upaść, co obecna sytuacja polityczna dobitnie potwierdza). Jedyne co zostaje to właśnie odniesienie do faktów i ich weryfikowalności/replikowalności badań.

  4. Witam Cię 🙂
    Pewnie pierwszy raz o czymś takim jak epistemologia słyszysz, ale nawet jeśli nie to jest to dziedzina, która zajmuje się problemem tego co jest pierwotnym źródłem poznania i są dwa główne podejścia:
    * realizm – istnieje obiektywna rzeczywistość niezależna od naszego poznania
    * idealizm – zakłada, że źródłem poznania są ludzkie wrażenia.
    Ten cytat ładnie opisuje do którego podejścia Cię zaklasyfikować:
    „Badacze komunikacji i pamięci kulturowej od dawna interesują się mechanizmami „uzgadniania dyskursu” i dziś zgodnie uważa się je za podstawę wykształcenia się nowoczesnej nauki.”
    Super, że wspomniałeś o dyskursie. Dyskurs to element marksizmu semantycznego, a w nim dochodząc do konsensusu podczas argumentacji nie wolno odnosić się do obiektywnie istniejącej rzeczywistości.

    HISTORIA MARKSIZMU CZ. 4/5 MARKSIZM SEMANTYCZNY 1

  5. Podoba mi się stwierdzenie „nowa praktyka”, naprawdę świadczy to o tym, że autor wie o czym piszę 🙂
    „Oprócz poszczególnych teorii warto zdać sobie sprawę z szerokiego kontekstu społecznego pierwszych ruchów antyszczepionkowych. Przede wszystkim, były to ruchy o silnej podbudowie religijnej, rozpowszechnione wśród najniższych warstw społeczeństwa. Ich źródłem był lęk przed NOWĄ PRAKTYKĄ…”

    W książce z 1904 roku jest co nieco napisane o nowości tej praktyki, ale jeśli potrzeba mogę podać starsze materiały. Poniżej cytat z tej ksiażki:
    https://polona.pl/item/18619048/6/
    „Inny sposób umyślnego zarażenia się ospą było sztuczne lekarskie szczepienie. — c. Ten drugi zabobon, ten jadowity i obrzydły chwast na niwie sztuki lekarskiej korzeniami swemi sięga czasów starożytnych, gdyż był praktykowany u pogańskich narodów Azji. Babilońscy magowie zastrzykiwali pogańskiemu ludowi ropę ospową na rękach i czołach w kształcie głowy byka; w Chinach proszek strupa ospowego wsypywano do nosa, nazywając to sianiem ospy; gdzie indziej guślarki nacinały skórę na nogach, rękach i twarzy, a do ran wtykały szmatkę, nitkę lub bawełnę zmaczaną w ropie ospowej lub kulki watowe piżmem i ospową materją nasiąknięte, albo też przykładały na ciało zdrowego człowieka plaster ściągający, wizykatorje, a usunąwszy powstały tam pryszczel, na bolejące miejsce posypywały sproszkowany strup ospowy.
    Uczeni nazwali ten sposób zakażenia Isopathją, prowadzącą do zwyrodnienia, z którego n. p. rasa mongolska podźwignąć się nie może, a ludy europejskie tracą soki zdrowotne, jak zżółkłe liście na drzewie, co się pokazuje po dzieciach w Szwecji i t. d. gorliwie szczepionych, że połowa z nich niedomaga na różne choroby. Zły duch, trzymając przed przyjściem Zbawiciela świata wszystkie narody w niewoli, ciemnocie i upodleniu, podsunął im tak niedorzeczny i haniebny pomysł na ich niedolę i zgubę. Pierwsi chrześcijanie, poznawszy się na zdradzie szatańskiej, brzydzili się tym piekielnym wynalazkiem, jako psującym i znieważającym ciało człowieka mające być świątynią Ducha Bożego, a dziuby i blizny ospowe po tej operacji powstałe uważali za znamiona nędznych służalców bestji apokaliptycznej. We wschodnio południowej Europie błąkał się jeszcze do niedawna ten zabobon u Wołochów, którzy mieli zwyczaj zaszczepiać materję ospową swoim córkom na rękach i na czole, uważając powstałe ztąd krosteczki w kształcie gwiazdy za etykiety i ozdobę dla nich.
    Przy końcu XVII. wieku przywlokła się z Tesalji do Konstantynopola pewna guślarka i opowiadała łatwowiernym ludziom, jakoby się jej objawiła Najśw. Panna Marja Matka Boska, nakazując robić rany Chrystusowe na nogach, rękach i twarzy lub czole, w kształcie krzyża, i smarować je ropą ludzkiej ospy przy zapalonej gromnicy i wymawianiu tajemniczych zażegnywań; gdyż to miało być ochroną od choroby ospowej.
    Ten zabobon przyjął się u ludu pomimo surowej nagany ze strony duchowieństwa i szyderstwa ze strony lekarzy; ci jednak widząc, że to interes zyskowny, namyślili się inaczej, zdanie swoje zmienili, operację zabobonną ludowi zachwalali, i odepchnąwszy guślarki, sami ją wzięli w swe ręce, nadając jej uczoną nazwę (inoculatio seu variolatio).
    Z początku dla przypodobania się ludowi operowali jak one, zachowując wszystkie błazeństwa nawet zażegnywanie choroby mrucząc słowa tajemnicze przy zapalonej świecy; później zaś opuszczali stopniowo ceromonję jedną po drugiej, gromnicę, zażegnywanie i profanację blizn Chrystusowych najprzód na nogach, potem na twarzy i czole, wreszcie przenieśli nacięcia skóry z rąk na ramiona; kształt krzyża w nacięciach (cruciatim) pozostał jeszcze długo z początkiem wieku XIX. gdy przy szczepieniu ospa ludzka ustępowała t. zw. krowiance Jennerowskiej; w końcu zaniechano figurę krzyża i robiono nacięcia w kratki lub pojedyncze linijki albo nakłuwano skórkę w kilku punktach, wcierając do ran jadowitą materię ospy ludzkiej.”

  6. MARCIN NAPIÓRKOWSKI, za jakiś czas, a będzie to niedługo, będziesz się wstydził tego wpisu. Zapisałem sobie Twoja stronę i zawsze Ci przypomnę to co pisałeś w konfrontacji z oczywistymi dowodami, że pisałeś to dla zarobku i dla pieniędzy mamisz ludzi.

  7. Najczęściej takie wpisy piszą najczęściej ludzie zdrowi, którym nic nie dolega, ew. przyjmują sobie coś tam na alergię. Ale jak ktoś jest przewlekłe chory i tradycyjna medycyna, ta naukowa, rozkłada ręce, to nagle wiele osób zmienia zdanie. Okazuje się też, że wiele szarlatańskich metod działa. A jak slysze jak ktoś pisze, że Zięba sugeruje by raka leczyć witaminą C to ręce opadają. Poznaj temat bliżej, dowiedz się o co chodzi, a potem krytykuj. I zapraszam np. na Roentgena w Warszawie, by porozmawiać z chorymi jak się czują, jaka jest skuteczność terapii oraz jak są traktowani. Nagle hasło „nauka głupcze” przybiera nowego wymiaru dla wielu osób. I oczywiście życzę każdemu tutaj zdrowia, ale chętnie bym porozmawiał z kimś takim kto poważnie zachoruje, a lekarz rozłoży ręce, co zrobi wtedy, i czy tez tak ochoczo będzie się nabijał z metod alternatywnych.

    • Jestem przewlekle chora, a medycyna naukowa rozłożyła ręce. Nie, nie znaczy to, że mam być frajerką, która daje zarobić szarlatanom, żerującym na ludzkiej naiwności i niewiedzy. I nie, nie każdy przewlekle chory szuka drogi na skróty. I tak, powinnością naukowców jest uparcie bronić wiedzy, a nie hochsztaplerów.
      Zapewniam Cię, że na 1 zadowolonego z metod alternatywnych, przypada 10, którym zniszczyły one zdrowie bądź pozbawiły życia. Nie są one jednak zainteresowane pokazywaniem się w mediach. To szamani prowadzą swoje show, chwaląc się sukcesami. O tych, którzy są ofiarami, mało kto pamięta

    • „Okazuje się też, że wiele szarlatańskich metod działa.”
      Która? Wino z kokainą? Nie działało, pacjenci umierali „lepiej się czując”.

      „Najczęściej takie wpisy piszą najczęściej ludzie zdrowi, którym nic nie dolega, ew. przyjmują sobie coś tam na alergię. Ale jak ktoś jest przewlekłe chory i tradycyjna medycyna, ta naukowa, rozkłada ręce, to nagle wiele osób zmienia zdanie.”
      Ewolucja/Bóg/Statystyka (niepotrzebne skreślić) tak chciał, że w kilka/naście po przekroczeniu 40 większość chorób podlega co najwyżej zaleczeniu i odwleczeniu zgonu o lat np. 5-7. Zaś nadmiar sztucznego konserwanta (vit. C) wylatuje pisio… nerkami.

      • Terapia wit. C nie polega na tępym przyjmowaniu tabletek z wit.c i ch wydalaniu z moczem.
        O to przykład braku zapoznania sie z tematem a potem pierdolenia farmazonów z myślą że jest się naukowcem-omnibusem.

        • Nie, na wlewach dożylnych w dawkach idących w pół grama do grama. No i co? (poza brakiem sraczki).

  8. Autorze, brawo za świetny artykuł.
    Natomiast ilość żółci tu wylanej przez ludzi.. zajmujących przeciwne stanowisko (delikatny jestem)- cóż- tak pracuje ich umysł. Pomieszanie z poplątaniem a w tym wszystkim jakieś echa nauki.. Nic nie poradzisz. Pozdro.

    • Dokładnie to samo można napisać o artykuł – jakieś dyskusyjne poglądy podane jako fakty i to wszystko nic nie udowadnia. Jakiś tekst o nawiedzonych ludziach i zero faktów.

  9. Z tą sklerozą antyszczepów jest tak samo jak u Świadków Jehowy z ich amnezją odnośnie podawanych dat końca świata. Też podawali je wielokrotnie, by potem podać nową, a poprzednie starannie przemilczeć i ocenzurować ten fakt w późniejszych publikacjach.
    No i oczywiście jak można było przewidzieć, pod artykułem zaroiło się od akolitów Jerzego Zięby, posiadacza ukrytego dyplomu inżyniera maszyn górniczych, specjalisty od ekonomii, medycyny, farmacji i dietetyki, choć nie przedstawił na tę okoliczność żadnego papierka, za to bredzi takie farmazony, że dla każdego choć pobieżnie obeznanego z tematem jest jasne, że Zięba to ignorant i błazen.

  10. Tak się składa, że w CHPL szczepionki MMR encefalopatia wyszczególniona jest jako możliwe powikłanie po szczepieniu. Sam producent o tym informuję. Trzeba być albo ignorantem albo opłaconym szczepionkoterrorystą żeby podważać ten fakt.

  11. Polecam wpisać w google fraze „potwierdzone teorie spiskowe”. Na każdą tak samo eksperci chętnie odpowiadali udzielając podobnej wypowiedzi.

  12. Wypociny jakiegoś leszcza po liceum 😄 Chciałem przeczytać do końca ale nie da się… bełkot 😜

  13. przede wszystkim autorze, ustal i sprecyzuj kto to jest „antyszczepionkowiec”. bo przyjmując durne założenia otrzymujesz wnioski z d*py. bełkot.

  14. Paszkwil, ale: czy autor potrafi wskazać badania którejkolwiek szczepionki z wykorzystaniem podwójnie ślepej próby czyli zwykłe medyczne badania? I czy autor potrafi wskazać jakiekolwiek badanie, które porównywałoby stan zdrowia dzieci szczepionych i nieszczepionych?
    Dalej: czy autor paszkwila potrafi wskazać badania, które jednoznacznie potwierdzą, że wstrzykiwanie do organizmu komórek haploidalnych innego człowieka jest w długim okresie czasu bezpieczne dla osobnika, któremu to zaaplikowano.
    Poproszę z datami badań i nazwiskami naukowców je prowadzących.

    • Cóż, wstrzykiwanie haploidalnych komórek jednego osobnika do organizmu drugiego osobnika może zakończyć się bardzo poważnie, a mianowicie ciążą.

      Oczywiście istnieją tego długofalowe konsekwencje – zwykle nazywa się je dzieckiem.

  15. ‚Antyszczepionkowcom’ chodzi przede wszystkim o wolny wybór, tak jak w krajach na zachodzie. Skoro jest ich tak mało to chyba nie powinni wywołać epidemii – na zachodzie jej nie ma. A rodzice dzieci zaczepionych chyba nie mają się czego obawiać, skoro są zaczepione to są przecież chronione. Autor tekstu musi mieć niewielką wiedzę w temacie. Podawanie kontrargumentów byłoby stratą czasu. Żeby posiadać zdanie trzeba wysłuchać obu stron. Gdyby autor z góry nie założył, że „antyszczepionkowcy” to idioci nie byłoby tego idiotycznego tekstu.

  16. W żadnym wypadku nie chcę podważać potrzeby szczepienia – ale chciałbym trochę podważyć porównanie z sąsiadem. Sama nauka polega na poznawaniu świata, prowadzeniu badań i w miarę rosnącego zasobu wiedzy rewidowania wcześniejszych poglądów.
    Jeśli powiem że w poniedziałek sąsiad twierdził, że Ziemia jest płaska a niebo wisi na stałe, we wtorek, że Ziemia jest okrągła, ale wszystko wokół niej krąży, w środę że jednak krąży wokół słońca, w czwartek że jest geoidą itp. to też będzie to wyglądało podejrzanie.

    • Masz całkowitą rację. Problem w tym, że gdy naukowcy koniec końców dochodzą do poprawnych wniosków i odrzucają błędne przekonania, szarlatani i wyznawcy teorii spiskowych cały czas powołują się na przestarzałe poglądy/obalone hipotezy/nieweryfikowalne stwierdzenia.

      Jaskrawym przykładem jest to, że do dzisiaj wszędzie, nawet w szkołach, mówi się, że człowiek pochodzi od małpy. Tak twierdził Darwin ponad 100 lat temu i wtedy tak wyglądał aktualny stan wiedzy. Natomiast od kilkudziesięciu lat wiadomo, że człowiek i małpa mają wspólnych przodków, nie że jedno pochodzi od drugiego. Ale i tak większość ludzi kojarzy jedynie przestarzały, ponad stuletni pogląd, co daje kreacjonistom broń do ręki.

      Ważne jest też to, że naukowiec nigdy nie powie, że wie coś na pewno. Dobry naukowiec powie tylko, że coś jest zgodne lub nie z aktualnym stanem wiedzy. Szarlatani natomiast wciskają ludziom swoje poglądy jako prawdy ostateczne.

      • Darwin nigdy nie twierdził, że człowiek od małpy pochodzi, nikt tego w szkołach nigdy nie uczył i nie uczy.

        • Zapytaj 10 ludzi na ulicy czy człowiek pochodzi od małpy, 9/10 powie, że tak a ten 10 będzie kreacjonistą. Ale to offtop, mnie ciekawi, czy AKURAT odpowie na mój komentarz. Pewnie nie.

          • Zapytaj 10 ludzi na ulicy, kto odkrył kulistość Ziemi. Połowa przynajmniej odpowie, że Kopernik. Jeden odpowie, że to oszustwo, bo Ziemia jest płaska. Inny oświadczy, że jest kulista, ale my żyjemy wewnątrz tej kuli. Pozostają trzy osoby – to ci, którzy nie spali w szkole.

      • Aha, a co mądralo było owym wspólnym przodkiem człowieka i tej enigmatycznej małpy? Bo widzisz, to tez była małpa…

    • @BIOTECHNOLOG
      Człowiek nie tylko pochodzi od małpy, człowiek małpą wciąż jest 😛
      Przeciwstawny kciuk, charakterystyczna budowa uzębienia, specyficzne elementy budowy kości twarzoczaszki, brak chwytnego ogona – mamy wciąż kluczowe cechy diagnostyczne wspólne wszystkim małpom wąskonosym (Catarrhini).

    • Mimo niewątpliwych wskazanych przez ciebie podobieństw, dostrzegam też bardzo dużo różnic między ludźmi a małpami. Zależy na czym się skoncentrujesz. To nie cechy budowy fizycznej czynią z nasz homo sapiens. Nie sposób dowieść że człowiek wyewoluował z małp. To tylko interesująca teza filozoficzna pewnego starszego pana

  17. Bardzo erudycyjna i elokwentna racjonalizacja neurotycznego strachu autora artykułu przed wszelkimi teoriami spiskowymi, o których wiadomo, że ich nie ma, nie było i nie będzie, a już szczególnie nasza święta krowa demokracji została jeszcze w łonie zaszczepiona na wypadek spiskowej infekcji i w niej ( no może gdzieś u przekupnych murzynów to tak) ale w niej spiski są absolutnie nie możliwe.
    No cóż, lęk przed dysonansem poznawczym chyba szczególnie wielkim jest wśród, (pod latarnią najciemniej!) apologetów naszej Nauki racjonalnie i niepokalanie jedyno-zrodzonej.

    ps.
    A propos pamiętnego 11/9. Zgodnie z opinią Johna Skillinga ( główny inżynier odpowiedzialny za plany konstrukcyjne wież WTC 1 i 2) wieże zostały zaprojektowane w taki sposób, aby w razie uderzenia weń samolotu z pełnymi bakami paliwa, ich konstrukcja pozostała nienaruszona. Wszelkie teorie tłumaczące zawalenie się wież z powodu uderzenia Boeingów i pożaru są po prostu sprzeczne z założeniami konstrukcyjnymi.
    Proszę fanatycznych przeciwników teorii spiskowych o spokojne zapoznanie się z artykułem:“15 years later: On the physics of high-rise building collapses.” opublikowanym w renomowanym czasopiśmie naukowym Europhisicsnews.
    Do przeczytania tu:
    https://www.google.com/url?hl=pl&q=http://salsa3.salsalabs.com/dia/track.jsp?v%3D2%26c%3Di2UZnEDM6eOCaVX%252Fjk0ZwNrp%252BMi6KakA&source=gmail&ust=1492767843335000&usg=AFQjCNHY4Qa9yy80KqmixcCUsyo1Sm5rQQ

    Zaznajomienie się z wywiadem udzielonym przez Petera Michaela Ketcham’a – posiadającym 14 letnią historię pracy w NIST (National Institute of Standards and Technology) będzie również b. pouczające. Do oglądnięcia tu:

    • Szanowny Gospodarz twierdzi, że można p̶o̶p̶a̶ fanów teorii spiskowych przekonać argumentami merytorycznym, więc spróbujmy.
      Europhysics News nie jest magazynem naukowym, nie jest recenzowany i, choć rzeczywiście odznacza się zazwyczaj wysokim poziomem, to mimo wszystko jest po prostu magazynem o nowościach w świecie inżynierii. Autorzy artykułu są bezpośrednio powiązani z ruchami mającymi „odkryć prawdę” o zamachach z 11 września. Jedyne czego ten artykuł dowodzi to faktu, że każdemu środowisku czasami zdarza się walnąć łbem o beton.

      • Panie Szanowny Gospodarzu, czy te pańskie osobiste okraszone przymiotnikami opinie mają być merytorycznymi argumentami?
        Czy pan rozumie co to jest merytoryczny argument? Merytoryczny argument odnosi się do konkretnej treści, faktów, liczb, praw…etc i odpowiada na nie konkretną treścią, faktami, liczbami, przytaczanymi prawami…etc.
        Argumentum ad personam nie jest merytorycznym argumentem. A tylko do takiego poziomu wzniósł się Szanowny Pan w swojej odpowiedzi.

        Czy nadal zamierza pan racjonalizować swój ukryty strach i robić z tego propagandową lichwę mieszając ludziom w głowach?

      • Drobny błąd się wkradł.
        Pan Sadowski to pan Sadowski a Gospodarz to pan Napiórkowski.
        Więc moja odpowiedź powinna zacząć się od : „Panie Sadowski…”

  18. Szczepionkowi fanatycy w niczym nie różnią się od obrońców życia poczętego. Wszyscy oni uważają, że wiedzą lepiej niż ty, i że mają do tego większe prawo niż ty w kwestiach dotyczących twego ciała.

  19. Czy Szanowany Autor tekstu zapoznał się z listą skutków ubocznych szczepionek, które wypisane są na ulotkach do nich dołączonych? Czy je także zaliczy do teorii spiskowych? Skąd wg autora tekstu biorą się NOPy?

    • Czy Pani zapoznała się kiedykolwiek z ulotką jakiegokolwiek leku? Proszę sobie poczytać np. jakie skutki może wywołać nurofen, jeden z najpopularniejszych leków przeciwko bólowi o słabym i umiarkowanym natężeniu: http://pub.rejestrymedyczne.csioz.gov.pl/ProduktSzczegoly.aspx?id=19842

      Dla leniwych, co ciekawsze skutki: bóle głowy (sic!) Krwawe wymioty, zaburzenia psychotyczne, depresja, perforacja lub krwawienie z przewodu pokarmowego, wrzodziejące zapalenie błony śluzowej jamy ustnej, aseptyczne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, ostra niewydolność nerek, MARTWICA brodawek nerkowych, ciężkie reakcje skórne, niewydolność serca, astma

      Wniosek: spiseg! Big farma chce nas wszystkich wymordować poprzez wyrafinowane tortury

  20. Drogi autorze tekstu – zaszczep sobie mózg… I proszę Cię – zrób coś dla całego społeczeństwa – nie pisz więcej.

  21. Autor tekstu najwyraźniej nie ma pojęcia, że istnieje coś takiego jak rozporządzenie w sprawie NOP. Tam jest wyraźnie wymienionych wiele szkodliwych następstw szczepionek ze śmiercią włącznie. Rozumiem, że też dla świętego spokoju.

  22. Znakomity artykuł.
    Zastanawia mnie skąd tyle jadu w komentarzach? Wiedza naukowa różni się od „wiedzy” pseudonaukowej również tym, że jej zasadność można udowodnić w powtarzalnych eksperymentach naukowych, do których oceny stosuje się statystykę i jej poprawną interpretację. Z wykształcenia jestem ekonomistą/ekonometrykiem, więc o metodologiach badaniach trochę wiem i w wielu przypadkach samo przygotowanie badań lub ich ocena końcowa jest błędna z matematycznego punktu widzenia. I takie badania (jeśli w ogóle jakieś są) charakteryzują teorie spiskowe. Komuś coś tam wyszło, nie wiadomo jak, bo nie daje dostępu do metodologii (lub fałszuje wyniki jak A. Wakefiled) i kolejne eksperymenty podważają domniemane teorie. Ale mimo wszystko znajdą się ludzie, który w to uwierzą, bo ciocia stryja od strony koleżanki męża mówiła, że jej kuzyn ze strony matki po szczepionce bardzo źle się czuł, albo o zgrozo, ma autyzm 🙂

    Mam nadzieję, że ludzie opamiętają się zanim nastąpi epidemia…

    • Żyje pan w świecie iluzji. Statystyki i ich interpretacja jeżeli mają mieć wpływ na podejmowane decyzje zawsze będą uzależnione od tego kto za nie płaci i czego oczekuje. Za pomocą manipulacji kryteriami statystykami można wszystko udowodnić.
      Co do szczepionek to skąd te obawy? Jak się pan zaszczepi to przecież żadna epidemia nie powinna być straszna.

      • Dlatego przeprowadzane są metabadania (analizowanych jest wiele niezależnych od siebie badaniach, porównywane są wnioski), w których widać że szczepionki chronią a nie zabijają.
        Natomiast nie widzę żadnych „badań”, które zostały potwierdzone przez innych niezależnych naukowców odnośnie pojawiania się np. autyzmu po szczepionkach. Jest wręcz przeciwnie. Więc tak, zgodzę się z panem – za pomocą manipulacji kryteriami statystyki można wszystko udowodnić 🙂

        Troszkę podobnie jest z niektórymi lekami i niepożądanymi skutkami ubocznymi. Jeśli na 100 tys. osób u 10 zanotowano niepożądany skutek uboczny nie oznacza to, że: a) leki są złe i zabijają ludzi zamiast ich leczyć, b) lek MOŻE być przyczyną danego skutku ubocznego, ale może istnieć wiele innych przyczyn, może być katalizatorem danego skutku ubocznego. Jeśli lek faktycznie polepszył san zdrowia 80-90% pacjentów to chyba nie można zaprzeczyć, że lek jednak leczy a nie zabija? Oczywiście mając dużą próbkę danych, czyli pacjentów – zakładam, że próba od kilku tysięcy ma znaczenie.

        Kolejna kwestia, jeśli szczepionki powodują np. autyzm czy inne zaburzenia/choroby to dlaczego wszyscy zaszczepieni (albo chociaż większość) nie ma zdiagnozowanego autyzmu czy innych zaburzeń? I dlaczego po ich prowadzeniu (patrząc na historię) epidemie zostały wygaszone i ludzie już nie chorowali tak często?

        Zdaję sobie sprawę, że rodzice „anty” chcą dla swoich dzieci jak najlepiej: żeby były zdrowe i szczęśliwe, ale niestety nie tędy droga. Przecież jakby gatunek ludzki dążył do autodestrukcji (szczepimy wszystkich, zeby ich pozabijac! zeby mieli autyzm i inne zaburzenia!) to jaki miałoby to sens? Zabiliby wszystkich, włącznie z naukowcami, astronautami, nauczycielami, malutkimi dziećmi? Przecież to mówiąc kolokwialnie „kupy się nie trzyma”.

        Nie jestem biologiem, więc mogę się mylić, ale z tego co się orientuję szczepionka znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia choroby, redukując je do minimum. Szczepionki są przeciw wirusom, które mogą mutować, więc jeśli osoba zaszczepiona (np. małe dziecko, które rozwija swój układ odpornościowy) znajdzie się w gronie innych dzieci niezaszczepionych to będzie narażona na stado wirusów. Natomiast proszę dopytać biologa/lekarza, który dysponuje solidną medyczną wiedzą, jeśli ma pan do nich jeszcze jakieś zaufanie.

        PS. Wydaję mi się, że z mojej poprzedniej wypowiedzi (czy nawet podpisu) łatwo wywnioskować, że nie jestem mężczyzną.

  23. Może nie którzy męczą swymi teoriami ale czasem któraś z teorii może być prawdą a żyć każdy chce i również chronić swych najbliższych znacie bajkę o chłopcu- pasterzu owiec. Lubił on nabierać swoich współplemieńców. Wpadał do wioski krzycząc „Wilki! Wilki!” a kiedy gotowi do obrony stada mężczyźni wypadali na dziedziniec w pełnym rynsztunku, chłopiec zataczał się ze śmiechu. Do czasu. Któregoś dnia wilki przyszły naprawdę. I chłopiec znowu błagał o pomoc mieszkańców wioski. Oczywiście nikt mu nie uwierzył, stracił swoje owieczki w najgłupszy z możliwych sposobów.
    I tu jest zawarta pewna mądrość każdy może inaczej odczytać ten tekst. Do czego darzę a więc chociaż ktoś jest męczący to któregoś pięknego dnia któraś z jego teorii może być prawdą i co w tedy zrobisz?…

  24. Najgorsze jest to, ze gdybym wysłała ten artykuł antyszczepionkowej części rodziny (od strony męża, jak by co ) to panie te zaczęły by zgłębiać kwestie straconej duszy mojego dziecka w wyniku połączenia z dusza zwierzęcia…Krótko mówiąc niech lepiej wierzą w autyzm…

  25. to wy barany zaszczepcie sie wiedza!!!!!! o tym ze niema zadnych ruchow antyszczepionkowych tylko jest mnostwo rodzicow ktorzy nie popieraja przymusu szczepien bo ich dzieci sa przez szczepienia poszkodowane lekko lub ciezko ,a nawet doznaly smierci przez szczepienia.ale takie barany jak ta strona wlasnie sami sobie wykreowali zaklamany ruch antyszczepionkowy jak i to ze szczepionki sa dobre i bezpieczne i glosza te bzdety i klamstwa a glupi ludzie lykaja to scieme bo sory ale kros madry czytajac ulotke i sklad szczepionek wie co sa tam za trucizny,-tak trucizny bo tych dodatkow nie da sie inaczej nazwac bo powszechnie wiadomo i wszedzie sobie mozna przeczytac ze wiekszosc z nich sa uznawane za neurotoksyczne. i za zadne kary i jeszcze ch.. wie cio nie pozwoli tym zatruc swojego dziecka ,to tak jak by dziecku kazac wypic cos trujacego! a glupi ida bezmyslnie szczepic a potem placza ze maja z dziecka kaleke.!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.