Katolicka organizacja „walczy z pedofilią” szerząc pseudonaukę

Wojowanie z edukacją seksualną w szkole pod hasłem „stop pedofilii” jest dokładnie tym samym, czym byłby zakaz opowiadania o przepisach drogowych pod hasłem „ratujmy dzieci przed śmiercią na pasach”.

Dzisiaj nie będzie śmiesznie. Będzie bardzo nieśmiesznie.

Tropiąc legendę miejską o Kucykach Pony (jeszcze kiedyś do niej wrócę, obiecuję) trafiłem na stronę stoppedofilii.pl, ostrzegającą rodziców między innymi przed „tęczową propagandą w bajkach”.

To dziwny zakątek internetu, w który normalnie wolałbym się nie zapuszczać. Ale jak już tam trafiłem, to zorientowałem się, że to ci sami ludzie, którzy przed moją parafią zbierali podpisy pod projektem ustawy „przeciwko pedofilii”, która za chwilę będzie procedowana w Sejmie.

Sprawa jest poważna. To nie jest dziwaczna teoria spiskowa wygrzebana na niszowym blogu. Ustawa ma walczyć z edukacją seksualną w szkole, bo edukacja seksualna to – jak wiadomo – deprawacja dzieci prowadząca prostą drogą do pedofilii.

Cały serwis zbudowany jest na prostej jak konstrukcja cepa zasadzie. Homoseksualne lobby wymyśliło sobie edukację seksualną, żeby deprawować dzieci i 1) zmieniać je w kolejnych homoseksualistów; 2) przygotowywać sobie na ofiary.

Edukacja seksualna = LGBT; LGBT = pedofilia.

Pewnie poszedłbym sobie z tej głupiej strony i zapomniał o całej sprawie – nauczyłem się już dawno, że w życiu trzeba wybierać swoje bitwy i swoich wrogów, nie sposób prowadzić krucjaty naraz na zbyt wielu frontach. Ale niechcący kliknąłem w link „Pytania i odpowiedzi”, a tam były dane, fakty i liczby, a nawet coś, co wyglądało jak bibliografia.

Nie mogłem się oprzeć… Przecież to klasyczne strategie pseudonauki!

 

#1 Prawdziwe liczby, kretyńskie wnioski

Pierwszą strategię manipulacji, która od razu rzuca się w oczy na stronie, można nazwać „prawdziwe liczby, kretyńskie wnioski”. Posłuchajmy:

Ochrona przed pedofilią to jedno z kłamstw szerzonych przez obrońców deprawacji dzieci w szkołach i przedszkolach. Rzeczywistość pokazuje, że jest dokładnie na odwrót. Wystarczy spojrzeć na statystyki dot. pedofilii np. w Niemczech, gdzie edukacja seksualna jest obowiązkowa od 45 lat.

Według statystyk policji, w 2017 roku w Niemczech ofiarą pedofilów padło aż 13 539 dzieci poniżej 14 roku życia. To 36 przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci dziennie! Z tej liczby aż 4247 dzieci było wykorzystanych w szczególnie bestialski sposób, a 1830 z nich było poniżej 6 roku życia.

Te straszne liczby są prawdziwe. Na czym więc polega problem? Otóż ich powiązanie z edukacją seksualną nie zostało w żaden sposób udokumentowane. Więcej! Ze strony nie dowiemy się, czy w Niemczech jest więcej czy mniej ofiar niż w innych krajach? Czy liczba ofiar zmniejsza się czy zwiększa? Czy koreluje w jakikolwiek sposób z edukacją seksualną? A może poprawiająca się świadomość społeczna prowadzi właśnie do większej wykrywalności przestępstw, które inaczej pozostałyby nieujawnione?

 

#2 Kowalski nie posprzątał, więc Polacy to brudasy

Dlaczego twierdzicie, że ruch LGBT to pedofile? Naprawdę uważacie, że gej równa się pedofilowi?

W szeregach działaczy LGBT było wielu pedofilów – ich przypadki były opisywane przez media światowe. Można je znaleźć na stoppedofilii.pl. w zakładce „pedofile i ich ofiary”

Naprawdę, katolicka organizacjo?… Naprawdę chcecie iść tą drogą? Będziemy teraz oskarżać całe grupy, bo w ich szeregach znaleźli się konkretni pedofile?

Tak, to prawda. Wśród przestępców seksualnych jest wiele osób LGBT, a wśród osób LGBT są przestępcy seksualni. To samo zdanie pozostaje prawdziwe, gdy pod „LGBT” podstawimy Polaków, Warszawiaków, albo ludzi leworęcznych.

I nie zmieni tego starannie przygotowana galeria przestępców seksualnych-gejów.

 

#3 Liczby wzięte z dupy

Ostatnią strategię nazwałem – używając nieco hermetycznego naukowego żargonu – „liczbami wziętymi z dupy”, gdyż opiera się ona na tym, co w semiotyce kultury nazywamy właśnie liczbami wziętymi z dupy.

Twórcy serwisu próbują nas przekonać, że tak naprawdę edukacja seksualna przynosiła efekt odwrotny do zamierzonego, w tym zwiększała liczbę ciąż wśród nastolatek.

Angielscy badacze David Paton z Nottingham University Business School i Liam Wright ze School of Health and Related Research na Uniwersytecie Sheffield udowodnili, że po tym jak rząd Wielkiej Brytanii zaprzestał finansowania zajęć tzw. edukacji seksualnej ze względu na cięcia budżetowe, liczba ciąż nastolatek spadła o 42%

Zobaczmy… Sam Artykuł Patona i Wrighta jest bardzo interesujący1. Badacze dowiedli bowiem, że wbrew obawom wielu organizacji niedawna redukcja wydatków na edukację seksualną w Wielkiej Brytanii nie przyczyniła się do wzrostu ciąż wśród nastolatek. Przeciwnie – w regionach, w których wydatki obcięto, liczba ciąż nieco zmalała. Póki co brzmi, jakby stoppedofilii.pl mówiło prawdę.

Problem polega na tym, że w artykule Patona i Wrighta spektakularna liczba 42% w ogóle się nie pojawia. Jest wyciągnięta z kapelusza. Efekt, o którym piszą badacze, jest nieporównywalnie mniejszy. Dziesięcioprocentowy spadek wydatków na edukację seksualną oznaczał spadek ciąż wśród nieletnich o 0,25%, czyli o dwa rzędy wielkości mniejszy niż podana na stoppedofilii.pl wartość. (W tym samym czasie – na co zwracają uwagę badacze – inne czynniki, takie jak ogólne podniesienie poziomu edukacji miały kilkadziesiąt razy większy wpływ na liczbę ciąż, bardzo wpływając na ostateczny wynik badania.)

Sami autorzy badania w żadnym razie nie uznają edukacji seksualnej za zbędną. Przeciwnie – wyjaśniając brak oczekiwanego wzrostu ciąż mówią między innymi, że efektem cięć padły w pierwszej kolejności programy, które i tak były najmniej efektywne. Zajmujący się zagadnieniem eksperci wskazują też na efekt rezydualny – edukacja prowadzona przez wiele poprzednich lat dzięki kolegom, rodzeństwu czy nawet rodzicom wciąż oddziałuje na roczniki, które nie doświadczają jej bezpośrednio. Podsumowując: sprawa jest ciekawa i skomplikowana, ale nijak się ma do zapowiadanego olbrzymiego spadku liczby niepożądanych ciąż pod wpływem usunięcia edukacji seksualnej. Bo to nie edukacja seksualna powoduje ciąże wśród nastolatek.

Skąd jednak wzięły się te 42%? Otóż stoppedofilii.pl zaczerpnęło całą informację o badaniu Patona i Wrighta z prestiżowego serwisu… prawy.pl2, który z kolei skopiował swoje wieści z równie wiarygodnego lifesitenews.com3.

To bardzo częste zjawisko. Radykalnie konserwatywne media tworzą zamknięty ekosystem informacji, w ramach którego powtarzają po sobie wiadomość jak w głuchym telefonie.

 

Podsumujmy: rząd nie „zaprzestał finansowania” tylko zredukowano wydatki, a liczba ciąż zmalała nie o 42% tylko o 0,25% po 10% redukcji wydatków. A poza tym wszystko się zgadza.

W Wielkiej Brytanii naprawdę udało się zmniejszyć liczbę ciąż wśród nastolatek o niemal połowę. Tyle, że w następstwie trwającego od 1998 programu, którego podstawą jest właśnie… edukacja seksualna!9

Gdyby chociaż otworzyli artykuł, na który się powołują, szybko by zauważyli, że nijak nie wspiera on ich twierdzeń. Ale taka to właśnie kampania.

 

Z jednej strony mamy setki badań naukowych i ludzi od dekad starających się udoskonalić system edukacji seksualnej także po to, by skutecznie zapobiegać wykorzystywaniu seksualnemu dzieci. Z drugiej – cwaniaków, którzy przepisują sensacyjne doniesienia z innych prawicowych portali, nie próbując nawet zweryfikować źródeł.

 

Jak jest naprawdę?

Liczne badania potwierdzają jednoznacznie, że rzetelna edukacja seksualna jest kluczowym czynnikiem zmniejszającym ryzyko wykorzystania seksualnego, a także liczbę nieplanowanych (w tym nastoletnich) ciąż oraz liczbę aborcji – co powinno być szczególnie ważne dla organizacji, która uważa się za katolicką4.

Skuteczność programów opierających się na zasadzie „empowerment” (rzetelnego informowania młodych ludzi o seksie, przyjemności, ryzyku i prawie do odmowy) została udowodniona już dawno. Jan Rispens z zespołem wskazali na edukacyjną wartość tej metody już w przeprowadzonej w roku 1997 metaanalizie programów5.

Od tego czasu opublikowano dziesiątki artykułów naukowych dowodzących jednoznacznie powiązania między edukacją seksualną a spadkiem przemocy. Na przykład badania przeprowadzone w 2016 na grupie ponad 1600 studentów z Columbia University wskazały, że młode studentki, które w szkole otrzymały kompleksową edukację seksualną, miały o 10% większe szanse na uniknięcie przemocy seksualnej. Być może nie wydaje się to dużo, ale badacze przeanalizowali wiele innych czynników i był to główny element faktycznie zmniejszający ryzyko. Co ważne, takich efektów nie przynosiła edukacja oparta wyłącznie o wstrzemięźliwość! Rzetelna edukacja, o której piszą badacze [ang. comprehensive sexuality education, CSE] wymaga wszystkich tych „zboczonych” rzeczy, na które tak oburzają się twórcy portalu stoppedofilii.pl, a więc rozmawiania o ciele, przyjemności, nauki asertywności i znaczenia świadomej zgody6.

Fakty są więc takie: edukacja seksualna zmniejsza ryzyko, że dzieci padną ofiarą pedofilów, a dorosłych, już po latach od opuszczenia szkoły, uzbraja w narzędzie obrony przed molestowaniem czy gwałtem. Nie jest to, oczywiście, stuprocentowa tarcza przeciw przemocy, podłości i złu, lecz brak edukacji seksualnej ewidentnie sprzyja pedofilom.

Natomiast wojowanie z nią pod hasłem „walki z pedofilią” to czyste zło.

* * *

Postscriptum

Taka ciekawostka jeszcze… Cytowany artykuł Patona i Wrighta zwraca uwagę na znaczenie edukacji. Nie edukacji seksualnej, lecz edukacji w ogóle, dla spadku liczby ciąż u nastolatek. Ten sam wątek rozwinięty jest szerzej w innym artykule Patona7. To zjawisko od dawna znane naukowcom. Podniesienie liczby lat przeciętnie spędzanych w szkole przez młodych członków danej społeczności, zwłaszcza zaś edukacyjne szanse dla kobiet, zmniejszają niekontrolowany przyrost naturalny, liczbę aborcji, niechcianych ciąż, w tym ciąż nastoletnich. Osoby o gorszym wykształceniu były częściej zarówno ofiarami, jak i sprawcami przemocy seksualnej8.

Jeżeli naprawdę zależy nam na bezpieczeństwie i dobru naszych dzieci, poprawa dostępu do edukacji i jakości tej edukacji powinna być priorytetem. Każdej edukacji. We wszystkich obszarach.

 

Pozwólmy, by decydowała nauka, a nie religijny fanatyzm, moralna panika i uprzedzenia.

 


Cytowane publikacje:

1Paton, David, and Liam Wright. „The effect of spending cuts on teen pregnancy.” Journal of health economics 54 (2017): 135-146.

2https://prawy.pl/52028-wielka-brytania-liczba-ciazy-wsrod-nastolatek-spadla-prawie-o-polowe-po-zaprzestaniu-finansowania-przez-panstwo-edukacji-seksualnej/

3https://www.lifesitenews.com/news/teen-pregnancy-rate-falls-42.6-percent-after-uk-cuts-sex-ed-birth-control-f

4Kohler, Pamela K., Lisa E. Manhart, and William E. Lafferty. „Abstinence-only and comprehensive sex education and the initiation of sexual activity and teen pregnancy.” Journal of adolescent Health 42.4 (2008): 344-351.

5Rispens, Jan, Andre Aleman, and Paul P. Goudena. „Prevention of child sexual abuse victimization: a meta-analysis of school programs.” Child Abuse & Neglect 21.10 (1997): 975-987.

6Santelli, John S., et al. „Does sex education before college protect students from sexual assault in college?.” PLoS one 13.11 (2018): e0205951. Całość artykułu dostępna tutaj: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6235267/.

7Girma, Sourafel, and David Paton. „Is education the best contraception: The case of teenage pregnancy in England?.” Social Science & Medicine 131 (2015): 1-9.

8Allen, C. M., & Pothast, H. L. (1994). Distinguishing characteristics of male and female child sex abusers. Journal of Offender Rehabilitation, 21; Obszerną analizę czynników ryzyka można znaleźć w publikacji: Black, Danielle A., Richard E. Heyman, and Amy M. Smith Slep. „Risk factors for child sexual abuse.” Aggression and violent behavior 6.2-3 (2001): 203-229.

9. Skinner, S. Rachel, and Jennifer L. Marino. „England’s Teenage Pregnancy Strategy: a hard-won success.” The Lancet 388.10044 (2016): 538-540. Wnioski z raportu można przeczytać tutaj: https://www.theguardian.com/society/2016/jul/18/how-uk-halved-teenage-pregnancy-rate-public-health-strategy

Czytaj dalej

11 Comments

    • Jak widać przychodzi ten moment, w którym niejeden w obliczu naukowych faktów doznaje dysonansu poznawczego.

  1. Hmm, co to za miejska legenda wspomniana na początku z tymi kucykami? Jestem brony (fan MLP) od około 9 lat i słyszałem już tyle legend i zmyślonych historii że chyba nic mnie nie zaskoczy…

  2. Gdyby autorowi zależało na prawdziwe naukowym podejściu to zawarłby w tekście genezę zjawiska, które zdaje się „naukowo” krytykować. Wtedy próbując zrozumieć co, jak i dlaczego wpłynęło na postawę przeciwników edukacji płciowej w szkołach mógłby pokazać ich błędne założenia i podważyć ich wnioski. Bez tego wpisuje się autor w krytykę krytki i co jest znamienne, że zarzucając przeciwnikom pseudonakę sam używa dokładnie tej samej techniki. Natomiast podtytuł jest przykładem śmiałej manipulacji, gdyż zupełnie brak logiki w tym zadniu a wiadomość ma nie tyle zdyskredytować „przeciwstawianie się” edukacji płciowej – której de facto jeszcze nie wprowadzono a dopiero próbuje sie to narzucić – co ma za zadanie emocjolanie zaangażować czytelnika w sposób zawoalowany pokazując prawdziwe twierdzenie wśród steku bzdur. Propaganda to jest a nie rzetelny głos w sprawie.

      • W artykule jest więcej kłamstw niż może to myślący i zorientowany w temacie czytelnik znieść.

        • Świetnie. Dawaj te kłamstwa i wyjaśnij, dlaczego uważasz, że to kłamstwa. Czas start. Brak odpowiedzi też będzie odpowiedzią.

          • „edukacja seksualna zmniejsza ryzyko, że dzieci padną ofiarą pedofilów, (…)
            lecz brak edukacji seksualnej ewidentnie sprzyja pedofilom.” – to są według autora fakty ? Tak napisał. Ale nie. To są wnioski z analizy o szerokim zakresie i niekoherentnej grupie badawczej zebranej z różnych kontynentów i sposobów edukacji. To jest właśnie pseudonauka i pseudopublicystyka. Atakowanie innych i jednocześnie zarzucanie im własnych metod jest propagandowym chwytem stsowanym przez najgorsze chwasty.

            Więcej nie napiszę – szkoda czasu no to.

  3. Dzięki za ten post. Byłam pierwszym rocznikiem gimnazjalnym. Wyśmiewanym również z tego, że uczono nas czytania ze zrozumieniem. PAmiętam duży nacisk na to. „Czytania? nie umiecie czytać? nie wiecie co czytanie?”. I tak, mam wrażenie, że wielu z nas zatraciło tę umiejętność. Albo w pędzie po prostu z niej nie korzysta. Dziękuję za artykuł.

Pozostaw odpowiedź dzemeuksis Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.