Kto za tym stoi?!

Marcin Napiórkowski - semiotyk, struktiralista, badacz współczesnych mitów

Nazywam się Marcin Napiórkowski, jestem semiotykiem kultury. Badam zwyczaje i wierzenia mieszkańców Zachodu w XXI w. z grubsza tak, jak antropolodzy opisują ludzi z odległych krain, a historycy – tych żyjących przed wiekami.

Skończyłem kulturoznawstwo (IKP UW, 2006) oraz socjologię (ISNS UW, 2008). W roku 2010 obroniłem doktorat z filozofii (IFIS PAN). Spędziłem nieco ponad rok na stażu podoktorskim na University of Virginia (2013-14). W roku 2015 uzyskałem habilitację w dziedzinie nauk humanistycznych (kulturoznawstwo).

Pracuję w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie prowadzę zajęcia m.in. z antropologii kultury i filozofii, a także wykład wprowadzający do kultury polskiej dla obcokrajowców.

Moje zainteresowania dotyczą mitologii współczesnej, pamięci kulturowej i kultury wernakularnej (czyli różnych „oddolnych” praktyk realizowanych poza głównym nurtem przez amatorów i majsterkowiczów).

Opublikowałem na ten temat trzy książki Mitologia współczesna (2013), Władza wyobraźni (2014) i Powstanie umarłych (2016) . Jestem też autorem kilkudziesięciu artykułów naukowych i popularnonaukowych. Najczęściej moje teksty można przeczytać na łamach „Tygodnika Powszechnego", z którym regularnie współpracuję. Oprócz tego znaleźć je można było w „Znaku”, „Więzi” czy „Kulturze Współczesnej".

Aktualnie pracuję nad nową książką poświęconą mitologiom późnego kapitalizmu.

Tropieniem mitów zajmuję się w chwilach wolnych od zabawy z synem.

Jak nie badam mitów, to gram na gitarze. (Wszyscy wolą, jak jednak badam mity.)

Zostańmy w kontakcie!

18 Comments

  1. Panie Marcinie!

    W moim domowym warsztaciku, wymajsterkowałem swoją superrewolucyjną, choć wernakularną, teorię świadomości. Bardzo poprawia mi samopoczucie patrzenie z jej wyżyn, na pogrążonych w niewiedzy ludzi.
    Nie będę się przymilał pisząc, że Pana teksty, nawet na mojej wysokiej wieży, spotkały się z łaskawym zainteresowaniem, ale prosto z mostu (nad fosą, przy owej wieży) zapytam, czy wybiera się Pan do Poznania w najbliższej dekadzie? Chętnie z Panem porozmawiam o mojej samoróbce.
    Czy pokusa obejrzenia żywego okazu leśnego filozofa, skłoni Pana do wygospodarowania dwóch godzin na takie spotkanie?
    Lecz jeśli przed 16 marca 2026 nie nie planuje Pan wizyty w grodzie nad Wartą, przypomnę się planując jakiś wyjazd do Stolicy po wzmiankowanej dacie.
    Pozdrawiam z mojej wieży bez zegara.

  2. Tym razem piszę do Pana, jak skrzypek do gitarzysty.
    Właśnie dowiedziałem się z Pańskiego artykułu w Więzi „Dlaczego filozofowie nie nucą szlagierów”. Znajomi znają moją deklarację, że nie słucham muzyki ludowej, bez różnicy czy jej refren brzmi „oj, dana, dana” czy „joł, joł” (są wyjątki, proszę wyguglać „Requiem ludowe” – słuchałem na żywo). Nie znaczy to jednak, że katuję się Stockhausenem.
    Jak dowiedziałem się z artykułu, Adorno upatrywał różnicę pomiędzy produktami (kultury), a dziełami (sztuki) w tym, że pierwsze wyszły spod sztancy, a drugie nie. Zauważa Pan słusznie, że przepis na fugę jest niewiele bardziej skomplikowany, niż przepis na jajecznicę. Zgoda. W myśl mojej wernakularnej (ależ mi się spodobało to słowo!) teorii, różnica tkwi w rozległości wykorzystywanego kontekstu. Dobry rzemieślnik, a tym bardziej artysta, posiadł bogactwo metod, usłyszał, zobaczył, porównał wiele dzieł uprawianej dziedziny. W jego pracy, twórczości, jest to obecne. Kontekst, horyzont wielkiego dzieła jest wielki, przekracza to, co zastane. Twórca ludowy może (nie musi) poprzestać na znajomości tradycji lokalnej (geograficznie i czasowo).
    To taka luźna uwaga, jaka mi przyszła do głowy podczas lektury Pana artykułu.

    Pod prysznicem nucę czasem początek trzeciego koncertu Rachmaninowa. Czadoooowa muuuza!!! (Być może użyłem anachronicznej formy zachwytu, nie jestem na bieżąco.)

    P.S. Sorka, że potraktowałem formularz komentarzy jak formularz kontaktowy, ale nie widzę takowego, ani adresu mailowego. Może Pan śmiało skasować moje wpisy ze strony. Pozdrawiam.

    • Panie Andrzeju,

      dziękuję za życzliwe zainteresowanie Mitologią Współczesną. Cieszę się zwłaszcza z faktu, że „kupił Pan” koncept wernakularności. My z zespołem badawczym też się przez pierwsze miesiące nieustannie zachwycaliśmy funkcjonalnością tego terminu i widzieliśmy wernakularność dosłownie wszędzie wokół nas.

      Jeśli chodzi o teorię umysłu – obawiam się, że byłbym bardzo rozczarowującym rozmówcą. Dziś – w dobie specjalizacji świata nauki – zajmują się tym zagadnieniem (neuro)kognitywiści albo wąska grupa filozofów-epistemologów. Ja – mówiąc krótko – mam o tych zagadnieniach pojęcie bardzo mizerne.

      Równie rozczarowującym (wernakularnym?) jestem, niestety, gitarzystą. Udało mi się z wielkim trudem i słabymi wynikami skończyć 8 lat edukacji muzycznej, ale wydaje mi się, że podpadam raczej pod Pańską definicję muzyka ludowego 🙂

      Jeżeli chodzi o wykorzystanie komentarzy do kontaktu – taki sam dobry użytek, jak każdy inny. Ale już się poprawiam i dodaję email do danych powyżej.

      Łączę pozdrowienia!

  3. Z niecierpliwością czekam na generator portali spiskowych.
    Pozdrawiam i doceniam kawał dobrej pracy!
    Paweł

  4. Czekam z niecierpliwoscią na generator teorii spiskowych, o którym było dziś w radiu 🙂

  5. Swego czasu napotkałem Kieszonkowy Komputer Dreszczowców Science Fiction umieszczony przez Stanisława Lema w książce”Fantastyka i futurologia”. Obśmiałem się wtedy jak norka. Czekam na podobne doznania. 🙂

  6. Proszę komentować to na czym się Pan zna , gdyż Pana komentarze często opierają się na fałszywej wiedzy.

  7. Jak ocenia pan swoje prace z tego samego punktu z ktorego pan pisze o tych wspolczesnych mitach, gdzie sam pan przyznaje ze nie jest ekspertem w dziedzinach o ktorych pan pisze? Jaki jest panski bagaz doswiadczen w wieku w jakim pan jest? Dlaczego nie podpiera sie pan zadnymi faktami historycznymi jesli chodzi o te teorie spiskowe? Co z tymi teoriami ktore okazaly sie faktami?
    Pisze pan o stylu i psychologii tlumu ale czepia sie pan rzeczy o ktorych nie ma pan pojecia bo ani z pana lekarz ani historyk a tym bardziej politolog. Jak dla mnie jest to panski punkt widzenia i dziwi ze trzeba tyle szkol zeby dojsc do takich wnioskow. Uniwerek w USA jedynie potwierdza mnie w przekonaniu o panskiej indoktrynacji przez obecny nurt marksizmu intelektualnego. Zeby dzisiaj sie sprzedac trzeba pisac za co placa…

  8. Sprostowanie: Marksizmu kulturowego.
    Dodam jeszcze ze aby zrozumiec kto co i dlaczego wystarczy sledzic kto i za co placi… 😉 Nie trzeba calej tej ideologii i steku bzdur dla ciemnego ludu…

    • Zielarz, skończ juz tyle palić . Kolejny fanatyk teori spiskowych ” kto kogo opłaca” . Szczepionki – spisek firm farmaceutycznych, demonstracje uliczne – kod lub jakies lewackie organizacje? Obudź sie człowieku bo pewnego dnia znowu nie bedzie telreanka

  9. Witam 🙂
    Autorze czytając Twoje niektóre wpisy, szczególnie te wspominające coś o nauce i naukowości dochodzę do wniosku, że może przydać Ci się ten wykład wprowadzający do myślenia pojęciowego oraz kilka innych:
    Z hasłem pojęcie mamy do czynienia kiedy „używany jest w określonym znaczeniu, gdy towarzyszy mu rzeczowa, metodologiczna, precyzyjna definicja. Warstwa poznawcza jest tam więc decydująca, natomiast warstwa wartościująca, oceniająca jest minimalna lub nie występuje w ogóle. Dokładnie odwrotnie jest w wypadku stereotypu. Tu warstwa poznawcza, metodologiczna jest minimalna, a wartościująca, oceniająca (na plus, lub minus — stereotypy pozytywne i stereotypy negatywne) jest rozbudowana i decydująca. Stereotypy służą do sterowania różnymi grupami ludźmi, a szczególnie tymi, które nie żądają precyzyjnych informacji i nie sprawdzają ich wiarygodności w źródłach. By sterować, czy też manipulować tymi grupami, należy wiedzieć jakie stereotypy w danej społeczności są pozytywne, a jakie negatywne. Ten sam wyraz może być różnym stereotypem w zależności od grupy. Myślenie pojęciowe to myślenie opierające się przede wszystkim na faktach, źródłach, pragnące odkryć i dotrzeć do prawdy obiektywnej w danym temacie. Osoba, która się nim kieruje, gdy słyszy opinie przeciwne jej poglądom, przekonaniom czy wiedzy w danym temacie, nie odrzuca ich a priori, ale stara się je zweryfikować, sprawdzić. Gdy okażą się zgodne z rzeczywistością, osoba ta, gotowa jest raczej zmienić swoje przekonania i opinie w danym zakresie, niż swą ideologię, stawiać ponad odkrytą prawdę, fakty, rzeczywistość. W myśleniu stereotypowym dominuje ideologia, utarte przekonania, stereotypy (stąd nazwa), przyzwyczajenie itp. Gdy osoba kierująca się tym typem myślenia spotyka się z poglądami i informacjami burzącymi jej utarte przekonania, gotowa jest raczej odrzucić te informacje bez weryfikacji, ograniczyć czy zakończyć znajomość z osobami i podmiotami, które takich informacji dostarczają.

    Wykład „Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe” – Prelegent Andrzej Wronka
    https://www.youtube.com/watch?v=dP-rwndgJKk

    Społeczne procesy poznawcze
    https://www.youtube.com/watch?v=LZUJgVhet2k

    HISTORIA MARKSIZMU
    https://www.youtube.com/watch?v=uF63OWKRTbc

    Pozdrawiam

    • Aż mi ślinka cieknie na kolejna teorie spiskowca z kamieniołowca o „prawdzie nieobiektywnej” . A majstersztykiem bedzie czesc Trzecia o ” fakcie autentycznym ” LOL

  10. Gratuluję bardzo dobrego artykułu w ,,Polityce”. Pod wszystkimi stwierdzeniami mogę się podpisać. Szczególnie wartościowe było zwrócenie uwagi, że oprócz wielu innych słabości obecnej edukacji ogólnej, jest brak nauczania młodzieży odróżniania prawdy od fałszu.
    J.Kruszewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.