Menu Zamknij
Marcin Napiórkowski, semiotyk
fot. Mikołaj Starzyński

Nazywam się Marcin Napiórkowski.

Badam współczesne mity. Pomagam obalać te szkodliwe, a czasem tworzyć nowe, pozytywne mitologie. Fascynują mnie mity konsumenckie, legendy miejskie, teorie spiskowe i pseudonaukowe.

Jestem semiotykiem, czyli zajmuję się nauką o znakach i systemach komunikacji. Wykładam w Instytucie Kultury Polskiej UW.  Doktoryzowałem się z filozofii (IFIS PAN, 2010), habilitację mam z kulturoznawstwa (UW, 2015).

Czasem jako konsultant zajmuje się semiotyką komercyjną. Badam kody kulturowe i narracje na potrzeby raportów Visual and Narrative Institute.

Publikuję regularnie w „Tygodniku Powszechnym”, a czasami też w innych miejscach (m.in. „Więzi”, „Znaku” czy „Gazecie Wyborczej”).

Może zaciekawi Cię któraś z moich książek?

Wygląda na to, że w ostatnim czasie z różnych rzeczy, którymi się zajmowałem, wyłania się powoli książka o zmieniających się wyobrażeniach państwa w wyobraźni zbiorowej ostatnich kilku dekad.

Oraz druga książka, o której od dawna marzyłem, o magii obdarowywania, najgorszych prezentach w historii, tajemniczej proweniencji urodzin i św. Mikołaja oraz w ogóle o tym, jak dary i towary przeplatają się w naszej kulturze w zaskakujący nierzadko sposób.

2 Komentarze

  1. Marcin Napiórkowski

    Panie Andrzeju,

    dziękuję za życzliwe zainteresowanie Mitologią Współczesną. Cieszę się zwłaszcza z faktu, że „kupił Pan” koncept wernakularności. My z zespołem badawczym też się przez pierwsze miesiące nieustannie zachwycaliśmy funkcjonalnością tego terminu i widzieliśmy wernakularność dosłownie wszędzie wokół nas.

    Jeśli chodzi o teorię umysłu – obawiam się, że byłbym bardzo rozczarowującym rozmówcą. Dziś – w dobie specjalizacji świata nauki – zajmują się tym zagadnieniem (neuro)kognitywiści albo wąska grupa filozofów-epistemologów. Ja – mówiąc krótko – mam o tych zagadnieniach pojęcie bardzo mizerne.

    Równie rozczarowującym (wernakularnym?) jestem, niestety, gitarzystą. Udało mi się z wielkim trudem i słabymi wynikami skończyć 8 lat edukacji muzycznej, ale wydaje mi się, że podpadam raczej pod Pańską definicję muzyka ludowego 🙂

    Jeżeli chodzi o wykorzystanie komentarzy do kontaktu – taki sam dobry użytek, jak każdy inny. Ale już się poprawiam i dodaję email do danych powyżej.

    Łączę pozdrowienia!

Komentowanie jest wyłączone.