Menu Zamknij

Kto zarabia na Hot16Challenge?

Elo!

Na początek chciałbym wyjaśnić kilka nieporozumień.

Otóż dobry rap szanuję jak Hołownia Konstytucję. Absolutnie nie utożsamiam się z tymi, co w komentarzach chwalą się, że żadnego kawałka z Hot16 nie wysłuchali, bo w tym czasie lepiej poczytać Prousta (w oryginale).

Obejrzałem sporo różnych 16-ek. Nie tylko z badawczej ciekawości. Wiele wykonań dostarczyło mi radości. Czytelnicy, którzy po poprzednim wpisie zwracali uwagę, że ta radość jest teraz wyjątkowo potrzebna, mieli oczywiście pełną rację. (Kto nie widział, jak Cezik wybrnął z zadania, niech czym prędzej nadrobi, zwłaszcza jeżeli ma dzieci.)

Zdaję sobie sprawę, że początek mojego poprzedniego wpisu można było odebrać zupełnie inaczej i biorę za to pełną odpowiedzialność. Niby napisałem, że wyliczenia dotyczące spędzonych na oglądaniu godzin i lat były dla żartu, ale w takim razie – to zasadna uwaga – po co je w ogóle publikowałem? Przyjmuję z pokorą. Czasem się napisze coś mądrego, czasem coś mniej mądrego.

Więc dla porządku: dla ludzi kultury – pełen szacunek. Nie uważam, żeby czas przeznaczony na obcowanie z kulturą był czasem straconym, i nie jestem zwolennikiem przeliczania wszystkiego na roboczogodziny lub dolarometry. Mam nadzieję, że każdy, kto zagląda na „Mitologię” regularnie, nie ma co do tego wątpliwości.

Tak więc biję się w piersi, przepraszam z malkontenctwo i obiecuję nieco poprawy.

Co powiedziawszy, jeszcze troszeczkę ponarzekam. Dobrze?

Oczko mu się odlepiło

Mówcie co chcecie, ale ta zabawa jednak wymknęła się spod kontroli!

Teraz challenge przejęły maskotki marek.

Bard z reklam Lecha nominował Berlinki, Mały Głód, zebrę z reklam Wedla i Plusha.

Co gorsza, Mały Głód wyzwanie przyjął i radośnie rapował o swoim szacunku dla służby zdrowia.

Powiem wam, że już wolę słuchać o cieniu mgły. Naprawdę mam nadzieję, że Berlinki odmówią. Choć znając ich dotychczasowe dokonania, spotkanie ze śpiewającymi parówkami jest właściwe nie do uniknięcia.

Wyzwanie podjął też miś Plush

Sepleniąca, nieco wyliniała maskotka śpiewa tak:

„Dla służby zdrowia wpłacajcie kaszkę

żeby mogli założyć czystą maszkę”

Kapitalizm daje nam każdego dnia wiele pięknych rzeczy.

To nie jest jedna z nich.

Podziwiam pomysłowość. Rozumiem, że marki stały się dziś podmiotami, które spotykamy na co dzień, i z którymi nawiązujemy coraz silniejsze, emocjonalne więzi. Ale nie na taką społeczną odpowiedzialność biznesu czekaliśmy…

Jakby kto pytał, mimo dołączenia kolejnych wielkich firm, na koncie akcji nadal nieco ponad dwa miliony.

To naprawdę robi się odpowiednik balu charytatywnego na rzecz sierot i wdów, na który przyjeżdża się limuzynami długimi jak expose premiera, pije całą noc szampana w futrach i na koniec zbiera 2000 zł.

Ale to jeszcze nie jest najgorsze.

Złowrogi cień

Rapujący raperzy to normalna sprawa. Rapujący muzycy innych proweniencji zwykle dają radę. Rapujących aktorów ratuje poczucie humoru. Rapujących obrońców Konstytucji mogę po prostu nie słuchać. (Albo poczekać, aż znowu zaczną mówić prozą…) Rapujący youtuberzy nie istnieją, więc nie mogą mnie skrzywdzić.

Ale politycy rapujący o tym, żeby grosik dać medykowi, to naprawdę jest patologia gorsza od misia Plusza. Od polityków powinniśmy oczekiwać rozwiązywania problemów, a nie rapowania o nich.

Ktoś powie, że politycy po prostu przykleili się do świetnej inicjatywy. Może tak. (W końcu to samo można by powiedzieć o demokracji…) Ale oni nie tylko skupiają na sobie uwagę. Jeżeli uważnie wsłuchacie się w teksty coraz liczniejszej rzeszy wykonawców, dostrzeżecie z łatwością, że bieżąca polityka przejmuje i pochłania cały challenge. I nie chodzi tylko o obowiązkowe już w ramach gatunku nawiązanie do cienia mgły. Personalna, międzypartyjna nawalanka staje się istotniejszym motywem kolejnych rapów niż wirus i lekarze…

W ramach samej akcji pojawiają się już zresztą trzeźwe głosy sprzeciwu (Organek).

Szacunek także dla Władysława Kosiniaka-Kamysza, który nagrał swój filmik o tym, że nie będzie rapował, bo właśnie jest zajęty składaniem projektu ustawy.

Jest jeszcze jedna sprawa.

Długi ogon

Rozkład wyświetleń na YouTube dobrze ilustruje sytuację w dzisiejszej branży kulturalnej i rozrywkowej. Nieliczna grupa najlepszych/najpopularniejszych zgarnia większość uwagi.

Dlatego Hot16Challenge2 może tworzyć jeszcze jedno niebezpieczne złudzenie. Iluzję, że oto zaglądamy za kulisy i widzimy, co teraz robią ludzie kultury i jak sobie radzą.

Otóż nie dla każdego kilka miesięcy obowiązkowego zamknięcia kultury jest po prostu okazją, żeby trochę odpocząć, naładować akumulatory i podjąć jakiś fajny czelendż. Największe gwiazdy pewnie poradzą sobie i bez możliwości koncertowania przez kilka miesięcy.

A co z tymi, którzy stanowią „długi ogon” kultury? Na hasło „challenge” wyskakują gdzieś na piętnastej stronie wyników na YouTube albo w ogóle nie biorą w nim udziału? Nie mają dochodów z nagranych albumów, nie mają fanklubów, kontraktów sponsorskich. Często nie mają także umowy o pracę.

Co z animatorami z muzeów, aktorami teatralnymi, muzykami z orkiestr, dźwiękowcami, oświetleniowcami i rzeszami ludzi, dzięki którym kultura kręci się na co dzień, dzięki którym możliwe są koncerty, edukacja artystyczna, dzięki którym w ogóle działają instytucje?

Cieszmy się pomysłowością naszych ulubionych gwiazd biorących udział w Challenge’u i okazją, by podejrzeć ich z nowej strony. Ale pamiętajmy, że kultura to nie tylko najpopularniejsi wykonawcy.

Rozliczajmy rapujących i nierapujących polityków także z tego, czy o tym pamiętali.

Wyzwanie trwa!

Internetowe wyzwania to zwierciadło, w którym odbijają się media społecznościowe i ich użytkownicy. Ci zwyczajni i ci niezwykli – gwiazdy, marki, politycy. Łatwo dostrzec w nich to, co najlepsze w mediach społecznościowych (zdolność błyskawicznej mobilizacji, szybkie nawiązywanie więzi, mnóstwo dobrej zabawy), ale też to, co niebezpieczne – emocje dominujące nad faktami, instynkt stadny, niejasne przepływy uwagi i pieniędzy, w ramach których może się ostatecznie okazać, że na akcji najbardziej korzystają wcale nie ci, z myślą o których została stworzona.

To zasada działania każdego medium: pozwala pewnym ideom czy osobom wybić się na pierwszy plan, zasłaniając zarazem inne. Ktoś staje się bardziej wyeksponowany, kto inny – bardziej niewidzialny.

Bawmy się dobrze, ale bądźmy uważnymi obserwatorami. Czujność też może być świetną zabawą!

* * *

Nie zapomnijcie podać dalej i nominować wkręconych w challenge znajomych.

Czytaj dalej