„Absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych” – powiedział w trakcie wczorajszej debaty z samym sobą prezydent Andrzej Duda. Jeszcze tego samego wieczora pod hasłem „STOP MANIPULACJI” prezydent wyjaśniał, że (mimo użycia słowa „jakichkolwiek”) kontekst wskazywał wyraźnie, chodziło mu wyłącznie o szczepienia na COVID-19:
STOP MANIPULACJI! Uważam, że ewentualne szczepienie przeciw koronawirusowi nie powinno być obowiązkowe. Tak jak nie są obowiązkowe szczepienia przeciw grypie. Co do innych chorób (polio, gruźlica, szkarlatyna itp.), to zupełnie co innego. Inna rozmowa.
— Andrzej Duda (@AndrzejDuda) July 6, 2020
Abstrahując od wynalezionej przez Andrzeja Dudę szczepionki na szkarlatynę -co miał na myśli prezydent? „Żadnych obowiązkowych szczepień, kropka” – jak chcieliby działacze ruchu antyszczepionkowego? A może: „nie chcemy obowiązkowego szczepienia nieistniejącą jeszcze, hipotetyczną szczepionką, która występuje tylko w <<debatach>> organizowanych przez TVP”?
Ponieważ trudno rozsądzić, jaka była naprawdę intencja prezydenta, mam propozycję, która z pewnością ucieszy obie strony sporu. Możemy bowiem przyjąć, że Andrzej Duda miał na myśli oba przekazy jednocześnie. Umożliwia to mechanizm znany jako „dog whistle”.
Gwizdek na psy
Pies dobrze słyszy wysokie częstotliwości, zupełnie nieuchwytne dla ludzkiego ucha. Dlatego możliwe jest stworzenie gwizdka, który będzie emitował dźwięk doskonale słyszalny dla czworonoga a niesłyszalny (lub niemal niesłyszalny) dla człowieka.
Taki gwizdek posłużył za metaforę specyficznego stylu budowania przekazu politycznego znanego jako „dog-whistle politics”. Chodzi o to, żeby używając specjalnie dobranych fraz, zaktywizować określone grupy szczególnie wrażliwe na pewne zagadnienia, nie wzbudzając jednocześnie zaniepokojenia innych. Pewne sformułowania są na przykład niemal przezroczyste dla zwykłych ludzi, podczas gdy zaangażowanym tropicielom spisków natychmiast kojarzą się z określonymi grupami czy działaniami (np. „światowa finansjera”).
Samo sformułowanie pytań o szczepienia w obydwu organizowanych przez TVP debatach, jak i wspomniana odpowiedź prezydenta („nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych”) to świetny przykład takiego pozycjonowania fraz kluczowych.
Jest to działanie pomysłowe z dwóch powodów.
Po pierwsze, duża jest popularność postulatów „wolnościowych” i antyszczepionkowych wśród kluczowego teraz elektoratu Krzysztofa Bosaka i Konfederacji.
Po drugie zaś, brak silnej, zwartej grupy proszczepionkowej, którą takie poruszenie tematu mogłoby zantagonizować. Poglądy proszczepionkowe są raczej rozproszone w społeczeństwie, obrona obowiązkowych szczepień jako opcji (przynajmniej na razie) domyślnej ma mały potencjał mobilizacji społecznej.
Kopanie w klatkę
Korzystając z okazji chciałbym od razu opisać drugą strategie, opartą na odwrotnym mechanizmie. To słynne „kopanie w klatkę”, o którym wiele lat temu wspominał jeden z PR-owców Platformy Obywatelskiej. Nasz przeciwnik to „małpa w klatce” trzeba co jakiś czas kopnąć w tę klatkę i rozdrażnić małpę. Kiedy małpa zacznie się wściekać, jej zachowanie uruchomi negatywną reakcję i zmobilizuje naszych zwolenników.
Przez lata PO skutecznie stosowało tę strategię wobec elektoratu prawicowego. Emocjonalne reakcje sprowokowanych ułatwiały potem „straszenie PiSem”.
Dziś można odnieść wrażenie, że dziś na podobnej zasadzie budowane są z kolei przekazy straszące „ideologią LGBT”. W bieżącej nagonce nie chodzi tylko o to, by dotrzeć do ludzi obawiających się gejowskich małżeństw i transpłciowych nauczycielek. Równie istotne jest skłonienie zaniepokojonych kolejnymi homofobicznymi atakami do głośnego wyrażania sprzeciwu. Dzięki temu ewentualny niezdecydowany wyborca lękający się mitycznego LGBT widzi wszędzie tęczowe flagi i wyrazy poparcia i ma wrażenie, że coś z tym oblężeniem jest na rzeczy.
Żeby było jasne: absolutnie nie sugeruję przy tym, że działania godzące w osoby LGBT należy lekceważyć i „siedzieć cicho dla dobra sprawy”. Przeciwnie! Jednak by skuteczniej z takimi zagraniami walczyć, warto zrozumieć mechanizm, który za nimi stoi.
Co tu zaszło?
Nic specjalnego. Tak po prostu robi się skuteczną politykę. Jeżeli oczywiście skuteczność definiujemy jako zwycięstwo w wyborach, a nie rozwiązywanie konkretnych problemów.
Kluczowe jest zarządzanie polaryzacją i społecznym gniewem; kokietowanie jednych grup i szczucie przeciw innym. Media społecznościowe oczywiście nie stworzyły tego procesu, ale niewątpliwie go ułatwiają.
Płynie z tego istotny morał. Dla kandydatów, dla ich sztabów, ale może także dla nas, wyborców.
- Jeżeli chcemy się liczyć, trzeba się organizować, budować rozpoznawalność i struktury.
- Planując działania w przestrzeni publicznej warto także rozważać ich konsekwencje dla mobilizacji przeciwników. Jak opowiadać o tym, co dla nas ważne, by organizować swoich, a nie – przeciwników?
Najbardziej jednak rzuca się w oczy nieobecność w debacie tych tematów, które nie mają za sobą zorganizowanej, liczącej się politycznie reprezentacji.
Przemilczenie
A zatem na koniec trzecia strategia. Nikt nie gwiżdże, nikt nie kopie w klatkę.
Poniżej najważniejsze wypowiedzi z ostatnich debat dotyczące kluczowej kwestii, jaką jest zbliżająca się katastrofa klimatyczna i zapobiegające jej rozwiązania energetyczne:
–
–
–
–
–
Ostatni gasi światło. Dobranoc.
_____
P.S. wygląda na to, że tym razem zamiast gwizdania dostaliśmy niechcący kopnięcie w klatkę :>
Przyjdziemy na tę rozmowę 10 lipca po godz. 17:00. https://t.co/z2HHkRsqc6 pic.twitter.com/r2ES2s5YJO
— OSWoS STOP NOP (@oswosSTOPNOP) July 7, 2020