Koszulka z Žižkiem, czyli ostateczna perwersja kapitalizmu

koszulka z ZizkiemSlavoj Žižek nie tylko opowiada o perwersjach ponowoczesnego kapitalizmu. On JEST najwyższą formą kapitalistycznej perwersji. I to na wielu poziomach.

Przebiegłość systemu

Kapitalizm po prostu sprzedawał koszulki. Ponowoczesny kapitalizm sprzedaje koszulki z Che Guevarą, mówiącym, że kapitalizm jest zły. Takie koszulki budzą oczywiście kontrowersje. Jedni zwracają uwagę, że Che Guevara specjalnie sympatycznym patronem nie jest, inni podkreślają takie lub inne jego zasługi… Obydwie strony konfliktu zgadzają się jednak co do tego, że ludzie, którzy te koszulki noszą, rzadko mają pojęcie, kogo i co właściwie honorują.

Koszulki z Che Guevarą opowiadają o przebiegłości systemu, który udaremnia wszelką rewolucję nie cenzurując jej, lecz przejmując jej znaki i podporządkowując własnej gramatyce.

Che Guevara na t-shirtach stał się tym samym w ramach konsensusu łączącego lewicę i prawicę „kwintesencją postmodernistycznej ikony” (określenie Žižka)1 i symbolem zdolności kapitalizmu do wchłonięcia i skomercjalizowania każdego sprzeciwu, także tego skierowanego wprost przeciw komercjalizacji wszystkiego. Koszulki z latynoskim rewolucjonistą opowiadają więc o przebiegłości systemu, który udaremnia wszelką rewolucję nie cenzurując jej, lecz przejmując jej znaki i podporządkowując własnej gramatyce.

Jeśli jednak myśleliście, że na tym kończy się przebiegłość systemu, to jesteście w błędzie. Koszulki z Che Guevarą są już latami dziewięćdziesiątymi kapitalizmu – wszyscy się na nich wychowaliśmy, mamy do nich trochę sentymentu, ale dziś funkcjonują już tylko na prawach cytatu. (Bo w kapitalizmie [i nie tylko] to, co minione, funkcjonuje jako cytat. Reguły danej formacji kulturowej dają się w znacznej mierze sprowadzić właśnie do zbioru zasad „poprawnego” cytowania.)

Koszulka z Žižkiem

Godnym współczesnym następcą jest koszulka z Žižkiem. Konkretnie z nieudanym zdjęciem przedstawiającym Žižka. Oto historia, która oficjalnie kryje się za tym hipsterskim elementem garderoby:

koszulka z Zizkiem

Fragment ze strony Krytyki Politycznej

 

Polaroidy są wspaniałe, bo można na nich pisać.

Poprosiłem Slavoja Žižka o cytat opisujący jego i jego filozofię. Myślał przez chwilę i napisał: FAIL BETTER! (PRZEGRYWAJ LEPIEJ!), tekst pochodzący z Becketta:

„Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej.”

Radosna deklaracja o naturze postępu, poprawy, ukrytej wartości przegranej. Znaczenie błędów, niezbędnych dla procesu uczenia się.

Hegel, Marks i psychoanaliza w jednym.

Napisał to tuż po zrobieniu zdjęcia, gdy obraz był jeszcze niewidoczny.

Dopiero po 30 minutach zdjęcie było w pełni widoczne. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że druk był zbyt jasny! Jedynie oczy i koszula były lekko widoczne. Mój stary aparat zaszwankował!

Szczerze mówiąc: nie wyszło mi to ujęcie.

Byłem niezadowolony. Chciałem zrobić to zdjęcie jeszcze raz, żeby wyszło lepsze – ale było już za późno…

Potem ponownie przeczytałem podpis. I zrozumiałem: to właśnie o to chodziło!

Niedoskonały obraz był najbardziej pasującą do tego cytatu możliwością.

(https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/fail-better-slavoj-zizek-t-shirt-329#.Vx8t6XBhXnI)

Ale czy to naprawdę wszystko?

A co o koszulce z Žižkiem powiedziałby… Žižek? Jak wyjaśnić ikoniczny status filozofa w jego własnych kategoriach? Czy nie mamy tu przypadkiem do czynienia z kolejnym rozdziałem opowieści o przemianach kapitalizmu?

Dawny kapitalizm sprzedawał produkty. Na przykład koszulki. Nowy kapitalizm sprzedawał bunt, czyli koszulki z Che Guevarą mówiącym, że kapitalizm jest zły. Ale dopiero w trzecim kroku dokonuje się ostateczny akt perwersji (Hegel dostrzegłby tu pewnie syntezę). Dziś kapitalizm sprzedaje koszulki ze Slavojem Žižkiem mówiącym, że kapitalizm podporządkował sobie już nawet Che Guevarę.

W ten sposób towarem staje się ostateczna perwersja, jaką jest rozkosz demaskatora.

W pierwszym kroku komercjalizacji uległy przedmioty wokół nas. W drugim – sprzeciw wobec kapitalizmu. W trzecim – świadomość, że wszelki opór jest daremny. Wraz ze Slavojem Žižkiem wpisaniu w reguły kapitalizmu ulega nawet krytyczne przejrzenie zasad kapitalizmu, naukowy dystans czy wręcz cynizm. W XXI wieku nawet powiedzenie „nie ma już żadnego buntu, bo kapitalizm skolonizował wszystko” jest wygłaszane z porządku kapitalizmu. W ten sposób towarem staje się ostateczna perwersja, jaką jest rozkosz demaskatora.

Ostateczna perwersja

Slavoj Žižek wynalazł czipsy, po których następnego dnia czujemy się, jakbyśmy zjedli sałatkę z tofu, kiełków i jarmużu

Nie chodzi tu w żadnym razie o prostą krytykę, że Slavoj Žižek się sprzedał, bo można go kupić na koszulkach, Kazik już nie ten, co kiedyś, a Metallica skończyła się na Kill ’Em All. Koszulka, a nawet sam Slavoj Žižek, są tu tylko materialnymi tokenami, za którym kryje się perwersyjna satysfakcja, jaką czerpiemy z uświadomienia sobie zasad rządzących otaczającym nas światem.

To właśnie ta rozkosz demaskatora jest dziś pakowana i wyceniana. Niepostrzeżenie akt przejrzenia na oczy, zerwania zasłony, wyjścia z Matrixa stał się jednym z najlepiej sprzedających się produktów popkultury.

W tym sensie można powiedzieć, że Slavoj Žižek nie tylko opowiada o perwersjach ponowoczesnego kapitalizmu. Slavoj Žižek jest najwyższą formą kapitalistycznej perwersji. I to na wielu poziomach.

Joyce vs. czipsy

Na przykład pozwalając nam czerpać rozkosz z oglądania hollywoodzkich produkcji, Žižek usuwa kluczowy mechanizm snobizmu i wyrzutów sumienia związanych z „literaturą i kulturą klasy B”. Dawniej trzeba było czasem przeczytać (lub napisać) dobrą książkę albo obejrzeć (nakręcić) dobry film, bo konsumowanie (i tworzenie!) „złej kultury” wiązało się z wyrzutami sumienia.

Jasne, że dostarczała ona przyjemności, lecz natychmiastowa, łatwa rozkosz, jaką przynosiło śledzenie losów bohaterów seriali, powieści kryminalnych itp., była związana z przychodzącym na drugi dzień niesmakiem, poczuciem zażenowania i społecznego ostracyzmu. Innymi słowy: konsumowanie było transakcją, w której za każdą „łatwą przyjemność” trzeba było zapłacić przykrością.

W tym świecie „trudne przyjemności” miały jakąś szansę. Może i nie dostarczały natychmiastowej rozkoszy (jak jedzenie czipsów albo picie piwa), ale w dłuższej perspektywie nagrodą za podjęcie wyzwania było poczucie satysfakcji z dobrze wykonanej intelektualnej pracy i społeczne uznanie.

Dziś wolno już czytać kryminały bez ograniczeń. Wolno je nawet pisać. Slavoj Žižek wynalazł czipsy, po których następnego dnia czujemy się, jakbyśmy zjedli sałatkę z tofu, kiełków i jarmużu; opatentował piwo, którego im więcej wypijesz, tym bardziej rześki i wypoczęty budzisz się dnia następnego.

Dzięki internalizacji rozkoszy demaskatora możemy konsumować absolutnie wszystko. I być z tego dumni. Wystarczy, że robimy to, przyjmując odpowiedni dystans do rzeczywistości i obnażając krytycznie mechanizmy wpisane w „tanią rozrywkę”.

Zupełnie jak Žižek w swoich książkach albo w popularnych filmach The Pervert’s Guide to Cinema i The Pervert’s Guide to Ideology. Wypełnione są one pociętymi fragmentami z popkulturowych arcydzieł, w które Žižek (podmiot/widz) wnika, wypełniając wolne miejsca pozostawione przez autorów nie bezrefleksyjnym podążaniem za scenariuszem, lecz właśnie jego refleksyjną krytyką. Właśnie pod takiego widza w coraz większym stopniu skrojona jest współczesna kultura.

Oczywiście znowu trzeba podkreślić, że Žižek jest tu tylko figurą. Nie mam mocnych dowodów na to, że osobiście pisze on scenariusze do wszystkich nowych produkcji serialowych i pod różnymi pseudonimami (wspólnie z J.K. Rowling) tworzy wypełniające Empik kryminały. Chodzi raczej o zasadę organizującą obiegi kultury niż o konkretnych autorów.

W tym sensie film The Pervert’s Guide to Cinema powinien być samozwrotny – przedstawiać Žižka, który mówi o Žižku, który mówi o Žižku…

Może to dobry pomysł na koszulkę? Chętnie sprzedam. Wiadomości na priv. Tylko poważne oferty.


 

A tutaj więcej o koszulkach, kapitalizmie i w ogóle o życiu:

Biznes wyklęty. Jak żołnierze niezłomni trafili na koszulki i zderzaki, a nawet doczekali się własnego czasopisma


 

1″Możemy teraz zrozumieć, dlaczego tak wiele osób sądzi, że Che Guevara, jeden z symboli buntu roku ‘68, stał się „kwintesencją postmodernistycznej ikony” symbolizującej jednocześnie wszystko i nic – innymi słowy, oznaczającej cokolwiek chcemy, żeby znaczyła: bunt młodych przeciw autorytaryzmowi, solidarność z biednymi i wyzyskiwanymi, świętość, aż po liberalno-komunistyczny przedsiębiorczy duch pracy na rzecz dobra wszystkich. Kilka lat temu nawet wysoki urzędnik watykański ogłosił, że kult Che należy rozumieć jako wyraz podziwu dla człowieka, który ryzykował i oddał życie dla dobra innych. Jak zwykle niewinna beatyfikacja łączy się ze swoim przeciwieństwem, prymitywnym utowarowieniem. Pewna australijska firma wprowadziła niedawno lody „Cherry Guevara”, w promocji nowego smaku kładąc oczywiście nacisk na „doświadczenie jedzenia”: „Rewolucyjna walka wiśni została zdławiona, kiedy znalazły się w potrzasku między dwiema warstwami czekolady. Niech pamięć o nich żyje w twoich ustach!”” Slavoj Žižek, Od tragedii do farsy.

Czytaj dalej

Jeden smutny, samotny komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.