Rozkopywanie królewskich grobów. Trzy pogrzeby Kazimierza Wielkiego

Pogrzeb Kazimierza WielkiegoKazimierz Wielki miał trzy pogrzeby. Każdy z nich wiązał się z dramatyczną walką o kształt Polski. Poświęcono im kilkadziesiąt wersów kroniki i poemat. Oto niezwykła historia króla, który po śmierci angażował się w politykę nie mniej niż za życia. Czy jego klątwa wciąż nad nami ciąży?

Pierwszy pogrzeb Kazimierza Wielkiego

Pewnie pamiętacie to z lekcji historii… Kazimierz Wielki zmarł bezpotomnie 5 listopada 1370 r. W wyniku zawartego układu następcą króla miał zostać Ludwik Węgierski. Kandydatura ta jednak nie bardzo odpowiadała Polakom, którzy obawiali się, że cudzoziemski król będzie zmieniał polskie obyczaje, a starych dworzan zastąpi przywiezionymi ze sobą obcymi dygnitarzami.

W związku z tymi obawami dworzanie zdecydowali się na dość zaskakujący plan. Żeby umniejszyć znaczenie nowego, nielubianego władcy, pochowali starego, kochanego monarchę… w pośpiechu i bez wielkiej ceremonii.

W ten sposób nie dali Ludwikowi szansy, by „spotykając” się ze swym poprzednikiem przejął od niego władzę w rozbudowanej, oficjalnej formie. Cały rytuał królewskiego pogrzebu wyrażał bowiem dobrze znaną po dziś dzień zasadę „umarł król – niech żyje król”. Ukazując dwóch władców (zmarłego i żywego) obok siebie, wskazywał na ciągłość władzy monarszej, stanowiąc swego rodzaju odpowiednik przekazania urzędu w systemie demokratycznym.

Drugi pogrzeb Kazimierza Wielkiego

Na pogrzebie znalazło się więc, jeśli dobrze policzyć, trzech królów!

Co zrobił Ludwik, kiedy wreszcie przybył na miejsce? Otóż kazał wyprawić zmarłemu drugi pogrzeb, tak wspaniały i ceremonialny, jakiego Polska jeszcze dotychczas nie widziała. Szczegółowy opis obrzędów zachował się do naszych czasów dzięki uprzejmości Janka z Czarnkowa. Kondukt pogrzebowy, który przeszedł ulicami Krakowa, przedstawiał się z grubsza następująco:

Najpierw „cztery wozy, każdy w cztery piękne konie” potem „kroczyło czterdziestu rycerzy w pełnych zbrojach, na koniach, pokrytych suknem szkarłatnym”, a za nimi jedenastu kolejnych „niosło chorągwie tyluż księstw, dwunasty zaś chorągiew Królestwa Polskiego, a każdy miał tarczę ze znakiem czyli herbem każdego księstwa”. W ten sposób ceremonii symbolicznie asystował cały stan rycerski oraz całe królestwo, przedstawione za pomocą symboli.

Za nimi, pisze Janko z Czarnkowa, jechał rycerz „odziany w złocistą szatę królewską, na pięknym stępaku królewskim, purpurą pokrytym, osobę zmarłego króla wyobrażający”, potem ukazało się ciało władcy niesione na marach, a na końcu dopiero nowy król w towarzystwie swego dworu.

Na pogrzebie znalazło się więc, jeśli dobrze policzyć, trzech królów! Zmarły, jego następca i rycerz symbolicznie wyrażający samą ideę panowania.

Wyjaśnienie tego obrazu znaleźć możemy w książce Ernst H. Kantorowicza pt. Dwa ciała króla. Według Kantorowicza ludzie średniowiecza nade wszystko obawiali się bezkrólewia1. Dlatego też konieczne stało się wytworzenie specjalnych praktyk przekazywania władzy. Podstawowym narzędziem była tu naturalnie ciągłość dynastyczna, gwarantująca, że ciało króla nigdy nie umiera, trwając w jego domu2. W ten sposób, dziedzicząc koronę, ojciec i syn stawali się jednym – „następca i poprzednik stawali się tą samą osobą z racji uosabianego przez nich urzędu czy godności”3.

Sytuacja zerwania linii dynastycznej – a z taką właśnie mamy do czynienia w przypadku śmierci Kazimierza Wielkiego – wiąże się ze szczególnym niebezpieczeństwem rywalizacji między kilkoma pretendentami do tronu. W tym przypadku do schedy po królu pretendować mogą jego wnuk – Kaźko Słupski, dalszy krewny Władysław Biały, ale też – w myśl zawartego układu – Ludwik Węgierski (również zresztą spokrewniony). Ludwik Węgierski, chcąc przejąć koronę po Kazimierzu Wielkim, musi zatem dokonać skomplikowanej operacji symbolicznej, która potwierdzi jego wyłączne prawo do tronu.

Trzeci pogrzeb Kazimierza Wielkiego

Pogrzeb Kazimierza Wielkiego - WyspiańskiTo jednak nie koniec pośmiertnych przygód króla Kazimierza. Jego pogrzeb powtórzono bowiem po raz trzeci, w dobie zaborów, a więc w dziewiętnastowiecznym „gorącym” okresie kształtowania się nowoczesnej tożsamości narodowej. W roku 1869 w ramach prac konserwatorskich odnowiono grobowiec monarchy i ponownie odprowadzono go w ostatnią drogę, odtwarzając kondukt pogrzebowy. Władcę – w ramach czytelnej manifestacji politycznej – żegnali zgromadzeni tłumnie mieszkańcy.

Trzeci pogrzeb Kazimierza Wielkiego, podobnie jak ten pierwszy, okazuje się więc próbą podważenia aktualnej sytuacji politycznej. Mistyczną koncepcję wolnego narodu, który narodzi się z pamięci zmarłego monarchy, wyraża napisany z tej okazji poemat Stanisława Wyspiańskiego. Widzimy w nim wizję króla-upiora, który powstaje z martwych, by poprowadzić swój lud do wolności.

W szkarłatach mię spowito w złotej trumnie
i pochowano na wawelskiej górze,
a tam sarkofag stawiono w marmurze,
gdzie z berłem i w koronie spałem dumnie;
zaś wszystkie stany w żałobnej posturze,
niejako płaczki, zwracały się ku mnie,
nade mną, nad ostatnim z rodu, wznosząc lament.
Wielkość – ludowi przekazywał mój testament.

[…]

Wielkości! komu nazwę twą przydano,
ten tęgich sił odżywia w sobie moce
i duszą trwa, wielokroć powołaną,
świecącą w długie narodowe noce;
więc, choć jej świeży grób opłakiwano,
przemoże Śmierć i trumien głaz zdruzgoce;
powstanie z martwych na narodu czele
w nieśmiertelności królować kościele.

Egzorcyzmowanie i przyzywanie upiorów

Każdy pogrzeb władcy łączy w sobie sprzeczne pierwiastki. Jest jak gdyby ostatecznym, symbolicznym uśmierceniem zmarłego, przypieczętowaniem jego odejścia, a jednocześnie zachowaniem go przy życiu jako symbolu jednoczącego naród i zapewniającego ciągłość władzy.

Starego władcę trzeba odesłać w przeszłość, zamykając okres melancholii, by nowa władza mogła przejąć jego rolę. Ci, którym ta władza nie odpowiada, próbują zapobiec odesłaniu zmarłego, by z pomocą jego upiora nękać nowych władców, którzy są ich zdaniem uzurpatorami.

Brzmi jak totalne fantasy? Zapewne. Ale czy nie okazuje się przy tym zaskakująco aktualne? Może klątwa Kazimierza Wielkiego wciąż ciąży nad Polską?

Bibliografia

1 Ernst H. Kantorowicz, Dwa ciała króla. Studium ze średniowiecznej teologii politycznej, przeł. Maciej Michalski, Adam Krawiec, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007, s. 251–253.

2Tamże, s. 254–268.

3Tamże, s. 270.

Czytaj dalej

Jeden smutny, samotny komentarz

  1. Zapewne wiesz o tym, ale zwyczaj „ożywiania” zmarłego w postaci przebranej w jego szaty na pogrzebie był dość popularny nawet wśród szlachty, nie zaś wyjątkowy dla jednego Kazimierza Wielkiego ani królów jako takich (niestety, w tej chwili nie pamiętam, jak się nazywała osoba wcielająca się w zmarłego). Choć bardzo możliwe, że początkowo dotyczyło to tylko władców, a szlachta, jako brać z królem, przywłaszczyła sobie później ten zwyczaj… (popraw mnie, jeśli się mylę)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.