Czy Jerzy Zięba żyje w Matrixie? „Ukryte terapie” i mitologia gnostycka

Specjalistów od „medycyny alternatywnej” jest na polskim rynku więcej niż barów z wódką w okolicy Uniwersytetu Warszawskiego. Konkurencja jest naprawdę duża. Jak to się stało, że właśnie Jerzy Zięba został ich niekwestionowanym królem? Dlaczego sprzedaje setki tysięcy egzemplarzy swej książki, a sale na jego wykładach zapełniają się jak lodówka przed Bożym Narodzeniem?

Jedni twierdzą, że to dzieło przypadku. Komuś w końcu musiało się udać. Inni powiadają, że to charyzma naszego bohatera, doskonale wypracowany image, a przede wszystkim niemożliwe do podrobienia poczucie humoru.

Jerzy Zięba - czy warto iść na spotkanie

Materiały reklamowe ze strony organizatora

Z punktu widzenia semiotyki za sukcesem Ukrytych terapii stoi coś więcej. Jerzy Zięba stworzył spójną mitologię, która doskonale łączy współczesne lęki przed obcym i niezrozumiałym światem medycyny oraz klasyczny gnostycki mit o fałszywym świecie i wyzwoleniu przez wiedzę.

W swojej książce Jerzy Zięba bezbłędnie zdiagnozował największą bolączkę polskiego pacjenta. Nie jest nią niedobór witaminy C, lecz brak poczucia sensu. Zaplątani w gąszcz niezrozumiałych procedur i bezdusznych instytucji nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje. A bez poczucia zrozumienia – jak w pełni słusznie zauważa Zięba – nie ma prawdziwego leczenia pacjenta. Jest tylko leczenie objawów.

Dawno temu w Nowej Zelandii…

Książka Zięby pełna jest opowieści. Zacznijmy więc od przywołania jednej z nich. To historia pewnego farmera z Nowej Zelandii, który miał w życiu pecha. Nasza opowieść zaczyna się w momencie, w którym niemal zabiła go świńska grypa (a dalej będzie tylko lepiej):

[97] Kiedy lekarze zdecydowali o odłączeniu urządzeń podtrzymujących funkcje życiowe tego człowieka, jeden z członków jego rodziny zaproponował zastosowanie witaminy C, o czym dowiedział się z… Internetu. Lekarz prowadzący oczywiście odmówił, wolał pozwolić pacjentowi umrzeć, ale niesamowita presja rodziny spowodowała podanie tego środka odżywczego w ilości 25g. Po podaniu witaminy C dożylnie, po zaledwie dwóch dniach, stan pacjenta się poprawił. Pacjent zaczął oddychać sam i był na najlepszej drodze do wyzdrowienia, gdyby nie to, że zmienił się lekarz prowadzący, który zabronił dalszego podawania witaminy C. Stan pacjenta ponownie się znacznie pogorszył. Kiedy wznowiono podawanie witaminy C, jak można było już tego oczekiwać, stan pacjenta szybko się polepszał. Polepszył się do takiego stopnia, że lekarze zadecydowali o przeniesieniu pacjenta do szpitala bliższego jego miejscu zamieszkania. Niestety… ten sam lekarz również odmówił podania pacjentowi witaminy C. Stan pacjenta zaczął się gwałtownie pogarszać. W tym przypadku, lekarz został przez prawnika zmuszony do podania witaminy C i… pacjent po kilku tygodniach całkowicie wyzdrowiał. A tak przy okazji… pacjent cierpiał też na nowotwór krwi – białaczkę. Po tej chorobie również nie było już śladu1.

W tej historii, jak w soczewce, skupia się cała mityczna narracja Zięby. Źródłem nieszczęścia człowieka nigdy nie jest choroba, bo nawet najpoważniejsze z nich są jedynie prostym do naprawienia stanem chwilowej nierównowagi w organizmie. Prawdziwym zagrożeniem jest niewiedza, która prowadzi nas do odrzucenia najprostszych i najlepszych rozwiązań. W służbie niewiedzy, paradoksalnie, występują zaś ci, którzy sami nazywają się „wiedzącymi” – mędrcy tego świata czyli lekarze, naukowcy, farmaceuci… Prawdziwe uzdrowienie nie jest więc kwestią leczenia (to okazuje się zwykle banalnie proste i polega na podaniu choremu jednej z powszechnie znanych i dostępnych substancji), lecz poznania – dotarcia do prawdy, która pozostaje ukryta przed naszymi oczyma.

Tytuł książki okazuje się w tym kontekście kluczem do jej zrozumienia. Ukryte terapie to historia o uleczeniu przez poznanie.

Kiedy przeczytałem pod tym kątem Ukryte terapie, okazało się, że najczęściej opisywaną w nich czynnością nie jest taka czy inna praktyka (para)medyczna, lecz aktywności poznawcze: dowiadywanie się, zdobywanie informacji, gromadzenie ich, odkrywanie, ujawnianie… Tytuł książki okazuje się w tym kontekście kluczem do jej zrozumienia. Ukryte terapie to historia o uleczeniu przez poznanie.

Mit gnostycki. Poszukiwacze vs. wiedzący

Oglądaliście Matrix? To wiecie, o co chodzi w mitach gnostyckich. Nie da się tego lepiej wytłumaczyć. Świat, który znamy, jest tylko iluzją strzeżoną przez potężnych archontów. Służy temu, by więzić nas w nieświadomości. Wiedza o prawdziwej naturze rzeczywistości jest najpilniej strzeżoną tajemnicą, a samo jej poznanie to kluczowy krok na drodze do wyzwolenia. Niestety – wyzwolenie jest trudne i bolesne, bo nasz umysł, od zawsze karmiony kłamstwem, lęka się prawdy i nie chce jej do siebie dopuścić. Mit gnostycki opowiada więc o bohaterze, który dzięki pomocy mistrza i w serii prób inicjacyjnych wyzwala się z niewiedzy ku świadomości. Koniec. (W Matrixie dodali jeszcze czarne płaszcze i strzelanie w zwolnionym tempie – można je tu pominąć bez większej szkody dla spójności wywodu…)

Bardzo podobna opowieść pojawia się pod wieloma długościami i szerokościami geograficznymi, w różnych okresach historycznych. Czasem w ogóle nie ma nic wspólnego z gnostycyzmem jako ruchem religijnym, czasem znów nawiązuje do niego w bardzo odległy sposób2. Tę charakterystyczną strukturę można odnaleźć też w większości klasycznych opowieści spiskowych3.

Jerzy Zięba sam siebie chętnie przedstawia właśnie jako poszukiwacza prawdy. Nie „wiedzącego” (ten epitet, niczym wyśmiewani przez Sokratesa sofiści, przypisują sobie według Zięby zadufani „akademicy”), lecz właśnie „pytającego” czy „szukającego”. W tym Zięba nie jest zresztą pionierski. Raczej do perfekcji opanował strategię, którą z powodzeniem stosuje wiele ruchów pseudonaukowych. „My tylko pytamy”, „przecież na 100% nigdy nic nie wiadomo”, „sami mówiliście, że to tylko teoria”… To wielka siła wielu pseudonaukowych mitologii! Czytelnikowi znacznie łatwiej utożsamić się z pytającym niż z udzielającym odpowiedzi ex cathedra.

W całej tej sytuacji najsmutniejsze jest to, że tam głęboko, na dole, gdzie fedruje się w poszukiwaniu nieznanego, prawdziwa nauka naprawdę jest miejscem pełnym niepewności, ciekawości i fascynujących przygód! (A także zwątpienia, frustracji i zmylonych tropów…) Niestety, tylko niewielu naukowców i popularyzatorów (Richard Feynman!) potrafiło w swoich pracach oddać ten nastrój poszukiwania, zachowując jednocześnie zdolność przekazywania tego, co (jak nam się wydaje) faktycznie wiemy z niezłą pewnością.

Tymczasem w świecie opisywanym przez Jerzego Ziębę nauka to królestwo skostniałej arogancji, której jedynymi prawami są obrona własnej wyższości przed profanami i chęć zysku.

Naturalne vs. naukowe

Jako strukturalista lubię proste opozycje dobre-złe, góra-dół, jasna strona – ciemna strona. Są takie teksty, w których naprawdę trudno je znaleźć. To zwykle słabe mity. Są też takie – jak Ukryte terapie – w których bez trudu odnajdziemy cały szereg czytelnie zarysowanych, wzajemnie przekładalnych opozycji.

Obok opisanej już pary wiedza-niewiedza oraz istotnej dla każdego piszącego o zdrowiu pary zdrowie-choroba, kluczowym przeciwstawieniem jest u Zięby para naturalne – naukowe. Jerzy Zięba powtarza chętnie, że nie lekceważy osiągnięć medycyny konwencjonalnej4 i chciałby „doprowadzić do dialogu między medycyną akademicką i medycyną naturalną”5. Czytelnik Ukrytych terapii szybko odkrywa jednak, że sympatie autora lokują się bardzo wyraźnie po jednej ze stron, podczas gdy druga utożsamiona zostaje z gnostyckim Matrixem.

Przyjrzyjmy się chociażby temu, świetnie pomyślanemu i napisanemu fragmentowi wstępu. Już na pierwszych stronach swojej książki Jerzy Zięba wrzuca czytelnika w znane doskonale z podstawówki imaginarium romantyzmu:

[7] Pokażę też, że świat medyczny chyba zbytnio uwierzył w przysłowiowe „mędrca szkiełko i oko”. Zagalopowaliśmy się w zaułki specjalizacji. Nie widzimy człowieka jako całości. Uważa się, że tylko coś bardzo skomplikowanego może nam pomóc wyleczyć skomplikowane schorzenie, że liczy się tylko to, co jest widoczne pod mikroskopem, a najlepiej elektronowym.

Straciliśmy możliwość zauważenia, że coś, czego nie da się włożyć pod okular mikroskopu elektronowego – istnieje i może być przydatne.

Już miałem się zaśmiać, że nawet ja wiem, że w mikroskopie elektronowym nie wkłada się niczego pod okular, gdy wtem…

[7] (ok. technicznie przygotowani niech się nie czepiają o ten „okular” w tym przypadku).

No dobra, punkt dla Jerzego Zięby. Teraz rozumiem, że to była tylko metafora.

[7] No bo nie da się tam włożyć na przykład całego młotka. Dlaczego akurat młotka? Dlatego, że czasami jest to narzędzie bardzo przydatne, kiedy jest we właściwy sposób użyte do kontaktu z czołem. Pozwala odejść od „mędrca szkiełka” i zobaczyć, że istnieje jeszcze świat, gdzie rozwiązanie problemu nie leży pod mikroskopem. Jest tuż przed samym nosem. Trzeba się tylko o tym dowiedzieć.

Czasami posłużę się żartem, a czasami złośliwością… licząc na poczucie humoru Czytelnika.

Czytelne? W jednym narożniku beznadziejnie ograniczeni, zamknięci w swych specjalizacjach naukowcy, którzy w dodatku czepiają się szczegółów i trzeba im wyjaśniać wszystkie metafory. W drugim – ludzie wolni, niezależni, samodzielnie myślący. W dodatku z zawadiackim poczuciem humoru.

 

Pacjenci vs. lekarze

Najlepszym, co istnieje na świecie, jest natura. Nauka, niestety, zamiast służyć człowiekowi, coraz bardziej nas od tego stanu oddala:

[122] Najlepsza forma witaminy C jest w postaci takiej, w jakiej znajduje się w owocach. Wiadomo, że KAŻDA substancja stworzona sztucznie i podana człowiekowi nie jest naturalna. Witamina C znana jako „kwas askorbinowy” to znaczne uproszczenie

Funkcjonariusze nauki stali się w ten sposób sługami ignorancji. Wyjątkowo bolesne jest to w przypadku branży medycznej, która zamiast zdrowiu pacjentów służyć zaczyna chorobie. Stąd słowo „lekarz” (często skracane do „lek.med”) używane jest w Ukrytych terapiach żartobliwie, momentami wręcz pogardliwie. Oznacza zwykle osobę ślepo posłuszną autorytetom, arogancką, zadufaną w swoje umiejętności.

[21] brak formalnych kwalifikacji nie stanowi przeszkody w niesieniu pomocy ludziom cierpiącym, szczególnie w takich wypadkach, gdzie formalna wiedza medyczna najwyraźniej zwiodła. Wiedza bowiem, nie zna granic – żadnych. Niestety, nad czym należy ubolewać to, że zbyt często formalnie wykształceni lekarze są przekonani, że poza ich wiedzą akademicką już nic nie istnieje. Jest to podejście niezwykle aroganckie, ale przede wszystkim szkodliwe dla pacjenta.

Umysł lekarzy zamknięty jest na wszystko, co obce (wbrew ulubionemu mottu Zięby, który powtarza, że umysł jest jak spadochron – tylko otwarty spełnia swe zadanie…):

[17] Czy jednak powinniśmy zamknąć się w naszym rozumieniu „leczenia” tylko do tych, którzy mają tzw. „papier” z takiego czy innego uniwersytetu medycznego? Wiadomo przecież, że szamani z dżungli amazońskiej są w stanie efektywnie leczyć choroby, których absolwent najlepszego uniwersytetu medycznego nie jest w stanie zdiagnozować.

Pacjentów lekarze traktują z góry, często pogardliwie. Szczególnie zaś nie cierpią lekarze idealnego pacjenta postulowanego przez gnostycki system Zięby, a więc pacjenta aktywnego:

[21] Jakże często słyszy się, że pacjent zaledwie zadający pytania został przez swojego lekarza w niewybredny sposób zrugany. […] Jakże często pacjent, który odważył się coś takiego [terapię alternatywną – M.N.] zasugerować, był potraktowany w sposób: „kto tu jest lekarzem ja czy Pan/Pani”.

Sam Zięba opowiada w tym kontekście następującą historię:

[22] Kiedy chciałem takie zainteresowanie wywołać stosowaniem dużych dawek witaminy C, usłyszałem:

„Niemożliwe… to tylko wymiana jonów, to nic nie da, natychmaist dojdzie do kamicy”, ja na to: „Metodę tą stosuje się z wielkim powodzeniem od ponad 50-ciu lat, bez skutków ubocznych, uzyskuje się efekty terapeutyczne opisane w setkach prac naukowych i obserwacyjnych, efekty są takie, jakich żadnymi innymi metodami nie jesteśmy w stanie osiągnąć, ratuje się ludzi ze stanów agonalnych!”

Tutaj nastąpiło ojcowskie poklepanie mnie po ramieniu ze słowami: „Pan żyje w świecie marzeń”, ja na to: „To naukowe FAKTY, a nie moje marzenia, dysponuję takimi faktami i w każdej chwili mogę je Panu przekazać”, usłyszałem tyko: „tak, tak… jestem zajęty, do widzenia Panu”.

Gdybym rozmawiał z mechanikiem samochodowym czy hydraulikiem na temat samochodu czy rur w moim domu, to bym pewnie pomyślał: „fachowiec od siedmiu boleści, nawet nie jest zainteresowany jak zreperować samochód, czy dobrze zainstalować krany w budowanym domu”. Rozmowę tę jednak prowadziłem z jednym z najbardziej znanych w Polsce […] profesorów medycyny. […]

Tak, trzeba mieć wiele pokory, żeby skorzystać z wiedzy tzw. laika, ale… czy naprawdę laika? Kto w takich przypadkach jest naprawdę laikiem?

Opozycja naturalne-naukowe pojawia w wypowiedziach Zięby tak często, że podobne przykłady można by mnożyć praktycznie w nieskończoność. Niestety, w podręczniku „Jak zostać Kasią Tusk w weekend” wyraźnie napisali, że „[…] posty powyżej 1500 słów mogą liczyć na maksymalnie dwóch czytelników, i to tylko wtedy, jeżeli autorka jest w stałym związku”. Poprzestanę więc na tych cytatach, po więcej odsyłając do źródła.

niebywałym „sukcesem” Ukrytych terapii jest konsekwentne odwrócenie przyjętego zazwyczaj systemu wartości. Wiedza (naukowa) zostaje utożsamiona z ignorancją i zaślepieniem, stając się antywartością

Podsumowując wątek: niebywałym „sukcesem” Ukrytych terapii jest konsekwentne odwrócenie przyjętego zazwyczaj systemu wartości. Wiedza (naukowa) zostaje utożsamiona z ignorancją i zaślepieniem, stając się antywartością. Zamiast przybliżać nas do zdrowia, każda „naukowa” ingerencja w organizm oddala nas od pierwotnego źródła dobrostanu, jakim jest stan natury.

W tym odwróceniu „ignorancja” „poszukujących” (samego Zięby i jego czytelników) staje się z kolei błogosławieństwem. Bo w świecie Ukrytych terapii otwartość na nową wiedzę, bliskość natury i nieuwikłanie w złożone sieci interesów liczą się znacznie bardziej niż studia, opasłe tomy, stopnie i tytuły naukowe.

Co pozostanie po Ziębie?

Życzę Jerzemu Ziębie wszystkiego dobrego. Ale wiadomo – łaska tłumu jest kapryśna. Nic nie trwa wiecznie, a już na pewno nie „sława uzdrowiciela”.

Co pozostanie po Jerzym Ziębie w długiej perspektywie? Pamięć o tym, że niemal wszystko da się uleczyć witaminą C? Być może. Bardziej prawdopodobne jednak, że wkrótce masową wyobraźnią zawładnie nowe cudowne panaceum.

Natomiast głęboko w zbiorowej wyobraźni pozostaną na pewno rany, jakie Ukryte terapie (oraz nieprzeliczone legiony podobnych książek i stron internetowych) zadają zaufaniu „zwykłego pacjenta” do lekarzy, uniwersytetów i „branży medycznej”.

[32] „Nie ma ani jednego przypadku spośród milionów kobiet, w którym mammografia ZAPOBIEGŁA powstaniu nowotworu piersi. Wręcz przeciwnie, jak wiadomo, mammografia sprzyja powstawaniu nowotworów.”6

 

„ZAWSZE I WSZĘDZIE mówię… (opisałem też w książce podając INNE jeszcze dowody) : jestem przeciwnikiem szczepień, bo szczepionki, w obecnym wydaniu są DIABLO NIEBEZPIECZNE DLA NASZYCH DZIECI!

A brnięcie we wszelkiego rodzaju NAKAZY dla rodziców, wiedząc to, co już o szczepionkach wiemy, jest działaniem KRYMINALNYM!

I proszę… nie wypisujcie bzdur, że szczepionki uratowały świat od zagłady. Po udokumentowane szczegóły sięgnijcie do literatury, np. Ian Sinclair, „Szczepienia – niebezpieczne ukrywane fakty”.”7

Powidok tych wypowiedzi i tysięcy im podobnych na długo wyryje się w świadomości licznych fanów Zięby. Będzie miał realny wpływ na decyzje podejmowane przez nich i przez członków ich rodzin. I wcześniej czy później przyczyni się do czyjejś śmierci.

Jerzy Zięba może choćby i co wtorek powtarzać, że zna wielu wspaniałych lekarzy i nie jest przeciwnikiem medycyny akademickiej. Przesłanie płynące z jego książki (i bogatej twórczości internetowej) jest jasne: lekarz to twój wróg. Nie zależy mu na twoim zdrowiu, nie interesujesz go jako człowiek. A jeżeli nawet jakiś lekarz ma dobre serce, to jego działaniami kieruje złowrogi i bezduszny system, którego głównym motorem napędowym są (olbrzymie) pieniądze. Dlatego nie ufaj lekarzowi, nie słuchaj go, nie stosuj się do jego rad.

Tym, co naprawdę powinno nas zasmucić, jest fakt, że ten opis świata doskonale oddaje doświadczenie większości pacjentów.

Jak pokonać Jerzego Ziębę?

To rozpoznanie jest ostatecznym kluczem do zrozumienia fenomenu Jerzego Zięby. A zarazem kluczem do pokonania go jego własną bronią.

Opowieść przedstawiona w Ukrytych terapiach jest tak przekonująca, bo wyjaśnia nie jakieś abstrakcyjne mechanizmy, lecz codzienne doświadczenie dziesiątek tysięcy pacjentów godzinami tłoczących się pod gabinetami, odsyłanych od specjalisty do specjalisty jak niepotrzebne nikomu przesyłki, których odbioru nikomu nie chce się pokwitować. System medyczny widziany oczyma pacjenta jawi się zwykle jako bezduszna i pozbawiona sensu machina. Kolejne niezrozumiałe procedury nie układają się w żaden sensowny ciąg.

Kiedy myślimy o doświadczeniu choroby, pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to zwykle objawy: ból, gorączka, wysypka… W nowoczesnym świecie równie istotną częścią doświadczenia chorego jest poszukiwanie pomocy w systemie medycznym. Wizyty w przychodniach, szpitalach, aptekach, lektura prasy, ulotek, internetu, spotkania z rehabilitantami, ubezpieczenia, refundacje, urlopy zdrowotne i renty… Choroba, zwłaszcza przewlekła, jest doświadczeniem przenikającym wszystkie sfery naszego życia!

Nieodłączną częścią każdego ludzkiego doświadczenia jest próba zrozumienia tego, co się z nami dzieje. Tradycyjni szamani i uzdrowiciele, których Jerzy Zięba często stawia w swej książce za wzór, intuicyjnie rozumieli ten mechanizm, skupiając się przede wszystkim na wyjaśnieniu pacjentowi jego choroby8.

W ten sposób działa także sam Zięba. Nadaje sens doświadczeniu choroby, wyjaśniając nie jakieś nieuchwytne procesy zachodzące w ciele, ale to właśnie, co jest faktyczną bolączką każdego chorego – wieloaspektowe doświadczenie wyobcowania, pozostawienia samemu sobie, niezrozumienia. Opowiedziana w Ukrytych terapiach nowoczesna wersja mitu gnostyckiego przynosi ulgę pacjentom, którzy nie tyle czują, że nareszcie ktoś się nimi interesuje, ile nagle rozumieją, czemu ci, którzy mieli im pomóc, poświęcali im tak mało uwagi. Odkrywają spisek, Matrix, fałszywość medycznego świata.

Witamina C i inne „terapie” są tu tylko (zwykle nieszkodliwym) dodatkiem do tego, co naprawdę u Zięby skuteczne, czyli mitu „ukrywania” i „odkrywania”.

Dlatego choćby przyszło tysiąc lekarzy i każdy obaliłby tysiąc wątpliwych stwierdzeń zawartych w książkach Zięby, to i tak nic nie wskórają. Na miejsce każdego obalonego mitu wyrasta dziesięć nowych. Na miejsce ośmieszonego uzdrowiciela – stu jeszcze zuchwalszych następców.

Warto w tym miejscu posłuchać samego Jerzego Zięby i jego mądrej rady, by leczyć chorobę, a nie objawy. A Ukryte terapie są tylko objawem choroby, która toczy dziś polską (i nie tylko, jak sądzę) służbę zdrowia. Tą chorobą jest postępujące wyobcowanie pacjenta. Tym większe – paradoksalnie – im większy jest postęp medycyny. „Konwencjonalna” medycyna przegrywać będzie z „alternatywną” tak długo, jak długo nie wypracuje własnego modelu „aktywnego pacjenta”, którego nie ignoruje się, nie poklepuje się z pobłażaniem po ramieniu, lecz – uwzględniając jego możliwości – traktuje jak partnera.

Z żadnych antropologicznych danych nie wynika, że tym, czego ludzie masowo pragną, jest akupunktura, kasza jaglana albo dożylne wlewy z witaminy C. Tysiące badań potwierdzają natomiast, jak istotne w procesie leczenia (i w ogóle zresztą w życiu) jest poczucie kontroli, zaufania i zrozumienia tego, co się z nami dzieje. Jerzy Zięba rozumie to jak mało kto.

Może więc faktycznie – jak sugerują jego fani – Ukryte terapie powinny być lekturą obowiązkową na pierwszym roku medycyny?


Wszystkie cytaty z książki Ukryte terapie pochodzą z wydania 2 (Rzeszów, 2014).

1  Źródłem przytaczanej przez Ziębę opowieści jest reportaż jednej z nowozelandzkich telewizji dostępny tutaj: youtube.com/watch?v=VrhkoFcOMII. Więcej na temat przypadku i związanych z nim wątpliwości można przeczytać np. tutaj: http://sciblogs.co.nz/griffins-gadgets/2010/08/20/sins-of-omission-in-60-minutes-miracle-story/

2Zob. np. Mircea Eliade, Aspekty mitu, przeł. P. Mrówczyński, Warszawa 1998, s. 115-137.

3 Przypomnijcie sobie chociażby najpopularniejsze filmy o spiskach. Ich bohaterem jest prawie zawsze taki samotny poszukiwacz prawdy. Często jest to postać wyszydzona lub wręcz uznana za szaleńca – jak na przykład taksówkarz Jerry Fletcher grany przez Mela Gibsona w filmie Teoria spisku (reż. Richard Donner, 1997) Gdy bohater wpada na trop, jego świat najpierw rozpada się na kawałki (razem z medialną iluzją, którą dotychczas żył), a później układa w logiczną całość znacznie spójniejszą niż dotychczasowy fałszywy obraz. Jednak w momencie, w którym bohater wreszcie rozumie świat, nagle nikt nie rozumie bohatera! W dodatku ma jego drodze mnożą się przeszkody i przeciwnicy. Ścigają go wielkie kartele, CIA, KGB, obcy, reptilianie, Iluminaci… To Matrix mobilizuje wszystkich swych agentów, broniąc się przed demaskacją, która pozbawiłaby go mocy.

Jerzy Zięba i jego zwolennicy zdają sobie sprawę z tego podobieństwa. W otwierającej książkę recenzji podpisanej przez „lek. med. Rafała Barona” czytamy:

[1] Dla niektórych czytelników tytuł zabrzmi może niczym „rozważania z zakresu teorii spiskowych”. Tymczasem, dzięki wyjątkowemu talentowi „szperacza” Autora otrzymujemy dobrze udokumentowaną pozycję, bogatą w niezwykle istotne, a skrzętnie pomijane wyniki badań. Narracja nie jest oparta o przypuszczenia, niesprawdzone doniesienia czy myślenie życzeniowe. W pewnym sensie to owoc prac badawczych prowadzonych i zebranych w różnych zakątkach świata, podanych czytelnikowi w taki sposób, że lektura jest intrygująca od pierwszej do ostatniej strony.”

4[23] „Atakowanie profesji medycznej formalnie wykształconej, w żadnym wypadku nie jest moim celem. Wręcz przeciwnie, chodzi mi o to, żeby informacje zawarte w tej książce były dla nich pomocą, a może też źródłem inspiracji. Co więcej, wiem, że jest cała armia świetnych lekarzy, których przesłaniem życiowym jest nieść pomoc człowiekowi choremu, cierpiącemu, ale… system, w jakim lekarze są zmuszeni pracować często im na to nie pozwala.”

5Cała wypowiedź tutaj: https://www.youtube.com/channel/UCbpxsB2m7ncLMs6Hj18cpIw

6Zdanie to wypowiedziane zostało w kontekście (rzekomego) powszechnego mylenia w branży medycznej leczenia i zapobiegania. Mammografia nie zapobiega nowotworowi, bo przecież wykrywa zmiany już istniejące…

7Wpis na Facebooku Ukryte terapie – Jerzy Zięba (16 lutego 2017 r.)

8Klasyczna strukturalna analiza pracy leczącego pacjentów czarownika zawarta jest w tekście Claude’a Levi-Straussa Czarownik i jego magia, [w:] Antropologia strukturalna, przeł. Krzysztof Pomian, Warszawa 2000.

Czytaj dalej

209 Comments

    • To nie przypadek! Ja jestem ze starej szkoły. Nie wypowiadam się publicznie na tematy, o których nie mam pojęcia. Tak więc analizuję toposy i struktury narracyjne, ale w kwestii witaminy C, nowotworów itp. zdaję się na tych, którzy mają kompetencje we właściwych dziedzinach.
      Sporo tekstów na innych blogach można na ten temat znaleźć:
      http://www.totylkoteoria.pl/2016/08/jerzy-zieba-ukryte-terapie.html
      http://niezdrowybiznes.pl/ukryte-terapie-ukryte-sciemy-czyli-szarlatani-zarabiaja-miliony/
      Warto też poszukać wiedzy na temat lewoskrętności witaminy C i innych konkretnych propozycji Jerzego Zięby.

    • Tekst był o tym czemu ludzie jego ksiązki czytaja i w nie wierzą,a nie o metodach leczniczych opisanych w niej.Co za tym idzie tekst jest zgodny z tytułem

      • Czytają bo szukają pomocy, uzyskują ją i są zdumieni jak prostymi tanimi sposobami mozna sobie pomoc w róznych uciązliwych „nieuleczalnych” choróbskach. I to jest cala tajemnica, która z wiarą, religią, czyli niepopartym naocznymi dowodami balwochwalstwem nie ma nic wspolnego. Prędzej medycyna jest blizsza religii a lekarze to jej kaplani. Czlowiek bierze farmaceutyki, wprawdzie chwilowo pomaga, ale szybko pojawiają sie inne, nowe niedomagania, lecz wierzymy ze święty kaplan w kitlu nam pomoze i nas uzdrowi…

    • Parafrazuj, za dużo cytatów 😀 Tekst bardziej bazuje na Twojej opinie niż na konkretnych faktach czy przykładach, co czyni Twoje argumentu słabymi. Jasno przedstawiona pozycja, to jak najbardziej na plus. Potencjał masz 😛

    • Diabli wiedzą co jest prawdą. Być może te wszystkie ukryte terapie działają. Sam postanowiłem spróbować niektórych. Jedno jest jednak bardzo widoczne u pana Zięby- podaje on na talerzu cudowne rozwiązanie, po które wystarczy sięgnąć rączką i wszystko dalej idzie jak w bajce. Nie trzeba cierpieć.
      Nic więc dziwnego że każdy co głupszy chętnie to kupi:) To tak jak z wiarą w Jezusa, który przyjdzie i wszystkich nas zbawi albo innymi mitami, które nas zewsząd otaczają.
      Pozdrawiam serdecznie

  1. W jednej kwestii trzeba przyznać mu rację: współczesna medycyna traktuje pacjenta mało podmiotowo. W przeciwnej postawie leży siła homeopatii, w której pozytywnie działa wszystko prócz stosowanych w niej „leków”.

  2. ZAMIAST WYNAJDYWAC WADY U PANA ZIEBY ZAJMIJ SIE SOBA LUB WYSTAP SAM Z CZYMS MADRZEJSZYM. ALE SKAD U TAKIEGO MATOŁA O POMYSŁ. PRZEPRASZAM, ALE ŁATWO JEST OPIERAC SIE JUZ NA CZYM ISTNIEJACYM. PAN ZIEBA POMÓG SETKOM CHORYCH I POMAGA. NIERAZ POTRZEBA TYLKO NADZIEJA

    • Włączył się Panu CAPS LOCK, Panie Janie… Ale proszę nie wpadać w panikę. To się da łatwo naprawić. Proszę sięgnąć ręką do lewej krawędzi klawiatury i zlokalizować klawisz bezpośrednio nad tym z napisem „SHIFT”. Teraz wcisnąć. Lepiej?
      #UkryteTerapie

      • Mądry Panie, z dużej litery mniej Pan rozumie? Jeśli tyle samo co z małej, to trzeba się skupić na przesłaniu. Jeśli przesłanie uwiera, lub co gorsza godzi w przyzwoitość, pomijać, zbywać milczeniem. W końcu nie wszystko trzeba brać na serio i przyjmować na klatę. Proponuję gburami się nie przejmować. Natomiast jeśli się hejterzy na zlecenie trzeba się liczyć z ryzykiem odium wywołanym przez swoje zadziałanie… bądź co bądź na własne życzenie śmierdzisz gównem, którym obrzucasz innych.

        • LECHU-Z-GOR, nie jest to kwestia rozumienia, lecz kultury. Ja wiem! Doskonale zdaje sobie sprawę, że bardzo dużo ludzi, jak widać również Pan, nie zna takiego pojęcia jak netykieta, jednak polecam się zapoznać z tą pozycją. Pozdrawiam

        • Bo to się nie wygodnie czyta. Ale w sumie i tak bym nie przeczytał, bo mnie to ani zięba ani grzeje 😉 .

    • Akurat takie rzeczy jak pisze Zięba to każdy może pisać. Tylko nie każdy chce się dorobić na manipulacji osobami bez wykształcenia w kierunku biologii i chemii. Taki facet w usa pisze książki i w Tv dowodzi że ziemia jest płaska. Ma już pół miliona fanów. Czy mówiąc że to bzdura muszę też wymyślić coś lepszego? Już Arystoteles lepsze wymyślił i znów trzeba? Prawda że medycyna leży. Nie tylko w Polsce. Trzeba to naprawić. Ale ciemnota i zabobon to nie alternatywa.

      • 100/100
        – dodam ze osoby NAPRADE znające się an medycynie, i majace dostęp do publikacji naukowych (na które – wybiórczo – łatwo można się powoływać) mogły by pisać takie książki napęczki…. problem w tym że niekt nie jest takim moralnym zerem jak pan Zięba,

  3. Normalną rzeczą jest u młodzieńca, autora wpisu, takie zacietrzewienie i parcie na dowody naukowe. Miałem tak samo. Jednak doświadczenie życiowe daje szersze spojrzenie na życie i świat niż wiedza dwudziestoparolatka z całym szacunkiem dla tego wieku. Kiedyś medycyna obserwowała naturę i nawet gdy nie wiedziano dlaczego przysłowiowy czosnek skutecznie działa na choroby to go stosowano. Prawdopodobnie spotkam się o ostarcyzmem ze strony czytelników ale trudno. Zamiast punktować Ziębę może warto przeczytać kilka książek i dokumentów jak działają firmy farmaceutyczne, którym nie zależy na dotowaniu badań „naturospecyfikami” bo biznes jest dla nich najważniejszy. Dzisiejsza farmacja ma korzenie w naturalnych specyfikach, lecz biznesowe podejście do leczenia wyklucza chęci do wyleczenia pacjentów z tzw. chorób przewlekłych.
    Gratuluję autorowi lekkiego pióra, mi napisanie tak obszernego artykułu nie przyszłoby przez myśl. Widać, że walka z ciemnotą jest dla autora rzeczą bardzo ważną.

    • najbardziej parszywym i niegodnym argumentem jakiego można użyć jest odniesienie się do młodego wieku.
      osoba w pełni dojrzała która czerpała świadomie cale życie z własnych i cudzych doświadczeń nigdy takiego argumentu nie użyje.

      • Ojoj, panienka się zbulwersowała. Niestety, ale jak się ma dwadzieścia pare lat to patrzy się na świat tak jak Dariusz napisał. I wiem to ja i moi znajomi i pewnie panienka jak będzie mieć nieco więcej lat to to zrozumie i przestanie się bulwersować. A jak poważnie zachoruje i system ją oleje, powie że nic nie jest w stanie zrobić to szybko popatrzy w stronę każdej możliwej szansy na wyzdrowienie, choćby była najbardziej szarlatanerska…

        • Mam dwadzieścia pare lat i przeżyłem poważną chorobę, bez pana Zięby, ale za pomocą farmakologii. Emm.. Handluj z tym dziadku?

          • Ja mam co najmniej dwa razy więcej lat niż Ty i również sobie radzę bez Jerzego Zięby.

    • A to tylko potwierdza słowa autora o tym, że więcej jest specjalistów od „medycyny alternatywnej”. 🙂

  4. Witamina c nie leczy raka ale ma wiele innych popartych dowodami zalet obniza kortyzol jest prekursorem glutationu naturalnego antyoksydanta produkowanego przez ludzkie cialo, zmniejsza zakwasy po wysilku i jest dobra na przeziebienie i dziala antyhistaminowo. Warto o tym pamietac aby zbytnio jej nie demonizowac przez ludzi takich jak zieba ktorzy ostro przesadzaja. Co nienznaczy ze czesciowo nie mowia prawdy natomiast trzeba zachowac zdrowy rozsadek. A do autora, nauka to nie taki rocket science i wiekszosc lekow jest na rynku od conajmniej kilkudziesieciu lat a ich dzialanie oparte o obserwacje zwiazkow istniejacych w naturze ktore nie podlegaja opatentowaniu. Dlatego ze nie mozna ich opatentowac dla zysku trzesba zsyntetyzowac analogicznie dzialajace substancje niejednokrotnie posiadajace wiele skutkow ubocznych . Dlatego nie ma sie co dziwic ze ludzie na wlasna reke szukaja naturalnych zamiennikow nie posiadajacych tych wad.

  5. A u kresu już nikt nie będzie mógł cofnąć czasu. To tak jak wiedzieć, że szczepienia, sa toksyczne, ale nadal szczepimy bo tak robi większość i wmawiają nam, że to największe osiągnięcie medycyny. To się nazywa ignorancja, a każdy temat odpowiednio zgłębiany da nam odpowiedzi na wszystko. Kiedy dziecko po szczepieniach zamienia się w roślinkę, to jedyne co możesz zrobić ( bo czasu już nie cofniesz) ostrzec innych, którzy tak jak i ty wcześniej zignorują to. Jedna na wiele osób posłucha ( to się nazywa przezorność i mądrość), ale reszta będzie ignorowała. Jednak nie da się zignorować konsekwencji ignorowania rzeczywistości. Dlatego żyjąc tu i teraz masz wybór! Zbadaj dogłębnie to co tu napisałem.Jezus nauczał nas takich rzeczy, które w dzisiejszych czasach gdzie przede wszystkim rządzi EGO, ciężko jest naśladować, a jednak tylko w taki sposób można dostąpić raju. Możesz mi nie wierzyć, ale daje sobie odciąć rękę czy nogę że przyjdzie moment w Twoim istnieniu kiedy staniesz po śmierci i zobaczysz, że jednak to wszystko co nam mówili było prawdą. Łatwiej jednak jest uznać, że to bzdury i żyć tak jak nam się podoba. Życie na ziemi wg własnego widzimisię i bycie samemu sobie Bogiem to doktryna lucyferiańska. Nie ma innych dróg. Jest tylko jedna prawda! i miliardy kłamstw, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nie wierzysz mi, zbadaj temat wzdłuż i wszerz!.

    • Zapytałabym ludzi, którzy zaszczepili dziecko i teraz borykają się z ciężką chorobą, albo i nawet żałobą po śmierci dziecka (tak, to się zdarza), czy naprawdę wcześniej nie słyszeli o powikłaniach poszczepiennych. Przecież obecnie tyle się o tym mówi i pisze, że chyba tylko jakiś analfabeta odcięty od świata może nie wiedzieć. I czy nie mają wyrzutów sumienia, że nie posłuchali, nie zastanowili się. Czy Polak zawsze musi być mądry PO SZKODZIE? No, przesadziłam, bo jednak coraz więcej rodziców świadomie podejmuje decyzje. Coraz więcej, ale wciąż ZA MAŁO.

      • A ja miałem niejednokrotnie rozmawiać z ludźmi, którzy przeszli polio. I z takimi, którzy tracili bliskich za sprawą chorób, które przestały być groźne właśnie dzięki programowi szczepień.
        Tylko jakiś analfabeta odcięty od świata może nie wiedzieć, że antyszczepionkowcy to po prostu proepidemicy.

        • Poprawka w pierwszym zdaniu. Powinno być:
          A ja miałem niejednokrotnie okazję rozmawiać z ludźmi, którzy przeszli polio.

        • Poczytaj a potem pisz .To ikoniczne zdjęcie żelaznych płuc, sali pełnej sparaliżowanych ludzi w latach 1950., którym straszy się ludzi do dziś, tak naprawdę przedstawia sytuację po incydencie Cuttera. To było polio wywołane przez SZCZEPIENIA. WIĘCEJ ludzi zostało sparaliżowanych przez szczepionkę w 1955 roku, niż przez dzikiego, naturalnego wirusa polio. Przypadki polio WZROSŁY po tym, jak te szczepienia zostały podane: o 50% między 1957 a 1958 rokiem, a o 80% między 1958 a 1959 rokiem! Czy wiedzieliście o tym?!
          Co ciekawe, w 1956 roku odbyło się nawet dochodzenie Kongresu w tej sprawie, któremu przewodził kongresman Percy Priest. Oświadczył: „… w poprzednim roku, wiele odpowiedzialnych za to osób czuło, że społeczeństwu powinno się OSZCZĘDZIĆ GEHENNY WIEDZY na temat tej kontrowersji. Gdyby chociaż jedno słowo wyszło o tym, że publiczna służba zdrowia zrobiła coś niszczącego wobec zdrowia Amerykanów, to konsekwencje byłyby TRAGICZNE…” (Więc na litość Boską, nie mówicie nikomu! ;)) „Czuliśmy, że nic trwale dobrego nie przyszłoby nauce, czy społeczeństwu, gdyby publiczna służba zdrowia została ZDYSKREDYTOWANA

        • Nie wiem ,czy nawet widziałeś takiego chorego a w śnie rozmawiałeś z nim .W Polsce polio jak by było a niema to poszczepienne ,

          • Ne potrzebuję żadnych fotografii. Z fotografii ofiar polio wystarczą te, z Franklinem Delano Roosveltem. To chyba najbardziej znana na świecie osoba, która tę chorobę przeszła.
            Znałem (część tych ludzi już nie żyje) i znam ofiary polio osobiście – wszyscy zachorowali przed wprowadzeniem szczepionek.
            I masz racje – w Polsce nie ma polio. Dzięki szczepionkom.

          • A ja (rocznik 77) jeszcze chodzilem z chlopcem ktory mial Heinego Medina. Mial pecha jako jedyny z nas nie przechodzil szczepien bo urodzil sie w jednej z republik radzickich gdzie ich jeszcze nei przeprowadzano. Mial jedna nogę ktrótsza na szczescie poza tym dosc sprawny.

          • Z tego co wiem to np znana działaczka humanitarna pani Janina Ochojska jest właśnie jedną z ofiar wirusa polio. Zachorowała we wczesnym dzieciństwie i przeszła m.in.przez „żelazne płuco”. Nie była szczepiona bo niestety szczepionki wprowadzono w Polsce znacznie później (pani Ochojska jest rocznikiem ’55). Więc być może zachorowania poszczepienne też się zdarzały ale same zachorowania również.

      • Świadome decyzje na temat CUDZEGO zdrowia. Narażania zależnej od siebie bezbronnej osoby na smierć w wyniku schorzeń którym w bardzo prosty sposób można zapobiec z powodu własnych urojeń opartych na wątpliwej jakości informacjach z internetu. Rzygać mi się chce jak czytam te idiotyzmy.

  6. Autor tego tekstu jest wyznawcą sekty Adama Michnika, publikuje teksty w Gazecie Wyborczej więc szkoda czytać tekstu wiadomo co w nim będzie. Lewackie brednie ładnie zapakowane w słówka nie poparte żadna medyczną wiedzą……
    Najważniejsze by płacili a koncerny farmaceutyczne nadal doiły kase z Polaków lekomanów….
    Znawca od wszystkeigo czyli do niczego 😀

    • Przedstawienie wiedzy medycznej nie działa na wyznawców Zięby. Dla nich nie ma żadnej różnicy czy coś jest spójne logicznie i zgodne z rzeczywistością. Jeśli Pan Zięba wrzucił w tekst jedno mądre skomplikowane zdanie na temat patofizjologii/biochemii(którego owy wyznawca nie rozumie) to z automatu cała reszta bzdurnego tekstu dla wyznawcy staje się prawdą. I dla wyznawcy nie ma różnicy między napisanym na kolanie tekstem nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością a przedstawianymi mu danymi z długoletnich badań na tysiącach osób, bo ani pierwszego ani drugiego nie rozumie. W związku z powyższym dyskusja jest bezcelowa, a pomoc tej osobie niemożliwa. Pozostaje mieć nadzieję że będzie on robił krzywdę tylko i wyłącznie sobie.

      • Wyleczyłem dzięki Panu Ziębie całą rodzinę bliższą ,dalszą .Ż onę z boreliozy,bratową z stwardnienia rozsianego,Mamę z RZS ,a o popierdułkach nie będę pisał .Więc niech mi nikt nie wmawia ,że nie działa

        • Mam nadzieję że powyższe osoby jednak chodzą do prawdziwego lekarza i kiedy początkowy efekt placebo minie będą naprawdę leczyć swoje choroby :(. I że poczuje się pan do odpowiedzialności za niszczenie cudzego zdrowia kiedy to nastąpi.

        • Czytam pana komentarz i przecieram ze zdumienia oczy.
          Czy Pan wie co to jest borelioza. stwardnienie rozsiane i RZS?
          Jednym słowam NOBEL dla Pana Zięby. Bo to prawie cuda.

      • Wyznawców mają bogowie. Ja słucham pana Jerzego, bo dzięki niemu zbadałam vit. D3 i dowiedziałam się jak skandaliczny mam niedobór. Przez 47 lat żaden lekarz nie pomyślał by mi to zlecić. Lekarze latami mnie leczyli, ale dzięki Ziębie nie mam już kilku przewlekłych chorób, które miałam od lat. Dlatego go słucham bo on wyjaśnia mi co i dlaczego i jak działa. Najbardziej jednak dlatego, że działa.

        • swoja drogą nfz nie płaci za profilaktykę, więc lekarz nie mógł tego zlecić. od tego w tym pięknym kraju jest tylko medycyna pracy niestety

      • Szarlatańskie metody pomagają tylko i wyłącznie na problemy pochodzące z głowy. No ale do terapeuty a tym bardziej psychiatry zdiagnozować prawdziwą przyczynę dziwnych dolegliwości to ni cholery nikt nie pójdzie, a na taką propozycję święte oburzenie. A potem tabletka z cukru i kolanka nie bolą! Dobrze że przestały, szkoda że problem emocjonalny pozostał. Większość bolączek i urojonych schorzeń obecnie pochodzi z głowy, a silna sugestia takowe ulecza. Nic nowego.

  7. mój „lekarz” z przychodni przy ul. Karczówkowskiej w Kielcach przepisał mi na nadciśnienie tętnicze preparat: „Telmisartan EGIS”, który miałem brać do końca życia! Sam się wyleczyłem z nadciśnienia bez tabletek. Po poradach Jerzego Zięby samymi jakami się wyleczyłem. Miałem 165/110 a po 3 miesiącach 5jajek/dzień 135/85. Wszystko na ten temat. P.S. Nadal się leczę jajkami a anie tabletkami!

    • A ja się leczę lekami i mam 121/72, 122/76. I nie musiałem czekać na ten efekt 3 miesięcy, ani wsuwać pięciu jajek dziennie.
      I kto ma lepiej?

      • Według mnie na pewno nie ten, który zażywa leki i niszczy sobie wątrobę. Jak to mówią: lek jedno leczy, drugie kaleczy.

      • Nikt ci nie broni ,może na twoim miejscu poprosił bym o repetę .Osobiście noszę recepty już 8 lat na ciśnienie ,ale ciśnienia nie mam cud było i nie ma

      • Napewno ty nie masz lepiej z tego powodu ze ty sie nie wyleczyles tymi tabletkami jedynie tylko nimi regulujesz cisnienie.odstaw tabletki a zobaczysz jak szybko bedziesz mial problem czyli to nie jest wyleczenie.i tak jest z wieloma innymi chorobami.

      • Ale ten człowiek idzie ku lepszemu zdrowiu, a ty biedaku usunąłeś tylko objaw, a zmiany postępują. Statyny powodują zanik mięśni szkieletowych, zaburzenia we wchłanianiu Q10 – to enzym odpowiedzialny za motorykę serca ( później zaproponują Ci biedna nieświadoma istoto rozrusznik). Organizm podnosi RR nie bez przyczyny a przyczyny ststyny nie usuwają, pierwszy będzie cieszył się zdrowiem Ty zaś biedaku na własne życzenie będziesz zadowolonym schorowanym”dziadem”. W naturze jest wszystko co nam do zdrowia jest potrzebne, ignorancja i lenistwo oraz zrzucanie odpowiedzialności za swoje zdrowie na innych – to jest problem dzisiejszych czasów. Zapobiegać nie leczyć.. To o czym pisze Zięba to świadomość, kiedyś ludzie mieli we krwi, że używamy ziół nie syntetycznych polepszaczy smaku, gotujemy kompot nie słodzony syntetyczny napój, warzywa jemy zdrowe nie pędzone na chemii etc. Dlatego dzisiaj jest potrzebna wiedza bo naturalny instynkt i mądrość przodków zamieniliśmy na pośpiech i jakoś nie JAKOŚĆ. Sama szczepiłam dzieci i młodzież ( byłam pielęgniarką) ale nie było takich szczepionek skojarzonych jak obecnie i dzieci były zdrowsze, bo rodzice byli bardziej zdrowi. Cały problem największy w szczepionkach to adjuwanty których się używa. Dziecko w chwili narodzin nie ma wykształconej bariery krew mózg czyli wszystko co podasz dociera bez problemu do tkanki mózgu. Poczytajcie sobie co robi z mózgiem ołów, rtęć i inne niebezpieczne metale ciężkie które dziecko otrzymuje od matki i jeszcze dodawają zaraz po urodzeniu bez jakiejkolwiek wiedzy o odporności danego dziecka. Po co dziecku zaraz po urodzeniu takie obciążenie. Profilaktyka zdrowia i świadomoć oraz działania w tym kierunku to ważny element zdrowia. Pochodzimy z natury i natura na nas działa najlepiej. Pan Zięba poleca Wit C w większych dawkach w przypadku choroby i dla, mie to nic dziwnego, podawaliśmy przed operacjami i po operacjach wit.C dożylnie lub w kroplówkach i był to normalny proceder a dzisiaj jest zakazany???? I nie zauważyłam skutków ubocznych, i nie był to szpital na zadupiu lecz duża klinika a zlecenia dawał docent nie znachor. To

        • Przejdź się na jakiś stary cmentarz i pooglądaj nagrobki ludzi leczonych starymi dobrymi metodami. Żyli zdrowo, pili kompoty, jedli zdrowe warzywa i padali jak muchy od licznych chorób.

          • Ciekawe co będziesz mówił, gdy lekarze zmuszający do szczepionek będą wieszani.

        • potrzeba własnie takich ludzi jak pani, aby podzielili się praktyczną wiedzą.
          dziekuję 🙂

          • Przecież to nie „praktyczna wiedza”, ale brak wiedzy.

        • Mowa jest o nadciśnieniu, a Pani pisze o statynach. Co ma piernik do wiatraka? (Statyny to leki na cholesterol). Bariera krew-mózg powstaje w życiu płodowym. Przykro mi, ale bycie pielęgniarką nie czyni z Pani eksperta w dziedzinie medycyny.

        • No właśnie problem jest taki że dzieci barierę krew-mózg mają. I to jest problem w leczeniu np zakażeń wrodzonych bo jeśli wirus albo pierwotniak np taki jak toksoplazmoza przeniknie do mózgu to nie ma go jak tam dopaść bo antybiotyki przez barierę nie przenikają.
          Co do szczepionek skojarzonych to pielęgniarka nie wie o istnieniu szczepionek skojarzonych DTP (błonica-tężec-krztusiec), przecież podawane są w Polsce od lat sześćdziesiątych (i podawane nadal). Ciekawe czym się różnią od tak piętnowanych obecnie MMR?
          A dla wszystkich przerażonych polecam poczytanie co robi z organizmem tak silna trucizna jak chlor i tak wybuchowy pierwiastek jak sód. I zastanowienie się jak to się dzieje, że jemy te związki codziennie w postaci soli kuchennej i jakoś żyjemy.

      • probujesz zasugerować że tętnice zatykają się poprzez wysoki poziom cholesterolu ???!! BUhahahahaha, proszę sprawdz analize chemiczna tego co Lekarze! wydobyli z zapchanych tetnic pacjentow i parafrazujac : Życzę Ci powodzenia w Mysleniu 🙂

        • Nie wiem jaką analizę pan czytał ale podpowiem – ta na onecie ani w fakcie nie jest wiarygodna.

          • Ja tam ciekaw jestem co to takiego te „konglomeraty podanych przez całe życie szczepionek”. I jakoś tak wydaje mi się, że w najlepszym wypadku uzyskam odpowiedź w stylu „se poszukaj”.

          • aż mi trochę smutno że tak oczywista ironia nie została zrozumiana :<

  8. Cześć Marcin,

    piszę właściwie tylko dlatego, żeby powiedzieć Ci, że przeczytałem Twój artykuł i go zrozumiałem. Uśmiechnąłem się też parę razy, oraz ucieszyłem poznając nowe pojęcie – mit gnostycki. Sam temat mnie ni to ziębi (hehe), ni to grzeje, więc już miałem się zbierać, ale pomyliłem drzwi i wylądowałem w komentarzach. Oh my…

    Czytamy, rozumiemy, tylko nie zostawiamy komentarzy. Pamiętaj, że jesteśmy. Trzymaj się, dobra robota!

    Pozdrawiam, bynajmniej nie ozięble (hehe, znów…)!

    • Ach młodzi bogowie. My też zrozumieliśmy przekaz, ale wy nie rozumiecie co piszecie. Jesteście za młodzi, za zdrowi, za mało przetyrani przez medyczny system. Nie uszkodzeni przez szkodliwe „leki”. Niech chłopiec pisze i składa w teczce, a za 20, 30 lat przeczyta i ma nadzieję, że nikt tego nie pamięta. Żadna dyskusja nie da tego co następne dekady waszego doświadczenia. Życzę wam tylko otwartych oczu i umysłów, reszta z czasem przyjdzie. Polemika ślepców o uroku zachodzącego słońca.

  9. ocena 3= tekst bez zadnego przeslania, takie lanie wody troche – delikatnie wskazanie spraw istotnych jednak pozostawione nie wiem komu i po co, nie wiem kto mialbybyc odbiorca. Lubie dlugie teksty, takie co daja do myslenia. powodzenia nastepnym razem.

    • Jeśli nie widzisz przesłania, to znaczy że niczego nie zrozumiałeś. Przeczytaj jeszcze raz i powtarzaj – do skutku. Powodzenia!

  10. Jeżeli są dowody, żę sugestie p. Jerzego pomagają (na pewno nie wszystkim, bo każdy organizm jest inny) to o czym tu dyskutować. Medycyna akdemicka chorób przewlekłych nie umie leczyć. Ratować tak bo ma narzędzia. MLeko się rozlało, idzie fala, p.Jerzy trafił w niszę, ma swoje 5 minut i niech tak będzie. NIech zmienią nauczanie na uczelniachm i zaczną szanować naturę to będzie O.K.

    • W tym sęk że nie ma dowodów, tylko opowieści z mchu i paproci rzekomych cudownych ozdrowieńców. Już ktoś wyżej napisał – choroby pochodzące z głowy, psychosomatyczne, leczone siłą sugestii.

  11. Drogi autorze, jeszcze 10-20 lat i wrócisz sam do babcinych metod (także naukowo nie udowodnionych )

  12. Jak się jest młodym i zdrowym to „nauka, głupcze” to jedyny wyznacznik wszystkiego, także sposobów leczenia, a kto myśli inaczej to ciemnogród, szarlatan, siejących zamęt w umysłach ludzi, którzy zamiast słuchać prawowitej nauki to oddają się szamańskim praktykom. Jakoś tak się składa, ze te wyśmiewane metody pomogły wielu ludziom pomimo, ze nie poddane badaniom naukowym. I co autor powie tym, którym się udało a medycyna akademicka nie miała pomysłu co zrobić? Niech przyjdzie na spotkanie takich ludzi i powie im to w twarz, że są wierzącymi w gusła ignorantami…

    • Są ignorantami. W dolegliwościach na które pomagają obiektywnie nie działające metody rzeczywiście pomaga wiara że działają. Na następną tajemniczą bolączkę proszę spróbować rozładować stres, porozmawiać z psychologiem. Pomoże lepiej i trwalej niż dozylne podawanie kwasów i jedzenie kory.

  13. Świetny tekst, gratuluję wnikliwej analizy tej manipulacji pana Zięby.
    Byłem bardzo ciekawy ile będzie komentarzy wyznawców tej pseudonauki. I nie zawiodłem się, ciemnota w narodzie ma się dobrze. Wyznawcy Zięby zaczęli atakować autora, żadnej rzeczowej argumentacji.

    Oczywiście takich Ziebów będzie coraz więcej. Nauka poczyniła bardzo duże postępy i najnowsza wiedza z zakresy fizyki, chemii czy medycyny jest praktycznie poza zasięgiem rozumowania przeciętnego człowieka. A taki Zięba wyjdzie, objawi im swoją prawdę, którą są w stanie strawić, i staje się czymś w rodzaju guru.

    • Nauka zawsze była, jest i będzie elitarna. Przy tym postępuje specjalizacja. Wygląda to mniej więcej tak: najpierw szkoły, potem studia – to już kilkanaście lat, a przecież dopiero przygoda się zaczyna. Następnie jakiś doktorat, i tak ze 20 lat pracy, by wreszcie powtórzyć za klasykiem „wiem, że nic nie wiem”.
      Szaman lepszy.

      • Cóż to kwestia niestety zaniedbania tak ważnej popularyzacji nauki. Archeologia i historia już teraz mają czkawkę w postaci turbosłowian właśnie z tego powodu.

        • Archeologia i historia były i są popularyzowane, co nijak nigdy nie pomagało. To wszak nie tylko turbolechici, ale też turborumuni, turbokoreańczycy, turborusy itp,. paleokontakt, piramidy ostrzące żyletki i mnogie inne głupstwa. Za oszołomstwem nikt nie nadąża.

      • mocno się Pan/Pani udziela w komentarzach ( troll mode on )
        Oczywistości które dotykają pisane komentarze typu : postępuje specjalizacja, nie wyjaśnia Pan/i dlaczego takie zjawisko postępuje, czym to jest spowodowane i jak to się przekłada na klienta… yyyy, pacjenta znaczy 🙂
        ale jedną Świętość przekazuje Pan/i jak mantre: SZAMAN lepszy, szczepionki super a leki są panaceum na wszystkie schorzenia, dobrze zrozumiałem przekaz? 🙂 Sumując, wyklucza Pan z dyskusji ludzi którzy poszukują naturalnych, prostych rozwiązań SWOICH problemów zdrowotnych w imię NAUKI która zbadała, opisała i wyprodukowała syntetycznie już WSZYSTKO co potrzebne do leczenia.. wyśmiewanie osób tylko dlatego, że mają inne spojrzenie ( o zgrozo! poparte często doświadczeniami przynoszącymi WYMIERNE zbawienne dla ich zdrowia efekty ) na daną kwestie, to faszyzm jest.. zdaje Pan/i sobie z tego sprawę ?

        • 1. Przyczyny postępującej specjalizacji są oczywiste – ilość wiedzy, którą trzeba zdobyć w każdej dziedzinie ludzkiej działalności jest olbrzymia. I dlatego tegoroczny absolwent uniwersytetu medycznego nie zostanie w przyszłym roku równocześnie wybitnym neurochirurgiem, ortopedą, pulmunologiem, położnikiem, astrofizykiem, kapitanem żeglugi wielkiej, pilotem F 16 i asem myśliwskim.
          2. Szczepionki są super. Tłumaczyłem już, dlaczego na przykładzie polio. Dodam do tego ospę prawdziwą, którą udało się wyeliminować w XX wieku.
          3. Panaceum to konept psudonaukowy. Coś takiego, jak jeden uniwersalny i cudowny „lek na raka”. To nie naukowcy o czymś takim opowiadają.
          4.Nauka nie zbadała, nie opisała i nie „wyprodukowała” wszystkiego, co do leczenia jest potrzebne. Sami naukowcy niczego takiego nie głoszą, a wręcz przeciwnie. Wciąż badają, odkrywają, opisują, publikują, weryfikują.
          5. Argumentum ad Hitlerum (ad faszyzmum w tym przypadku) wyklucza jakąkolwiek dyskusję.

  14. Tak tak SZYMON Z LONDYNU. To wszystko spisek, zamach albo wina Tuska.
    A tak poważnie podpisuję się pod słowami ADAMA. Tylko trudno mi było powstrzymać się nie komentując jednego wpisu.

  15. Marcin ? jak przyjdzie twoj czas a przyjdzie ,to kocie GOWNO bedziesz jadl i bedziesz prosil o wiecej i bedziesz szukal takich jak pon Zieba
    Pozdrawiam

    • Cóż, mechanizm zaprzeczania nieuleczalnej chorobie może włączyć się każdemu. Pozostaje mieć nadzieję że większość pacjentów sięgnie po prawdziwą pomoc zamiast filmiki na yt objawiające ukrytą prawdę i blogi wielce światłych domorosłych medyków.

  16. Jestem zwolennikiem leczenia metodą naturalną przy pomocy ziół, przypraw i warzyw od wielu lat, jeszcze nie było na świecie p. Zięby i wiele wypróbowałem na sobie i rodzinie z b. dobrym skutkiem. Pewnie, że trzeba być przy tym cierpliwym, bo skutek ten jest dobry po dłuższym okresie, ale jest on widoczny po uzdrowieniu przy tym innych części organizmu, czego nie można powiedzieć o chemicznych środkach farmaceutycznych, czytając załączone ulotki. Jeszcze dzisiaj często korzystam z wielu np. czosnku, liści żyworódki i innych ziół nie chodząc do lekarzy.
    Koniec rozmowy na czacie
    Wpisz wiadomość…

    • i Pan to wie i inni też zdają sobie z tego sprawę, problemem jest człowiek, który w dzisiejszych , plastikowo-tabloizacyjnych czasach chce tę wiadomość przekazać innym którzy zapomnieli/ nie spotkali się/ nie usłyszeli/przeczytali o takich sposobach.. takiego kogoś NALEŻY – a)zignorować B)ośmieszyć C)zastraszyć d) pogodzić się z faktem przegranej bo NATURA zawsze zwycięży nad syntetycznym patentem !

      • Proponuję leczyć gangrenę NATURĄ – żadnych wstrętnych antybiotyków! Nagroda Darwina murowana.

        • ale czy Zięba mówi, żeby nie używać ŻADNYCH leków rekomendowanych przez współczesną medycynę? NIE. więc o co ci chodzi?

  17. no cóż, śmiertelny cios swemu autorytetowi zadają sami sobie tłumy rakarzy buńczuńcznie zwący się lekarzami albo doktorami, bo jakiś bantustanowa uczelnia zwąca się bezczelnie „Uniwersystetem medycznym” wydała im urzędowo poświadzczony papier że są.. lekarzami. Przy milionach poszkodowanych przezz współczesną medycynę… nietrudno znależć tylu zwolenników co mr. Zięba.

  18. Artykuł napisany obszernie, ale widać, że tendencyjnie dla ośmieszenia przez nie mającego do czynienia ze środkami naturalnymi leczenie, Szkoda,że nie czynią tego lekarze i inni uprawnieni do tego uzdrowiciele.

  19. I wszystko jasne…ile zapłacili? Ktory z koncernów??? Szkoda. Obyś nie musiał szukać pomocy u Zieby lub tym podobnym.
    Dużo zdrowia !!! 💓

    • Oby Pan miał tylko urojone choroby i potrzebował tylko leczenia sugestią a nie prawdziwej pomocy lekarskiej.

  20. Nalezy zauważyć, ze Zięba prawie każdą swoją wypowiedz ma udokumentowaną powołując się na artykuły naukowe publikowanie w pismach medycznych. To nie są jego własne teorie tylko spostrzeżenia: owoc jego niezwykłej pracowitości i skrupulatności, rzadka cecha u lekarzy.

    • Artykuły na temat badań przeprowadzonych w błędny sposób – brak grupy kontrolnej, źle dobrani pacjenci do badania, błędnie opracowane dane. Jeśli Pan nie ma wiedzy jak przeprowadzić badanie kliniczne to nie oceni Pan wyniku. Nie ma się co dziwić, że uważa Pan taki chłam za dowód.

      • Konstytucja zabrania ekspeymentów medycznych na ludziach bez dobrowolnie wyrażonej zgody!

  21. Świetny artykuł! Opisuje mechanizmy, które rządzą ludźmi w wielu przypadkach: teorie spiskowe, zabawy w „my/oni” itd. Z Ziębą zgadzam się w jednym aspekcie: warto by było jednak bardziej holistycznie patrzeć na pacjenta. Nie należy lekceważyć wpływu diety na zdrowie, dietoterapia może wspomóc (podkreślam WSPOMÓC) leczenie. Mnie smuci, że zawsze musi być skrajnie: albo ultranaukowo albo ultraoszołomsko. Nie da się inaczej?

  22. „wiedza ( naukowa) zostaje utożsamiana z ignorancją i zaślepieniem”, cytuję autora tego wrednego pseudointelektualnego tekstu – autor nie zauważa prostej oczywistości, że JZ cały czas cytuje prace naukowe a niezależnie od odkryć Ją na codzień widzimy jak pewne odkrycia stają się modne, gdy inne porastają kurzem w szufladach. Osoba mająca pretensje do psychologicznych dywagacji powinna zdawać sobie sprawę z tego ,że uznanie i fanfary w świecie nie zawsze, a może rzadko dostają się tym którzy na nie zasługują a w świecie wielkiego biznesu ( czyż nie żyjemy w takim świecie ? ) wybitne odkrycia nie muszą i nie zawsze są docenione. Tę prawdę autor odnosi tylko do „niezasłużonego” sukcesu JZ, ale już umyka mu fakt,że również inne osoby i ich prawdy mogą zostać zepchnięte w cień i zapomniane, lub przeciwnie, osiągnąć szczyty uznania. Autor jest młody co sugeruje też jego potrzebę wiary w świat jedynie słuszny uporządkowany, żaden tam Matrix. Czy taki naprawdę jest nasz świat? Wiele temu przeczy, ale trzeba mieć odwagę, by pogodzić się z tym niewygodnym faktem.
    Autor pisze też o „ranach” jakie UT zadają zaufaniu do lekarzy, choć potem przyznaje,że ” ten opis świata doskonale oddaje doświadczenie większości pacjentów”, więc skąd te rany i kto za nie odpowiada ? JZ ? Raczej nie.
    „Będzie miał realny wpływ na decyzje, wcześniej czy później przyczyni się do czyjejś śmierci”- brzmi groźnie! Czyż JZ nie należy zamknąć póki czas a jego książki spalić? Komu pomógł, mniejsza z tym ! Ale MOZE kogoś zabić ! jeszcze nie zabił , ale przecież MOŻE !
    Czysta demagogia.
    ” choćby przyszło 1000 lekarzy i każdy obaliłby 1000 wątpliwych twierdzeń…i tak nic nie wskòra”- umieszczając JZ w świecie mitu, który wszak rządzi się własnymi prawami, niewiele wartymi, bo bajkowymi, autor znów demagogicznie sugeruje, że,a jakże, to tylko „wątpliwe twierdzenia”, żadna tam nauka, tyle ,że mimo stałych podwazeń tych teoryjek przez Prawdziwą Naukę, istnieją one w przestrzeni publicznej z powodu psychicznych potrzeb naiwnych pacjentów. Nie dodaje, że tych ” obaleń” jakoś brak !
    ” Wit C i inne „terapie”są tu tylko ( zwykle nieszkodliwym ) dodatkiem do …mitu ukrywania i odkrywania”- nieszkodliwym? zwykle? a może jednak nie tak nieszkodliwym? Deprecjacja osiągnięć JZ bije tu po oczach. Matrixowy Już tylko odkrywa ukryte, a co tam odkrywa, to już bez znaczenia.
    „Jak pokonać Jerzego Ziębę ? ” pytanie po co pokonywać osobę która pomaga tak wielu ludziom? skoro autor przyznaje,że nie zna się na medycynie, czemu jest mu solą w oku osoba, która niewątpliwie na medycynie się zna. Czy to nie tylko przerost złej woli? Warto obalić kilka mitów odnośnie własnej osoby autora, w które wydaje się on bez zastrzeżeń wierzyc

  23. Uważam, że Pan Zięba to kuglarz. Zaczął rozpowszechniać mit jakoby znalazł rozwiązanie na raka. W powyższym artykule zostało to dobrze opisane – mechanizm tworzenia iluzji przez p. Ziębę. I jeszcze pozostaje kwestia posługiwania się cudzymi tezami przyjmując je za swoje. Mam na myśli tezy przejęta od pp. Kosznika, Nieumywakina czy Coldwella, gdzie jegomość nawet się nie zająknął, że swoje twierdzenia buduje na czyichś tezach. Czyż nie jest to kradzież własności intelektualnej??? Nie czuł bym takiego wzburzenia, gdyby p. Zięba okazał się takim Janosikiem polskiej paramedycyny, bo złe koncerny łupią Polaków. Ale niestety jest wręcz odwrotnie. Za tymi działaniami kryje się czysty merkantylizm. A to już niczym nie różni p. Zięby od złych koncernów.

  24. Zięba jest świetnym mówcą i umiejętnie prowadzi narrację w oparciu o zabiegi, które pięknie pan wypunktował – prawda. Ale cholercia – co zrobić z faktem, że terapie o których pisze są skuteczne?

    • Skuteczne to one terapie są w internetach i na „wykładach” Jerzego Zięby. I tylko tam.

        • Ano stąd, że nijak skuteczności tych terapii nikt nie potwierdził – mam na myśli porządne badania, a nie opowieści z zielonego lasu, których nie da się zweryfikować.

          • żryj GMO, czytaj wyborczą, sluchaj koncernów farmaceutycznych… a kto ci potwiedził skuteczność badań koncernów nastawionych WYŁACZNIE na zysk?? chyba one same bueheheh

          • Nie przeszkadza mi GMO, Gazety Wyborczej nie czytam, z koncernami farmaceutycznymi nie mam kontaktu.
            Właśnie na tym dowcip polega, że badania naukowe podlegają weryfikacji. Każdy, kto ma odpowiednie kwalifikacje może je powtórzyć, sprawdzić.

    • Nie są skuteczne. Za to odciągają pacjentów od leczenia, czasami robiąc im wielką krzywdę, co miałem już okazję widzieć wielokrotnie – mnogie przerzuty gdzie się tylko da nowotworu który odpowiednio wcześnie leczony rokuje dobrze, ale pacjent wybrał ‚metody naturalne’ i wrócił do szpitala dopiero kiedy nie mógł już oddychać. No ale wtedy winna jest już medycyna akademicka, bo na pewno zabiło go leczenie paliatywne morfiną i lekami przeciwobrzękowymi. Płakać się chce czasami, no ale to wybór pacjenta.

  25. Świetny merytorycznie i literacko tekst! Jako osoba z doktoratem nauk biologicznych, która ongiś ukończyła liceum o profilu humanistycznym jestem zachwycona i zainspirowana Pana twórczością. Jako specjalistka żywienia klinicznego mam nadzieję że uda mi się zastosować do sugestii jak „to samo tym samym” zwalczać!
    Pozdrawiam !
    Sybilla

  26. Świetny merytorycznie i literacko tekst! Jako osoba z doktoratem nauk biologicznych, która ongiś ukończyła liceum o profilu humanistycznym jestem zachwycona i zainspirowana Pana twórczością. Jako specjalistka żywienia klinicznego mam nadzieję że uda mi się zastosować do sugestii jak „to samo tym samym” zwalczać!

  27. Bardzo ciekawy tekst, nie widziałam jeszcze podejścia do fenomenu Zięby z tej strony. Natomiast prawdziwą perełką są komentarze – wszyscy z otwartymi umysłami – ale wszyscy zacietrzewieni jak członkowie sekty, których guru zaatakowano.

    • Bo to jest sekta. Przy czym Jerzy Zięba nie jest głupi, wie, że łaska nawiedzonych na pstrym koniu jeździ. Wykorzystuje każdą sekundę z tych swoich pięciu minut. Wielu było przed nim szamanów, którzy mieli się za wiecznych zbawicieli, a nikt już o nich nie pamięta.

      • Jaka sekta? Sektą mogę nazwać niewolników koncernów farmaceutycznych. Czy wiesz, że jesteś dla nich pożytecznym idiotą? 🙂 Dla ciebie ciemnogród i szamanizm to na pewno medycyna chińska, ajurwedyjska, itp. Pozwól, że zgadnę…jesteś wyborca PO lub nowoczesnej, a rysiek petru to twój guru. 😀

        • Medycyna chińska, ajurwedyjska i inne tego typu „wynalazki” to ciemnogród, szamaństwo i naciąganie naiwnych.
          Jedno pytanie – czy twoim zdaniem obecny minister zdrowia jest wyborcą PO i Nowoczesnej, a Ryszard Petru to jego guru?

  28. Zalew agresywnych komentarzy może potwierdzać, że Pan Zięba tworzy pewien Matrix, z którego wyrwanie jest tak bolesne, że natępuje szybkie wyparcie tej informacji i atak na jej źródło. Bo jak inaczej wytłumaczyć atak pseudoargumentów pseudomedycznych na autora, którego tekst NIE PORUSZA zagadnień medycznych! To oznaka tego, że jakakolwiek informacja/opinia sprzeczna z matriksem jest uznawana za atak na świat wciąniętych w Matrix.

  29. Pan Jerzy ma racje trzeba tylko umiejętnie wykorzystać wiedzę.wie to kto ją zrozumiał i jak się do tego zabrać. Trudna sztuka dla amatora

  30. Już spotkałem osoby które mają sperforowaną ścianę żołądka przez spożywanie sody oczyszczonej i kwasu L askorbinowego naprzemian w zgyt dużych ilościach. DRAMAT

  31. Problem podmiotowości w służbie zdrowia jest potężny, ale właściwie sprowadza się do problemu podmiotowości w systemie kapitalistycznym – czy, nawet szerzej, neolitycznym. Postępująca alienacja pracownika musi skutkować także alienacją na linii lekarz-pacjent, zwłaszcza jeśli oczekuje się jak najwięcej za jak najmniej. Nie da się stworzyć służby zdrowia traktującej pacjenta jako podmiot, jeśli na podstawową opiekę zdrowotną trzeba czekać trzy dni. Tego, znowuż, nie da się naprawić, bez większej liczby etatów, a więc pieniędzy pompowanych w system.
    I tu skok myślowy rozmiaru himalajów – kryzys zaufania do służby zdrowia jest w dużej mierze zbudowany na egoizmie klasy średniej i wyższej, które na dźwięk słowa „podatki” plują za ramię i krzyczą o nierobach i darmozjadach.
    U nas do tego dochodzą zaszłości feudalne, stosunek pan-chłop, który w żaden sposób nie może mieć nic wspólnego z podmiotowością.

    • Nie wiem, czy masz tego świadomość, ale „system neolityczny” to się w naszej okolicy skończył jakieś 3900 lat temu.

      • Wiem, że odpowiadam na nitkę tak martwą, jak moje marzenia, ale czasami człowiek poczuje jakąś dziwną powinność.
        Rozumiem, że jako historyka musi Cię boleć używanie przez laików terminów w sposób nie będący stricte poprawnym, więc śpieszę wyjaśnić: chodzi o to, że współczesny system zachował wiele podstawowych różnic, które oddzielały neolit od paleolitu, przede wszystkim stratyfikację społeczeństwa i marksistowską alienację pracownika od efektów jego pracy. Dla przeciętnego człowieka niewielką różnicę robiło, czy orał i siał dla starszyzny grodowej, króla czy fabrykanta. Dopiero dziś zyskujemy możliwości zmiany tych struktur przez automatyzację pracy.

  32. Ktoś się napocił nad tym paszkwilem, a i tak wyszedł beznadziejny pasztet. Nie lubię Zięby, ale to co tu czytam to jedna wielka nieudana próba plucia na Jurka. Postaraj się lepiej człowieku, a potem wrzucaj do internetu. 🙂

  33. Jest to pierwsza krytyka działalności Jerzego Zięby, jaką przeczytałem z estetyczną i intelektualną przyjemnością. Jeno co z niej wynika, oprócz elokwentnego wywodu i trafnie zdiagnozowanych socjologicznych przyczyn popularności Jerzego Zięby? Prawie nic. Większość skandalicznych w istocie faktów, jakie obnaża autor „Ukrytych terapii” (koniecznie trzeba przeczytać część 2!) to … fakty niestety obiektywne i musimy się z nimi zmierzyć. Na czele z tym najstraszniejszym: farmacja już nie służy medycynie, teraz medycyna służy farmacji. A to jest wielka tragedia kapitalizmu w ogóle i naszych czasów. Jeśli nie ludzie tacy jak Zięba zapoczątkują proces odwrócenia tego na właściwe miejsca, to kto?

    • Producenci i sprzedawcy suplementów łączcie się! I wspierajcie! Niech żyje altmed! Niech żyje Jerzy Zięba!

  34. Zwolennikom Zięby polecam nie korzystać z tej złej, parszywej medycyny akademickiej. Zawał, udar, poród, wypadek samochodowy – pić ziółka w domu i wpieprzać suplementy z witaminkami. Dzięki temu podejściu nasza populacja tylko zyska – przyrost średniego IQ murowany, ten kraj Wam jeszcze podziękuje. Powodzenia w leczeniu.

    • o o o! i broń Boże nie korzystać ze sprzętu WOŚP w szpitalu jeśli się Jureczkowi O. do puszeczki złotóweczki nie wrzuciło raz do roku….

    • Aniu głupiutka, widać od razu że nie znasz wypowiedzi tego faceta. Chirurgia, ratownictwo i opieka doraźna są przez niego doceniane, tak jak zażywanie NIEKTÓRYCH leków na doraźne cele. Powiedz mi, czy jak rodzisz, masz wypadek albo zawał, każą ci lekarze żreć syntetyczne trucizny przez lata? Nie! Ratują cie wspaniałą, nowoczesną techniką medyczną!

      • Ciekawe dlaczego nie jest w takim razie konsekwentny w swojej ignorancji. Tyle spisków wykrytych, czemu nie ogólnoświatowy spisek producentów defibrylatorów wmawiających ludziom że do życia potrzebne jest zachowanie krążenia, podczas gdy wystarczyłoby pochlapać magiczną wodą kupioną od Jurka? Tyle możliwości wykorzystywania ludzkich lęków i naiwności. No ale może w następnym tomie 🙂

        • Panjerzy jest cwany. Działanie defibrylatora widać. Brak skuteczności skrapiania magiczną wodą też było widać. Za to strukturyzator wody… Można go kupić z jedyne 2500 złotych.

          • No tak, polecenie nie korzystania z pomocy doraźnej wsadziło by go do więzienia od razu. Zalecanie nie leczenia chorób przewlekłych dopiero po długim czasie, w którym zdąży dorobić sie sporego majątku a pewnie i umrzeć. Szkoda że tacy ludzie są zamykani w pierdlu dopiero jak są ofiary w ludziach.

  35. Duży tekst, dużo komentarzy, ale może zostanę doczytany.
    Zauważyłem, że pojawiły się uwagi dotyczące „ograniczonej” opinii wyrażonej przez autora. Autor wyjaśnia to tym, że opisuje to na czym się zna i tu jest coś o czym warto wspomnieć.

    Chcąc obalić tezy współczesnych szarlatanów, musielibyśmy postawić przeciwko nim potężną interdyscyplinarną komisję złożoną z setek specjalistów, którzy zajęliby się każdym ich zdaniem. O ile nawet takie próby w niewielkiej lub rozproszonej formie pojawiają się, to szarlatan każdego dnia dostarcza nowego materiału i nie jest sam. Poza tym, pierwszym działaniem, które podejmie będzie podważenie wiarygodności komisji. Drugą – sięgniecie po argumenty, których nie jest w stanie zweryfikować nikt, np. „tajne dane z posiedzenia grupy Bildberga”, zmowa Putina i Trumpa, wpływanie przez Rothschildów na światowe rynki medyczne, itd., itp.

    Jestem pod prawdziwym wrażeniem tryumfu ciemnoty nad oświeceniem. Czy rzeczywiście mądrość nie jest skuteczna?

    Pozdrawiam Autora
    + szacunek dla jego wysiłku.

    • To teraz powiedz…jakie masz dowody, że te argumenty, których nikt nie potrafi zweryfikować, nie są słuszne? Nie masz takich dowodów, więc racje masz na równi z tymi „szamanami”.

  36. Mądrość nigdy nie była, nie jest i nie będzie skuteczna. Coś jest w tym powiedzonku, że pewne rzeczy wchodzą do głowy przez miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.

  37. W weekend odwiedzałem rodzinę kuzyna w Manchesterze i przypadkiem trafiłem u nich na należący do jego teścia egzemplarz „Ukrytych terapii” Zięby. Dwie pierwsze myśli jakie mi się nasunęły po jej lekturze to – poza konstatacją widocznego na pierwszy rzut oka myślenia magicznego i klasycznej ściemy – były takie, że facet odpowiada na realne i bardzo palące potrzeby pacjentów w Polsce wynikające z alienacji środowiska medycznego oraz, że książkę tę powinni obowiązkowo czytać lekarze i ludzie związani z systemem medycznym. Nie jako podręcznik diagnostyki i terapii tylko jako świadectwo tego co siedzi w głowach pacjentów i z czym lekarz musi się zmierzyć – jeśli realnie chce leczyć a nie odhaczać przypadki w tabelce dla NFZ. A dzisiaj trafiłem na ten artykuł – serdecznie pozdrawiam i zgadzam się z każdym słowem!

  38. Dziękuję za analizę autora. Nowych mitów i herezji nikt już mie stworzy, możemy liczyć tylko na wiernych odtwórców:)

  39. qrde, trzeba było od razu powiedzieć że autor tego paszczura to wzięty publicysta KrytykiPolitycznej, Gazety Wyborczej i wdzięczny rozmówca TokFM, od razu bym zamknął okno i zapomniał o lewaku, a tu dałem mu szansę na argumentacje i tylko potwierdziło się to, że NIC a NIC konkretnego nie ma do kontrargumentacji JZ , li tylko naukowe wynurzenia o mechanizmach tworzenia rzeczywistosci alternatywnej, hehehe Wy tam od Towarzysza Szechtera dobrze wiecie jak pleść misterną układanke antynarodową w swoim komunistycznym Matrixie 🙂

    • bo lewaki potrafia tylko gadać, też czytam i czytam ten artykuł i zadnej merytorycznej treści, tylko lewacki ideowy dyskurs

  40. @Xyzmen

    Jakie znaczenie w ocenie merytoryczności argumentów ma to czy ktoś jest z takiego a nie innego czasopisma itd.?
    Osobiście nie cierpię GW, Agory i ich popłuczyn, ale jak ktoś potrafi w dyskusji wykazać błędy i dokonać wnikliwej analizy to jest zasługą jego bystrego umysłu.

    • a to ma wbrew pozorom duży wpływ, ponieważ charakter człowieka i jego poglądy odzwierciedlają się w sposobie analizowania rzeczywistości.. autor załóżmy że jest z GW / krytyki politycznej – zatem jest przeciwnikiem narodowych wartości – jest zatem zwolennikiem globalizmu / ponadnarodowych instytucji – zatem nie stroni od przyznawania racji globalnym koncernom farmaceutycznym, bo to zgadza się z jego poglądami

  41. Lewactwo i ślepa wiara w wymysły koncernów nastawionych TYLKO na zysk – to dopiero jest religia. Myślenie autora tegoż artykułu jest głęboko powiązane ze ślepą wiarą w globalne koncerny farmaceutyczne. Dwie lewe ręce lewactwa (bo lewaki nie potrafią nic robić oprócz gadania) doskonale pokrywają się z pazernością koncernów i tworzą swoistą symbiozę, która odrzuca wszystko co nie-zachodnie, narodowe, naturalne, tradycyjne. Co do badań potwierdzających skuteczność medycyny alternatywnej – takie są, tylko nie przebijają się w prasie naukowej, zdominowanej przez lobby farmaceutyczne. A czasami badania o skuteczności syntetycznych farmaceutyków są spreparowane przez koncerny, bo przecież miliard dolarów wydany na badania musi się jakoś zwrócić. Argument debila o tym że doraźna pomoc medyczna jest wg Zięby zła, jest niesłuszny, bo on mówi, że medycyna dot. wypadków, chirurgia, ortopedia, przeszczepy, itp. to prawdziwy cud nauki! A debile dalej swoje. Następny tłuk – ludzie na cmentarzach pili kompocik i umarli szybko – gdyby pili ten kompocik korzystając z cudów techniki medycznej a nie żarcia leków i śmieci syntetycznych, to by żyli dłużej, niż dzisiejsi ludzie!

  42. Dla wszystkich, którzy mają dylematy pt „szczepić czy nie szczepić” – koniecznie polecam ten film:

  43. Dla wszystkich, którzy mają dylematy pt „szczepić czy nie szczepić” – koniecznie polecam ten film:

    Lethal Injection – The Story Of Vaccination PL

  44. Świetny tekst, wielkie dzięki. Zaczęłam czytać „Ukryte terapie” (przerwałam, bo nudne, ale może jeszcze się kiedyś zmuszę do dokończenia) i zauważyłam to samo: judzenie na lekarzy. Faktycznie już mniej istotne jest, że koleś miesza informacje sensowne i przydatne z bezsensownymi i szkodliwymi, bo człowiek nieco zorientowany odróżni, a w razie potrzeby… spyta lekarza. No właśnie, celem manipulacji jest, żeby nie spytał. Tylko kupił parę ziębowych gadżetów, bo się pan Zięba musi dorobić. Zauważcie, że najbardziej o chciwości przeciwników krzyczą chciwi cwaniacy 😉

  45. Przykro jest czytać podobne artykuły, szczególnie, że sam bardzo silnie utożsamiam się z postawą racjonalistyczną.
    Autor tekstu zakłada, że tezy Zięby można wyjaśnić na gruncie teorii spiskowych, a następnie próbuje udowadnić to w oparciu o strukturę myślenia przedstawioną w „Ukrytych terapiach”. Kłopot w tym, że struktura myślenia spiskowego ma to do siebie, że w wielu przypadkach bardzo trudno odróżnić ją od uzasadnionej krytyki rzeczywistych problemów. Jedynym narzędziem, jakim w takiej sytuacji dysponujemy, jest analiza przytoczonych argumentów. Paranoicy podchodzą wybiórczo do faktów i z założenia ignorują lub odrzucają te, które im nie pasują. Tymczasem argumentacja albo jest poprawna, albo nie. Albo jakiś konkretny przypadek medyczny zaistniał i został udokumentowany, albo nie. Jeżeli argumentacja opiera się na udokumentowanych faktach, należy kontynuować rozważania. Zakładając w tym momencie, że autor z pewnością wyciąga z tych faktów fałszywe wnioski, jest błędem, jeśli nie nadużyciem.
    Łatwo zrzucać z siebie odpowiedzialność, mówiąc: „Nie wypowiadam się publicznie na tematy, o których nie mam pojęcia” i powoływać się następnie na odpowiednie autorytety w danej dziedzinie. Tylko, że taka ślepa wiara w autorytety również jest wyróżnikiem myślenia spiskowego!
    Jeżeli rościmy sobie pretensje do racjonalizmu i staramy się myśleć krytycznie, róbmy to konsekwentnie. Bardzo łatwo popaść w coś, co bodajże Korzeniowski nazywa „antyparanoją”, czyli zakładać, że w ogóle nie ma na świecie żadnych spisków, oszustw czy nadużyć. Jest oczywiste, że w powodzi współczesnego bełkotu, bardzo trudno te rzeczy od siebie odróżnić, ale człowieka, mieniącego się racjonalistą, bynajmniej to od myślenia nie zwalnia.
    Ileż razy w historii nauki było tak, że najwięksi odkrywcy byli początkowo wyśmiewani, a ich teorie opisywane jako bełkot? Niecałe 100 lat temu niemiłosiernie naśmiewano się z Darwina, a dzisiaj jego teoria stanowi fundament nauk przyrodniczych. Tego typu krytyka, jaką prezentuje autor artykułu, jest więc całkowicie nieuprawniona, dopóki nie wykaże się, że argumenty Zięby są fałszywe. Dopiero wtedy będzie można zabawić się w wielkiego demaskatora i prześmiewcę teorii spiskowych. Na razie ten śmiech jest jednak pusty.

    • Panie kochany, sprawdź najpierw na jakich gównobadaniach on opiera te swoje badziewne teorie. To jest tak źle zrobione, że wstydziłby sie tego student pierwszego roku po raz pierwszy w życiu konstruujący badanie na jakikolwiek temat. Jak wybiorę takie coś to pewnie dam radę udowodnić że wsadzając sobie cytryne w tyłek wyleczę guza mózgu. Jak Pan nie wiesz jak sie powinno weryfikować wiedzę medyczną, to sie za to nie zabieraj i tyle. I nie udawaj mądrego nie mając o tym pojęcia, bo przeczytałeś jakieś szmatławe dzieło stetryczałego dziada łasego na pieniądze. :<

      • Wszystko fajnie. Tyle, że on nie ma pojęcia o żadnych badaniach, o żadnej nauce, o żadnej weryfikacji. Nie ma znaczenia, czy mówimy o medycynie, fizyce, chemii, socjologii czy historii.
        Polecam jego komentarz z 1 marca. Opisał w nim, jak sobie wyobraża „naukę i racjonalizm”.

        • Możnaby się spodziewać czegoś więcej w takim miejscu niż tylko steku argumentów ad personam i nie popartego niczym stwierdzania, że coś jest brednią. Spodziewałbym się chociaż czytania ze zrozumieniem, bo nie bardzo wiem, jak Wasze odpowiedzi mają się do mojego posta.
          Nie wdawałbym się nawet w takie dyskusje, gdyby nie to, że wkurza mnie zarozumiałość ludzi, którym wydaje się, że myślą racjonalnie, a potem jak przychodzi co do czego, to nie potrafią wykazać nawet podstawowego minimum sceptycyzmu poznawczego. Już nawet nie wiem, jak to skomentować. Pytam o konkretne argumenty, a jedyne co słyszę, to „naczytałeś się pan gównobzdur” albo, że „nie mam o niczym pojęcia”. To jest wasz racjonalizm? Takie podejście jest śmieszne.
          Nie twierdzę, że książka Zięby jest idealna i sam doszukałem się w niej wielu słabości, ale jeżeli cała krytyka „racjonalistów” sprowadza się do stwierdzenia, że to „gównobzdury”, to już wolę Ziębę, bo przynajmniej da się jego argumenty zweryfikować.

          • I teraz Pan udowadnia Pan że nie czyta Pan ze zrozumieniem. Niech Pan przeczyta coś sensownego o konstruowaniu badań klinicznych a następnie o odczytywaniu och wyników opracowanych statystycznie. A następnie zajrzy do źródeł tych rewelacji napisanych w książce, które według Zięby są dowodami. Gwarantuję że sam Pan to nazwie gównobzdurą.

          • I to jest racjonalizm. Weryfikowanie informacji ,a nie ufanie każdej informacji wydrukowanej na papierze. W książce można napisać wszystko jeżeli ktoś to wyda i kupi, nie musi mieć to żadnej wartości. Ale jeśli wciska się ludziom, że jest to wiedza a nie mity, nie jest to już uczciwe.

          • To co próbuje wyjaśnić użytkownik ‚xxx’ to fakt iż medycyna jest WIEDZĄ a nie poglądem. Tu nie ma polemiki, argumentów, utarczek, jest dowód albo nie ma. W książce Zięby nie ma dowodów, tylko linki do pokrętnych, fałszywych, lub zdyskredytowanych badań które nie stanowią dowodu. I jeżeli uważa pan że ‚da się jego argumenty zweryfikować’ to proszę to zrobić a dojdzie pan do tych samych wniosków co ja – książka nie jest źródłem żadnej wiedzy.

    • Z tego co widzę to Pan Marek wspomniał o wyżej omówionych sprawach, z tym że on o tym tylko teoretyzuje. Zweryfikowanie przedstawionych mu w wiadomej lekturze informacji to zdaje się było jednak za dużo, pomimo że źródła tych bzdur są podane na tacy i wystarczy je przejrzeć żeby zobaczyć jakie są ułomne. Chyba że Pan uznaje wydanie dzieła na papierze za dowód jego wartości, ale to raczej mało prawdopodobne.

      • Jasne, że w medycynie nie chodzi o poglądy. Nigdzie czegoś takiego nie napisałem. Powodem, dla którego wdałem się w tę dyskusję, jest wybitnie niska jakość prezentowanej tutaj krytyki i to o to mi cały czas chodzi!
        Nie jestem bynajmniej bezmyślnym zwolennikiem jakiegokolwiek światopoglądu. Czytam i analizuję, staram się weryfikować informacje. Tak samo z Ziębą, jak i z każdą inną książką. Jeśli chodzi o Ziębę to już po lekturze pierwszej części sam mam wiele obiekcji, nawet bez odwoływania się do źródeł, które podaje. Ale nie o to chodzi – Zięba może się mylić lub nawet kłamać. Rzecz w tym, że kiedy znajduję gdzieś recenzję jego książki, oczekuję, że będzie ona rzetelna, a autor nie ograniczy się do jakichś poetycko-gnostycznych rewelacji, które absolutnie niczego nie wnoszą do tematu. Rozumiem, że nie każdy ma czas i ochotę by zgłębiać taką dziedzinę, ale w takim razie niech nie podejmuje się krytyki tego typu literatury, bo nie ma do tego podstaw.
        Ja mogę podane w książce źródła sprawdzić i zamierzam to zrobić, ale osoby podejmujące się krytyki jakiejkolwiek pozycji powinny zdawać sobie sprawę, że to nie jest osiągalne dla każdego czytelnika ich recenzji, chociażby ze względu na ograniczony dostęp do publikacji z wielu badań. Dlatego, jeżeli chcecie, by wasza krytyka miała jakąkolwiek wartość merytoryczną to proszę: przytoczcie kilka z cytowanych przez Ziębę badań i wykażcie, co sprawia, że są bezwartościowe. Nie trzeba w ten sposób analizować całej książki (to osobna sprawa, że „Ukryte terapie” to dość spora pozycja, więc tym bardziej stwierdzenie, że to stek bzdur wymaga jakiegoś uzasadnienia), ale jeżeli krytyk wykaże, że któreś z kluczowych zagadnień jest oparte na fałszywych dowodach, to powinno skłonić każdego do namysłu przy reszcie lektury.
        Tak powinna wyglądać krytyka, a nie tylko powtarzanie, że to bzdury, a badania są bezwartościowe. Poprzyjcie to jakimiś konkretami, bo inaczej niczym nie odróżniacie się od bezmyślnych fanatyków, którzy ślepo wierzą w swoje autorytety.

        Z mojego punktu widzenia, sytuacja wygląda na razie tak, że przeczytałem pewną książkę, po czym trafiłem na jej recenzję, która nie zawierała ani jednego merytorycznego argumentu, za to cała masa jej czytelników pieni się i złości, kiedy to wytknąłem, mówiąc że przecież to stek bzdur, więc o co mi chodzi? Na dobrą sprawę, nie mam nawet jeszcze wyrobionej opinii o Ziębie, ale wasza krytyka bynajmniej mi w jej uzyskaniu nie pomaga.
        Kiedyś dyskutowałem z kilkoma zwolennikami NLP o „Zakazanej psychologii” Witkowskiego. Zgadnijcie co od nich usłyszałem? Stwierdzili, że Witkowski bredzi, a badania na których się opiera są bezwartościowe. Dyskusji nie podjęli. Naprawdę chcecie, żeby wasz racjonalizm wyglądał w ten sposób?

  46. „Ileż razy w historii nauki było tak, że najwięksi odkrywcy byli początkowo wyśmiewani, a ich teorie opisywane jako bełkot?”

    Bardzo często, do czasu aż doświadczenia potwierdziły ich teorie. Taka np. teoria względności – sprzeczna ze wszystkim, co zakładała uprzednia fizyka, przebiła się bardzo szybko, bo okazało się, że działa i wyjaśnia obserwowane fakty.

    „Niecałe 100 lat temu niemiłosiernie naśmiewano się z Darwina, a dzisiaj jego teoria stanowi fundament nauk przyrodniczych.”.

    Nie „naśmiewano się” tylko „religijni fanatycy starali się ją storpedować”. Wciąż próbują.

    „Tego typu krytyka, jaką prezentuje autor artykułu, jest więc całkowicie nieuprawniona, dopóki nie wykaże się, że argumenty Zięby są fałszywe. Dopiero wtedy będzie można zabawić się w wielkiego demaskatora i prześmiewcę teorii spiskowych. Na razie ten śmiech jest jednak pusty.”.

    To tak nie działa. To Zięba ma dowieść swoich śmiałych tez, dopóki tego nie zrobi, spokojnie możemy uważać je za brednie. Ale nie, wróć: jest mnóstwo badań naukowych, które pokazują, że Zięba nie ma racji.

  47. Których „śmiałych tez” konkretnie? Tak się składa, że Zięba przytacza bardzo dużo konkretnych argumentów, a sam wywód w „Ukrytych terapiach” jest spójny i logiczny. Jeżeli ktoś formułuje jakąś tezę bazując na konkretnych badaniach naukowych, to obalić ją można wyłącznie poprzez wykazanie, że te badania albo zostały nieprawidłowo przeprowadzone, albo że autor wyciąga z nich nieprawidłowe wnioski. Tego w krytyce powyżej nie ma. Za to jest dużo poezji, gnozy i oskarżeń o teorie spiskowe. Nic prostszego niż zaszufladkować kogoś jako paranoika i wyśmiać jego teorie. Tylko, że taka krytyka, pozbawiona konkretnych argumentów, jest zupełnie bezwartościowa.
    W mojej opinii problem z Ziębą polega na czymś zupełnie innym. W „Ukrytych terapiach” zbyt często przedstawia opozycję medycyny konwencjonalnej i alternatywnej zero-jedynkowo, a do tego stawia się jeszcze po stronie tej drugiej, pierwszą próbując wyśmiewać. Efekt jest taki, że na pierwszy rzut oka rzeczywiście ciężko odróżnić go od powodzi wszelkich „guru”, homeopatów i innych wróżek. Zalew tego jest rzeczywiście ogromny i przynosi wiele szkód i cierpienia, jak wtedy, gdy ludzie zamiast się leczyć wolą łykać pigułki homeopatyczne.
    W wielu miejscach krytyka medycyny „konwencjonalnej” idzie u niego za daleko, tak jakby nie umiał dostrzegać jej osiągnięć. Poza tym czym innym, jeśli nie medycyną konwencjonalną miałyby być dożylne wlewy z wit. C czy podawanie dużych ilości witamin? Abstrahując od wszystkiego innego, trudno takie zabiegi nazwać naturalnymi, bo nigdzie w naturze człowiek nie znajdzie źródła wit. C, które dostarczyłoby jednorazowo 100g kwasu askorbinowego (ba, nawet kilka gramów jednorazowo byłoby ciężkie do uzyskania). To jest metoda lecznicza i jako taka powinna zostać gruntownie przebadana i tu ciężko się z Ziębą nie zgodzić. Jeżeli istnieją dowody, w postaci studiów przypadków i doniesień z praktyki wielu lekarzy, to należałoby się temu dokładnie przyjrzeć i przeprowadzić szczegółowe badania. Obecnie w środowisku racjonalistów panuje swoista moda na wyśmiewanie tzw. dowodów anegdotycznych, podczas gdy to one stanowią zwykle podstawę do formułowania i weryfikowania hipotez. Jeżeli jakieś zjawisko wystąpiło, np. doszło do wyleczenia choroby uznawanej wcześniej za nieuleczalną, to jest to dowód, który wskazuje, że jednak jest ona uleczalna i dlatego nie wolno tego ignorować. Podobnie jeżeli pojawi się choć jedna zweryfikowana obserwacja sprzeczna z daną hipotezą, to głupotą jest uparte trzymanie się takiej hipotezy (aczkolwiek w środowisku naukowym takie podejście jest niezwykle popularne). Z reguły też im niższa pozycja w środowisku naukowym, tym trudniej się z taką obserwacją przebić. Wystarczy, że dany naukowiec nie znajdzie odpowiednich recenzentów albo z jakiegoś innego powodu odmówi mu się publikacji w wysokopunktowanym magazynie i już najlepsze nawet badania mogą iść do śmietnika. Dodatkowym utrudnieniem jest korupcja i wpływy różnych podmiotów pozanaukowych, jak choćby rynek farmaceutyczny czy żywieniowy. To nie są teorie spiskowe, tylko realne problemy i wyzwania, z którym nauka się obecnie nie umie uporać. Z jednej strony wiadomo jak to brzmi, kiedy ktoś twierdzi, że „krwiożerczy farmaceuci trzęsą światem naukowym i wszystkie badania są produkowane na ich zamówienie”. Takie podejście to głupota, ale z drugiej strony ktoś, kto twierdzi, że tego typu wpływy w ogóle nie występują, również nie jest najmądrzejszy. Prawdę mówiąc, taka osoba sama popada w dogmatyzm, tylko że w drugą stronę, a cierpi na tym nauka i racjonalizm.

  48. U znacznej części uczestników tej dyskusji widzę poważny niedobór witaminy C. Każdy wpis powinien być poprzedzony skanem aktualnego paragonu z Biedronki potwierdzającym zakup przynajmniej kilograma cytryn.

  49. Z uwagą i zaciekawieniem przeczytałem pana artykuł. Dobry i merytoryczny tekst, po którego lekturze, a szczególnie poczytaniu komentarzy nasuwają się interesujące wnioski. Zwłaszcza jeśli zastanowić się nad fenomenem tak zwanego czytania ze zrozumieniem. Umiejętność i poziom argumentowania anonimowych adwersarzy byłyby chyba też ciekawym pomysłem na artykuł? Proszę rozważyć taki koncept! 😉

    Pozdrawiam i życzę wielu jeszcze tak udanych tekstów!

  50. Zdaje mi się, że to wyobcowanie pacjenta wiąże się z wieloma obserwacjami. Medycyna tzw. konwencjonalna owszem rozwija się, ale jednocześnie zupełnie odrywa się od natury – tej o której autor wspomina z żartem – ale też tej, z której współczesna medycyna się wywodzi (a o czym zdaje się zupełnie zapomniała). Zawsze mnie bawi, kiedy kupuję w aptece zioła, na których napisane jest, że nie nadają się do stosowania wewnętrznego. Pal licho setki lat stosowania, nie są przebadane współcześnie, a ich działanie niepotwierdzone jeszcze naukowo. Dla mnie absurd. Oczywiście lekarz nie jest zbytnio zapoznany z roślinami leczniczymi, a o stawianiu baniek nie usłyszy się na medycynie.
    Wpis długi, pełen powtórzeń. Jak ktoś się bierze za taki temat, może powinien z czystej ciekawości i dla (choć odrobinę) bycia mniej stronniczym, poczytać coś w temacie.
    A co do filmów okołospiskowych – można też poszerzyć o tytuły takie jak: „Olej Lorenza”, „Erin Brockovich”, czy „Informator” , które pokazują jak działają korporacje, co bardzo mocno łączy się z tematem, a odrobina nawet świadomości takich mechanizmów zapewne ma też duży swój udział z trzymaniem się pacjenta na dystans. Koło pośpiesznie zatoczone.

  51. zanim powstała „specjalizacja” alergologa, wlewy z witaminy c kiedyś były sposobem medycyny akademickiej – lekarzy dermatologów – na bardzo skuteczną walkę z chorobą, którą alergolodzy dziś nazywają atopowym zapaleniem skóry. Wiem o tym, bo w 1991 r. w Poznaniu w przychodni dermatologicznej szpitala wojskowego zostałam potraktowana pięcioma wlewami z wapna z witaminą c, kiedy całe ciało swędziało mnie i miałam wrażenie, że zedrę z siebie całą skórę. Swędzenie znkiło, a parchy azsowe wyblakły po pierwszym wlewie, po drugim (następnego dnia) parchy zniknęły, a kolejne 3 pewnie zastosowano dla podtrzymania efektu. Efekt trwał 25 lat. Od pewnego czasu znowu mam azs, ale jak mówię alergologom i dermatologom o zastosowanych w szpitalu wlewach w 1991 r., to patrzą się na mnie jak na ufoludka.
    No więc zanim Pan coś zdyskredytuje jako mit, który Pan rzekomo bada, proszę podawać jakieś konkretne argumenty przeciwko Ziębie. Pana artykuł jest kompletnym pustosłowiem (czytam dużo podobnych dysertacji i załamuję ręce jako językoznawca), z wyjątkiem wniosku bardzo trafnego, wysnutego pod koniec artykułu.
    Zaobserwowałam także, że azs znika na skórze opalonej (czyli niepotraktowanej blokerem).
    Mogłabym jeszcze tak długo, długo wyliczać to, do czego doszłam sama, i czego nie powiedzieli mi lekarze zapisujący kolejne leki nowej generacji za coraz wyższą cenę.

  52. Jestem młodym lekarzem. Dziękuję za ten artykuł. Temat Zięby zbyt często przewija się wśród moich pacjentów. Pana tekst pozwolił mi spojrzeć na ten problem z innej strony. Niestety, warunki finansowania ochrony zdrowia w Polsce są tragiczne, brakuje personelu na każdym szczeblu i ten mur,o który ludzie się rozbijają jest winą przede wszystkim polityków, którzy od lat problem leczenia w Polsce i braku specjalistów ignorują
    P.S. pracuję 2 lata w zawodzie w tym czasie widziałam już zarówno zgony dzieci, jak i pełnoobjawowe postacie chorób, których od lat nie było- z powodu braku szczepień własnie. Podczas stażu na onkologiiwidziałam pacjentów, którzy wydali na siebie wyrok, odrzucając możliwość leczenia wczesnych faz nowotworu na rzecz „terapii” inż. Zięby. Jak nietrudno się domyslić u wszystkich nowotwór postąpił. Nie znam dalszych losów wszystkich tych ludzi, ale nie zapomnę nigdy wyrazu twarzy pacjenta, który nie zgodził się na leczenie konwencjonalne wczesnej fazy nowotworu jelita grubego, za to stosował wlewy wit C i przyszedł do nas juz za późno, z masywnymi przerzutami do wątroby i płuc bez szans na wyleczenie. Próbował targnąc się z tego powodu na swoje życie. To tyle o terapiach pana Z.

  53. Ciekawy tekst, a jeszcze ciekawsze mechanizmy uwidoczniły się w komentarzach – super dowód na przedstawiane w tym artykule (i nie tylko w tym) teorie. Mechanizmy działają moim zdaniem także na innych płaszczyznach – co zresztą było widać „Nie zgadzam się z Tobą, więc jesteś lewakiem i wspiera cię biznes” 😀 😀 Na pewno nikt z powyżej komentujacych zwolenników altmedu tego nie przeczyta, więc nie będę przepraszać, że się z nich nabijam. Zresztą może nie zrozumieją, tak jak nie zrozumieli artykułu 😉

  54. Wiesz chłopie, rzadko daje komentarze bo nie mam na to czasu, ale przypadkiem trafiłam na ten twój artykuł i siedząc na kiblu uciekł mi czas bo szczerze ci powiem ze gdybym straciła mój czas na takie bzdury jak zes to opisał to bym się bardzo rozczarowała. Ale do rzeczy. Jestem bussines woman od 15 lat z wielkim sukcesem wiec nie uważam się za głupka bo głupcy nie zarabiają pieniędzy. Nie wiem na ile jesteś ślepy ale nie trzeba być filozofem żeby wiedzieć ze medycyna w dzisiejszych czasach to mega bussines i wszyscy z nim związani maja kasę. Bardzo mądry człowiek ( lek. Med. ) powiedział ze gdyby w jednej chwili było „lekarstwo” na raka to spustoszenie na świecie byłoby poruwnywalne do bomby atomowej WHY???? Sami dobrze wiemy. Tak na koniec ci dodam – miałam w mojej rodzinie 2 przypadki raka, mały chłopiec i moja matka. Niestety chłopczyk zmarł bo był leczony chemia matka żyje do dziś bo postanowiliśmy leczyć ja środkami naturalnymi. Wiec nie wiem kto ci zapłacił za te twoje wypociny ale jak widzis wielkie BOOM się zbliża i tacy jak ty nie maja na to wpływu, jedyna smutna rzecz( o której mógłbyś napisać ) to to, ze niestety ale te tanie sposoby na uleczenie ciazkch chorób są tak drogie ze to jest następny cel „mądrych” na zrobienie kasy i tylko nielicznych stać na wyzdrowienie. Bo tak to wszystko działa, to wszystko to są tanie rzeczy jak barszcz a jaka kasę na tym robią.
    Pozdrawiam

    • Jakimi środkami Pani matka była leczona? Co z ludźmi którzy zostali wyleczeni z nowotworu radio i chemioterapią? Co jest złego w zarabianiu pieniędzy przez koncerny farmaceutyczne? Idąc Pani tokiem rozumowania niech Pani przestanie korzystać z tel. komórkowego bo przecież korzystając z niego wspiera Pani korporacje elektroniki użytkowej ( a jak wiemy w wielu z nich na najniższym szczeblu pracują ludzie za psie pieniądze)

      • Jakimi środkami? NATURALNYMI, dostępnymi wszędzie, ale wszyscy wiedza ze właśnie TYLKO naturalne dziala na tz „choroby przewlekłe” i dlatego jest drogie- a nie powinno!!!! Nie ma na świecie osoby która by została WYLECZONA chemia. Może dostał ktoś pare lat więcej życia ale nigdy nikt naprawdę nie został wyleczony chemia, prędzej czy później nowotwór wróci, i choć by tu milion wpisów było i milion dowodów niestety taka jest prawda!
        Nie widzę nic złego w zarabianiu pieniędzy każdy musi z czegoś żyć, ale żeby za coś brać pieniądze musi to być skuteczne tak? Wiec jeśli przyjdzie ktoś do ciebie i wykona jakaś usługę a ona okaże się fiaskiem to co zrobisz???? Jeśli pójdziesz do mechanika naprawić auto i wyjedziesz wciąż zepsutym autem to co zrobisz? Chyba nie zrozumiałeś mojego przesłania. Koncerny zarabiają kolosalne pieniądze oszukując ludzi, dając im i ich rodzina zgubna nadzieje bo to co oferują po prostu nie działa. Byłeś kiedyś na oddziale onkologii dziecięcej? Chyba nie bo sadzać po twojej wypowiedzi nie masz pojęcia co czuja OSZUKANI rodzice tych dzieci. Na koniec ci dodam, mieszkam od 15 lat w Anglii, stać mnie było żeby spotkać światowej sławy profesora, profesor jak wrzuciłam go na Google to zawalił kilkanaście stron i wiesz, dał mojej matce 6 miesięcy życia, ( oba płuca zawalone rakiem i przeżyty do obu stron węzłów chłonnych) na dzień dobry chciał podać staruszce chemię. Uśmiechnęłam się i wyszłam z matka z gabineciku który był obklejony plakatami najnowszej chemii której miesięczna kuracja kosztowała by £35000 to 150000 zł bez GWARANCJ na przeżycie!!!!!! Za te same pieniądze moja matka żyje już 4 rok, bez skutków ubocznych, bez przerzutów, bez szpitali i ma się świetnie, mimo ze ma 70 lat!!!! Można ? Można! Tylko trzeba chcieć. Takich historii mogę ci opowiedzieć setki bo ludzi których spotkaliśmy którzy byli leczeni w taki sam sposób jest setki tak samo jak setki jest ludzi którzy poszli na chemię tylko chyba tych drugich historii nie usłyszymy. I błagam nie pisz o jakimś placebo bo gdyby to placebo działało to czemu nie działa w przypadku chemi???
        Pozdrawiam

        • Po pierwsze SPOKOJNIE, a po drugie tyle ile jest pacjentów chorych na raka tyle jest różnych jednostek chorobowych, rak u jednej osoby jest czymś innym niż u drugiej i wymaga indywidualnej terapii. Nowotwór jest jak linie papilarne, dlatego tak ciężko go wyleczyć bo jedna osoba może wyzdrowieć przez zwykłe wycięcie guza a drugiej leczenie tego typu może nic nie dać . Gdzieś czytałem że chemio i radioterapia jest skuteczna tylko w przypadku kilku procent populacji ale nic lepszego nie mamy. Przyjmuje się jednak umownie że okres pięciu lat od „wyzdrowienia” chemią to czas po którym osoba może czuć się bezpiecznie i uważać się za wyleczoną. A ten znachor Zięba daje fałszywą nadzieje ludziom opowiadając bajki o cudownej witaminie C której skuteczność nawet w przypadkach przeziębienia nie jest potwierdzona. Tysiące ludzi wylądowało na cmentarzu odrzucając leczenie konwencjonalne. Najlepszym sposobem na walkę z nowotworem jest stosowanie obu metod zarówno konwencjonalnej (oczywiście wszystko zależy od zaplecza finansowego) i niekonwencjonalnej ( niekonwencjonalnej- właśnie po to by zadziałało placebo, żeby człowiek uwierzył w to że sam przyczynia się do zwalczania nowotworu). I nie nie byłem na oddziale onkologii dziecięcej i jestem z tego powodu szczęśliwy. JA też nie ufam lekarzom, oni są dobrzy w diagnozowaniu ale nie w leczeniu. Natomiast znachorzy są niebezpieczni bo faszerują ludzi nie mającymi sensu informacjami o cudownych lekach ukrytych w naturze. A to że Pani matka wyzdrowiała to żadna zasługa rzekomo cudownej naturalnej terapii leczniczej. Nikt tak naprawdę nie wie dlaczego w tym przypadku organizm pozbył się nowotworu. A placebo to potężna broń tylko nie u każdego działa

  55. Witam.
    „Nowotwór jest jak linie papilarne, dlatego tak ciężko go wyleczyć”
    – oczywiście ze tak! Dlatego w momencie diagnozy należy bombardować organizm wszystkim „dobrym” a nie dobijać organizm chemia!!! Jest pewien lekarz MEDYCYNY nie znachor jak pan ich nazywa- Dr. Leonard Coldwell czy Pan wie ze on leczy ludzi z nowotworu w przeciągu 8-16 TYGODNI?!!! Tylko mało kogo stać na jego terapie i to tu jest problem ze wynika z tego ze tylko ludzi z kasa stać na zdrowie to jest smutne bo firmy farmaceutyczne wiedza ze ci bez pieniędzy będą zmuszeni na ich łaskę bez żadnej gwarancji na wyzdrowienie.
    „A ten znachor Zięba daje fałszywą nadzieje ludziom opowiadając bajki o cudownej witaminie C której skuteczność nawet w przypadkach przeziębienia nie jest potwierdzona”
    – Zieba ma jeden problem- nie jest Lek.med tylko Inz. I tylko tu nudzie mogą po nim jechać, a ilu jest prawdziwych lekarzy którzy promują to samo co on? Vit C jest jedna Z terapi ale żeby zabić nowotwór trzeba mnóstwo innych na raz, a vit C z nich wszystkich jest najtańsza!
    Wie Pan wszystko to jest temat rzeka, można dyskutować i dyskutowac i to nigdy się nie skończy, jest tylko szkoda ludzi, dzieci… mówi Pan ze znachorzy wciskają ciemnote, a lekarze nam jej nie wciskają? To dopiero są brednie nie z tej ziemi a na końcu jak już nie potrafią nic innego zrobić to słyszymy – No przykro nam. Mówi Pan ze znachorzy są bezkarni, a czy lekarze biorą odpowiedzialność za to ze chemia zabija uch pacjentów? Czy biorą odpowiedzialność za te skutki uboczne ? No nie ! Jeszcze 20 lat temu na guza mózgu dawali chemię i dalej dają a przecież kto mozdrzejszy to wie ze chemia nie działa na ten rodzaj niwotworu i czy ktoś za to odpowie ? No nie ! Wiec czy jedni czy drudzy są bezkarni tylko ci pierwsi maja większy sukces.
    Mówi Pan ze nie wiadomo co zadziałało u mojej matki. Moja matka „urzywala” 30% swoich płuc, przerzuty po obu stronach szyjnych węzłów wiec ja myśle ze super extra placebo nawet tu by nie pomogło. Tak na koniec, o tym placebo. Czy uwarzą Pan ze placebo działa w przypadku 3 latka? Chyba nie prawda, a właśnie w takich klinikach w ten sam sposób leczą paluchy z nowotworów wiec tu chyba o placebo nie ma mowy,
    Ja nie jestem fanka Zięby, czy innych naturoter. Ale uwarzam ze ludzie powinni mieć wybór a nie być zmuszani do leczenia które i tak nie pomaga.
    Pozdrawiam

    • Znachor Zięba zapytany konkretnie czy bierze odpowiedzialność za ludzi którzy będą się leczyć wlewami z askorbinianu sodu, odpowiada że on jedynie radzi i żeby udać się do specjalisty w tej sprawie. Czy to nie jest dowód na to że on się boi konsekwencji i że nie wie o czym mówi. Skąd ma wiedzieć skoro nigdy nikogo nie wyleczył tą metodą. Niech Pani zajrzy na Pubmed i poczyta badania, na ten temat. Pierwsze lepsze badanie które Pani przeczyta obali ten mit. Kiedyś był boom na kapsaicynę na amigdalinę, dietę Kwaśniewskiego i teraz niedawno na witaminę C. Dajcie spokój ludzie. Skoro Pani jest przekonana o super skuteczności metod naturalnych niech mi Pani przytoczy chociaż jedną procedurę terapeutyczną opartą na naturalnych produktach… chociaż jedną z chęcią posłucham co mnie może uleczyć z nowotworu albo co mogę zażywać w celach prewencyjnych. Nie poda Pani bo ziółka i inne duperele działające przeciwnowotworowo to mogą najwyzej poprawiać samopoczucie jak się jest zdrowym, a nie jak się wszystko sypie w organizmie. Dziwne że Steve Jobs jeden z najbogatszych ludzi na świecie nie słyszał o Dr. Leonard Coldwellu ( swoja drogą on nie jest nawet Dr. bo nie uzyskał tego tytułu) może by żył. Coldwella nie da się słuchać bo bije od niego taki brak elementarnej wiedzy, nie tylko w dziedzinie leczenia nowotworów że aż się śmiać chce i płakać jednocześnie. No ale ludzie prości lubią proste rozwiązania. O wiele łatwiej jest im uwierzyć w „witaminki” niż skomplikowaną terapie opartą na serii przeprowadzonych badań, analiz itp. Ludzie tacy jak Coldwell, Burzyński i Zięba będą na naiwnych trzepać kasę, a Pani jest jedną z tych osób.

  56. Ma Pan racje, ludzie prości lubią proste rozwiązania bo ja do takich należę, nie wstydzę się tego ze jestem prosta osoba z przeciętnym wykształceniem – w przeciwieństwie do Pana bo pewnie jest Pan lekarzem. Tak trzepią na mnie kasę ale płace za coś co DZIAŁA!!! Nie interesuje mnie skąd to pochodzi czy od Zięby, czy od onkologa, czy od szeptuszki z jakiejś wiochy dla mnie liczy się EFEKT i brak skutków ubocznych. Nie interesują mnie badania czy Pubmed bo wszyscy są skorumpowani bardziej niż policjant na Ukrainie wiec o czym tu mowa? Liczą się tylko pieniądze! A nie zdrowie ludzi. Prości ludzie wierzyli przez lata ze chemia im pomoże tak jak my wierzyliśmy ze lekarze uratują 10 letnie dziecko chore na raka i co??? Ludzie prości przestali wierzyć w chemię i przerzucili się na vitaminki które zadziałały tak po prostu. Mówi Pan ze trzepią na mnie kasę – wie Pan kto na mnie trzepał kasę ? Skorumpowani lekarze którzy „próbowali” leczyć dziecko. Ale Pan tego nie zrozumie bo przemawia przez Pana, Pana własna ślepota która pochodzi z Panskiego wykształcenia. Mojej matce nikt nic nie obiecywał, nie zachwalał , nie mówił ze będzie dobrze, nie narzucał terapi a żyje do dziś.

  57. Nie jestem lekarzem jestem chemikiem, ale to nic nie zmienia. Mnie też interesuje tylko skuteczność w walce z rakiem, i nie obchodzi mnie czy znajduje się ona w prostej diecie czy specjalnie zaprojektowanych lekach bo wszystko ostatecznie jest chemią, ale Pani trafiła na niekompetentnych ludzi i wrzuca Pani wszystkich do jednego worka. Są lekarze którzy mają wszystko gdzieś, są i też tacy którzy są dosłownie zacofani, a i są też lekarze z powołania, którzy są perfekcjonistami w swoim fachu. Dlatego zawsze z poważnymi chorobami trzeba sięgać pomocy, nie od jednego a od kilku lekarzy naraz bo nigdy nie wiadomo czy się trafiło na fachowca czy na idiotę. I mówię to z własnego doświadczenia. Jeden lekarz nie równy drugiemu. Ale słuchanie osób z internetu, którzy opowiadają bajki to dopiero jest niebezpieczne i można sobie tylko w ten sposób zaszkodzić. Bez odbioru. Miłego popołudnia

  58. Proszę Pana, ja nie wrzucam wszystkich do jednego wora, ja tylko uważam ze naturalne rzeczy tzw vitaminki są bardziej skuteczne niż chemia, tylko tyle. Ludzie przez dziesięciolecia chodzą do specjalistów tylko szkoda ze ci specjaliści od dziesięcioleci nie wymyślili nic lepszego poza chemia która zamiast wyleczyć to zabija.
    Pozdrawiam

  59. Artykuł mógłby być ciekawy, ale wyszedł pseudointelektualny bełkot w nowoczesnym wydaniu social-mediowym, większość czytelników i tak nie zrozumie co autor miał na myśli. Mógłby pisać prostszym językiem – to jedyny sposób by dotrzeć do większego grona odbiorców. Proszę nie zapominać, że większość fanów Zięby ma co najwyżej wykształcenie podstawowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.