Sporo komentarzy

  1. „Wbrew pozorom, to nie była to opowieść o tym, że prawa autorskie są złe, twórcom za ich ciężką pracę nie należy się wynagrodzenie, a w ogóle to wszystko powinno być za darmo. Sam czuję się trochę twórcą i na pewno byłoby mi przykro, gdyby ktoś kradł moje teksty i podpisywał je własnym nazwiskiem. ”

    Widać tu dość duży problem charakterystyczny dla wielu osób nie do końca rozumiejącego różnice pomiędzy copyrightem a plagiatem. Otóż, drogi Autorze, pan niejako miesza te dwie sprawy.

    Branie czyjegoś tekstu i podpisywanie się własnym nazwiskiem, to jest zwyczajny plagiat. I powinno się to ścigać.

    Natomiast kopiowanie czyjegoś tekstu/piosenki/filmu/gry z wyraźnym zaznaczeniem autorstwa plagiatem nie jest, ponieważ osoba kopiująca nie próbuje komuś wmówić iż jest autorem czegoś czego autorem nie jest. I takie kopiowanie, o ile osoba kopiująca nie ma z tego zysków materialnych (mówimy o twardej kasie) powinno być dozwolone. A jeśli chce zarabiać, to powinien twórcom dać tzw. dolę ale tylko wtedy.

    Polecam czytać portal TechDirt (w języku angielskim) oraz teksty Ricka Falkvinge (bardzo mądry człowiek). To powinno wyjaśnić wiele rzeczy i wyprostować pewne mity w które zdaje się pan, drogi Autorze, wierzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.