Rasistowskie imperium Lechitów

Kłopot z turbolechickimi rewelacjami nie leży w tym, że opierają się na nieprawdziwych lub błędnie zinterpretowanych źródłach i badaniach. Zasadniczy problem polega na tym, że wraz z mrzonkami o starożytnych imperiach i aryjskiej tożsamości ze szpalt gazet i monitorów sączy się ideologia, która łączy w jedno tożsamość genetyczną i etniczną oraz poczucie związanej z nią wyższości. Taka ideologia ma swoją bardzo konkretną nazwę – to rasizm. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu.

„Najwyższy Czas!” wrócił na lechickie szlaki. Wczoraj ukazał się na jego internetowych łamach kolejny artykuł poświęcony temu zagadnieniu – „Skąd pochodzą Polacy? Jesteśmy potomkami potężnego ludu, twórców starożytnych cywilizacji!”. Pod tym wyważonym tytułem kryje się obszerny wywód podpisany nazwiskiem dr hab. Mariusza Kowalskiego, naukowca Zakładu Przestrzennego Zagospodarowania PAN (w pracy naukowej zajmuje się zupełnie innymi zagadnieniami) oraz autora wydanej poza naukowym obiegiem książki Ariowie, Słowianie, Polacy. Pradawne dziedzictwo Międzymorza (godne polecenia krytyczne omówienie tutaj.)

 

 

W poszukiwaniu czystej krwi

„Niektórzy entuzjaści doszli nawet do wniosku, iż cywilizację indyjską i cywilizację w ogóle stworzyli Polacy” – ogłasza Kowalski w jednym z pierwszych akapitów. Na szczęście zaraz tłumi nieco entuzjazm: „Oczywiście w czasach gdy nad Gangesem osiedlali się Ariowie (1200-1500 lat prz. Chr.) Polaków w sensie dosłownym jeszcze nie było.”

Ale byli w sensie niedosłownym. Czyli nie Polacy, ale nasi bezpośredni przodkowie, którzy nazywali się nieco inaczej. Ale w zasadzie byli Polakami, czego ma rzekomo dowodzić genetyka:

Najnowsze odkrycia podważają również poglądy wielu uczonych z końca XIX i początków XX wieku, głoszących, iż najbliższymi krewnymi Ariów były ludy germańskie. Genetyka i językoznawstwo są w tej kwestii jednomyślne: Germanowie powstali jedynie w wyniku oddziaływania pra-Ariów na mieszkańców północnej Europy, podczas gdy zamieszkujący środkowo-wschodnią Europę ludy słowiańskie (Polacy, Ukraińcy, Białorusini) są tych pra-Ariów bezpośrednimi potomkami.

W tym fragmencie kryje się ważna wskazówka. Jacyż to naukowcy poświęcali sto lat temu tyle uwagi kwestii aryjskości Germanów? Gdzie się w tej rekonstrukcji podziało ostatnie sto lat badań? Otóż Kowalski przejmuje pałeczkę wprost z rąk „badaczy”, którzy tworzyli podbudowę pod dwudziestowieczny rasizm, w tym jego nazistowską odmianę. (Dziś takie dociekania uważa się za bezcelowe, bo genetyka nie mówi nic o tożsamości kulturowej czy „cywilizacyjnej”.)

Zupełnie nic wspólnego z Ariami nie mają natomiast pozostali Europejczycy (Francuzi, Włosi, Hiszpanie), w przeważającej części wywodzący się od spokrewnionych ze sobą ludów celtyckich i italskich oraz zasymilowanych przez nie ludów zachodniej Europy (m.in. Iberów). Rosjanie natomiast wykazują znaczną domieszkę ludów fińskich i turańskich.

Cóż to za pomieszanie! Rozliczanie poszczególnych nowoczesnych narodów (ukształtowanych raptem kilkaset lat temu) z ich pokrewieństwa z Ariami. A w dodatku wytykanie niektórym domieszek, a więc mniej czystej krwi?

Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, oto kolejny fragment:

Zmieszanie się Arainów [nazwa wprowadzona w toku wywodu, a nie literówka – M.N.] z ludnością wschodniej Europy spowodowało natomiast powstanie typu subnordycznego, w najczystszej postaci występującego w Polsce. Mylili się więc naziści, uważając nordyków za najczystszych Aryjczyków. Najbardziej charakterystycznym dla Ariów typem rasowym musiał być bowiem typ subnordyczny.

Czyli naziści się mylili. Ale tylko troszeczkę. Bo prawdziwym czystym aryjczykiem okazuje się Polak.

Otóż przerażający błąd ideologii nazistowskiej nie polegał na błędnym zidentyfikowaniu najczystszej rasy. Polegał na tym, żeby w ogóle opisywać świat w kategoriach rasowej czystości i hierarchizowania nowoczesnych narodów z wykorzystaniem pseudonaukowych fantazji o starożytnym dziedzictwie. Co z tego wynikło – wszyscy wiemy.

A co wynika z rewelacji publikowanych przez „Najwyższy Czas!”?

 

Co z tego wynika?

Nasze (zapomniane i zafałszowane) genetyczne dziedzictwo przesądza o całej naszej historii, a także o współczesności:

Rzymianom nigdy nie udało się podbić europejskiej kolebki Ariów. Sukcesu na tym polu nie odniosło również Cesarstwo Niemieckie (I Rzesza) i Cesarstwo Francuzów (Napoleon), uważające się z kontynuacje tradycji imperium rzymskiego. Kolejne Rzesze Niemieckie (II i III) potrafiły narzucić swoją dominację narodom Europy Wschodniej jedynie na chwilę. Nie wydaje się również, by długotrwały sukces mógł być udziałem kolejnego europejskiego imperium, czyli biurokratycznej Unii Europejskiej.

A więc prawdziwi Ariowie opierają się od tysiącleci nawałowi obcej (bo zanieczyszczonej genetycznie?) cywilizacji, która jest wciąż tym samym czającym się u granic chaosem, choć przybiera nowe nazwy. Genetyczno-cywilizacyjne fantazje usprawiedliwiają nawet zestawienie w jednym szeregu nazistowskich Niemiec i Unii Europejskiej.

Ale to nie koniec. Kowalski w swoich badaniach (także tych recenzowanych i publikowanych) już od dawna inspiruje się teorią cywilizacji rozwijaną m.in. przez Samuela P. Huntingtona. (Kowalski habilitował się cztery lata temu na podstawie książki Księstwa Rzeczpospolitej. Państwo magnackie jako region polityczny, gdzie wykorzystywał kategorię cywilizacji do interpretacji czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów). Genetyczne rewelacje służą mu więc ostatecznie do wysnucia wizji na przyszłość. Oto bowiem reprezentujemy odmienną od Zachodniej Europy cywilizację, która twórczo przekształci łacińskie dziedzictwo, niosąc dalej płomień cywilizacyjnej pochodni.

Bezpośredni potomkowie europejskich Ariów-Słowian, czyli my, Polacy, dobrowolnie przyjęliśmy cywilizację łacińską i uczyniliśmy z niej podstawę swego rozwoju, bez wątpienia dodając do niej również pewne nowe elementy. Mimo to zawsze byliśmy uważani za gorszą część Europy. Być może dla tego, iż nasze pochodzenie od Ariów poszło w zapomnienie (pochodzenie to próbowali natomiast przywłaszczyć sobie inni) lub dlatego, że pochodząc od Ariów, byliśmy po prostu inni niż romańsko-celtycko-germańsko-baskijscy mieszkańcy Europy Zachodniej.

Przez wieki wytworzyliśmy swoją własną cywilizację, powstałą z połączenia kultury europejskich Ariów (czyli Słowian) z kulturą łacińskiej Europy Zachodniej. Wobec pogłębiającego się kryzysu duchowego na Zachodzie, wydaje się również, że to właśnie Europa Wschodnia (z Polską na czele) staje się ostatnią nadzieją tej ostatniej.

Zanim przyjrzę się uważniej jakości poszczególnych argumentów wysuwanych przez autora, chciałbym zaproponować czytelnikom mały eksperyment myślowy, który wydaje mi się ważniejszy niż polemiki z poszczególnymi twierdzeniami tropicieli „potężnych cywilizacyjnych korzeni Polaków”.

 

A co, jeżeli oni mają rację?

Załóżmy przez chwilę, że to Mariusz Kowalski i Janusz Bieszk mają rację, a dziesiątki zajmujących się zagadnieniem historyków i archeologów publikujących swoje prace w recenzowanych czasopismach mylą się. Że naprawdę istniało na naszych ziemiach starożytne imperium albo – jak twierdzi Kowalski – że naprawdę profil genetyczny Polaków jest najbliższy temu reprezentowanemu przez prastary lud Ariów. Niech się okaże, że nasi przodkowie podbili Persję i Indie i co tam jeszcze. Co z tego wynikłoby dla naukowców badających zagadnienie, dla mnie osobiście i dla Państwa – czytelników?

Otóż dla naukowców byłaby to faktycznie sensacja, która zmusiłaby ich do radykalnego zrewidowania metod, źródeł uznawanych za wiarygodne, a także postawienia i weryfikowania nowych hipotez. Nie byłby to pierwszy raz w historii nauki i nie ostatni. Sporo pracy, ale w zasadzie wszystko pozostaje po staremu.

Dla mnie osobiście byłaby to gorzka pigułka – co tu ukrywać. Trzeba by założyć pokutny worek, napisać oficjalne listy z przeprosinami i dodać obszerne sprostowania do publikowanych dotychczas tekstów na ten temat. Musiałbym w nim napisać, że chociaż Janusz Bieszk w dalszym ciągu myli się w odczytywaniu łacińskich inskrypcji, mapy z internetu wciąż są fałszywkami zrobionymi w programie MS Paint, a Himalaje wypiętrzyły się jednak na długo przed tym nim w ogóle możemy mówić o jakichkolwiek cywilizacjach i wędrówkach ludów, to okazało się, ze Wielka Lechia istniała, a ja nie miałem racji. A potem życie toczyłoby się dalej.

A dla zwykłego czytelnika? Dla niego nie zmieniłoby się absolutnie nic. Jeden powód mniej do śmieszkowania, trzeba odlajkować „Imperium Lechickie to bzdura” i nauczyć się na nowo jednego rozdziału z podręcznika do historii.

Coś tak jak wtedy, kiedy Międzynarodowa Unia Astronomiczna uznała, że Pluton jednak nie będzie planetą. Zmieniły się trochę definicje i sposób, w jaki opisujemy świat, ale w kosmosie wszystko jest po staremu. Bo odkryte nagle genetyczne pochodzenie czy plemienno-imperialne dziedzictwo ma na nasze codzienne życie taki sam wpływ, jak zmiana definicji planety. No chyba, że ktoś wierzy w horoskopy. Wówczas detronizacja Plutona zmienia wszystko, otwierając całkiem nową historię o przeznaczeniu.

Problem z różnymi formami ideologii turbosłowiańskiej nie dotyczy poszczególnych historycznych, genetycznych i geograficznych bzdur i nieścisłości. Leży znacznie głębiej. Jej zwolennicy zachowują się właśnie jak ludzie głęboko wierzący w horoskopy, dla których rzekome rewelacje dotyczące starożytności zmieniają nie szczegóły z przeszłości, lecz naszą tożsamość i przeznaczenie.

Dla Mariusza Kowalskiego i Janusza Bieszka starożytne dziedzictwo dowodzi bowiem naszej wyższości nad innymi. Jednoznacznie i ostatecznie rozstrzyga, że jesteśmy lepsi i bardziej wartościowi. Dowodzi też istnienia spisku, w ramach którego przez wieki niższe (młodsze, bardziej zanieczyszczone) rasy fałszowały i ukrywały nasze prastare dziedzictwo.

Bo turbosłowiańskie opowieści łączące genetykę i tożsamość cywilizacyjną są na wskroś rasistowskie. Pora to powiedzieć wprost.

Niezależnie od dowodów (których wciąż brak, o czym dalej), sam fakt, że ktoś szuka starożytnego genetycznego i cywilizacyjnego dziedzictwa po to, żeby udowodnić wyższość jednej grupy nad inną, jest skandalem i nie powinien być w XXI wieku akceptowany w przestrzeni publicznej.

 

A gdzie dowody?

Kowalski wielokrotnie w swoim tekście pisze o „faktach”, czy „nowych odkryciach”, które mają jednoznacznie potwierdzać jego tezy. Jakie to dowody?

Otóż w liczącym dobrych kilka stron tekście pojawia się tylko jeden wymieniony z nazwiska „badacz”. To Anatole Klyosov, przedstawiony przez Kowalskiego jako „amerykański badacz rosyjskiego pochodzenia”. Większość wywodu opiera się na jego „odkryciach”.

Otóż Klyosov (nie wiem, czemu Kowalski upiera się przy angielskiej transkrypcji rosyjskiego nazwiska, ale zostanę już przy tej wersji) to faktycznie naukowiec. Ale biochemik zajmujący się enzymami (faktycznie ma w tej dziedzinie publikacje). Obecnie jednak Klyosov jest jednym z najpopularniejszych w Rosji… pseudonaukowców. Stworzył tam nową „patriotyczną genetykę”, która udowadnia, że pierwszy człowiek narodził się w Rosji. Można o nim poczytać np. tutaj.

Tutaj można znaleźć list grupy rosyjskich uczonych, którzy sprzeciwiają się pseudonaukowym bzdurom Klyosova, zwracając uwagę także na ich rasistowskie, nacjonalistyczne podłoże, w ramach którego mania wielkości zastępuje dowody i weryfikację źródeł. W odpowiedzi zamiast dowodów Klyosov opublikował pracę pod tytułem Kłamstwa, insynuacje i rusofobia w nowoczesnej nauce rosyjskiej, w której atakuje swoich przeciwników jako część wielkiego antyrosyjskiego spisku. Brzmi znajomo?

Nie wiem, czy Władimir Putin powinien się martwić, że Polacy podkradają mu pseudonaukowca, wychwalając własną rasową czystość, czy raczej cieszyć się, że te teorie służą do podbudowania niechęci do Unii Europejskiej.

* * *

Drugi konkret pojawiający się w tekście, do którego w ogóle można się w jakikolwiek sposób odnieść, dotyczy niedawnych odkryć archeologicznych na górze Zyndrama w Maszkowicach (Małopolskie). To faktycznie ciekawe miejsce (można poczytać m.in. tutaj). Ale oczywiście w żadnej poważnej naukowej publikacji nie przeczytamy nic na temat potężnych prastarych imperiów i ich rasowej czystości.

 

Dobre i złe wieści na koniec

A więc na koniec dobre wieści. Nie ma powodu zakładać pokutnego wora. Turbolechickie imperia wciąż pozostają mrzonką. Ale nie stają się od tego wcale mniej niebezpieczne. Pod pozorem historycznych rewelacji mamy tu bowiem do czynienia z wyjątkowo niepokojącą odmianą wyższościowej ideologii.

I to są złe wieści. Turbolechityzm to nie komiczny margines współczesnej debaty publicznej, lecz karykaturalne odbicie jej głównego nurtu! Bo coraz częściej trafić można próby wykorzystywania zmyślonych lub fałszywych wydarzeń z przeszłości jako prostych analogii dla współczesności. Staje się to rysem rozpoznawczym sporego nurtu polskiego patriotyzmu, który pod płaszczykiem godnego pochwały zaciekawienia historią czy szacunku dla bohaterów przemyca treści rasistowskie, dyskryminacyjne czy antyeuropejskie. Niezliczone facebookowe profile w rodzaju „W Imieniu Polski Podziemnej Jesteś Skazany Na Śmierć Za Zdradę Ojczyzny” wyglądają jak talia kart, w której przetasowano reklamy odzieży patriotycznej, obrazki upamiętniające żołnierzy wyklętych i linki do szemranych stron z fake newsami na temat imigrantów. Turbolechityzm doskonale się w tę mieszankę wpisuje. Nie dziwi więc, że na profilu znaleźć można i odnośnik do rewelacji Kowalskiego.

Taki patriotyzm – poszukujący wszechobecnego wroga, dowodzący naszej genetycznej wyższości, promujący spiskową wizję dziejów – przez analogię z turbolechitami można by nazwać turbopatriotyzmem.

O naszej wartości nie przesądza pakiet genów ani narodowa czy etniczna tożsamość. Nikt nie jest lepszy ani gorszy, bo urodził się pod jakąś flagą, albo miał tego nie innego pradziada. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej!


EDIT: Polecam także artykuł z bloga Sigillum Authenticum, którego autor już dwa lata temu rozprawiał się z tezami Kowalskiego, również wprost formułując pod jego adresem oskarżenie o rasizm:

Cóż, widocznie M. Kowalski chce poprzez genetykę uzasadniać dawność i wielkość Polaków. Przecież jest to budowanie teorii rasistowskiej! Przynosi to bardzo złe skojarzenia i konotacje do jednego z najbardziej zbrodniczych systemów politycznych i prawnych. Podporządkował on wysiłki naukowe pod najbardziej zwulgaryzowane teorie rasistowskie i genetyczne z eugeniką na czele! Taki sens przynosi nie tylko zakończenie, ale też kilka innych sformułowań pojawiających się w tekście, z których wynika, że teraz to Polska i Polacy mają być rasą dominującą w ramach naprawy krzywd wyrządzonych przez germańszczyznę.

Czytaj dalej

40 Comments

  1. „Otóż Klyosov (nie wiem, czemu Kowalski upiera się przy angielskiej transkrypcji rosyjskiego nazwiska, ale zostanę już przy tej wersji) to faktycznie naukowiec.”

    Tu akurat wtrącę, że to jest jak najbardziej prawidłowa (i może nawet zalecana) praktyka przy zapisywaniu nazwisk osób pochodzenia rosyjskiego/ukraińskiego/itp. zamieszkałych na stałe w krajach anglojęzycznych (czy posiadających tych krajów obywatelstwo).

    • Szczerze mówiąc głupszego artykułu w życiu nie czytałam…to raczej jego autor ma problem z nazizmem, a nie autor cytowanego artykułu przynajmniej w kontekście przytaczantch fragmentòw…Jeżeli badania genetyczne wykazują nasze powiązania np. ze współczesnymi Braminami to nad czym tu dyskutować i gdzie tu nazizm ? Oczywiście pewne grupy będą to wykorzystywać do swojej ideologii ale to nie znaczy, że mamy nie przyjmować do wiadomości najnowszych badań. Czy istniało Imperium Lechickie? No cóż jak
      zwał tak zwał ale Imperium Scytyjskie istniało na pewno i chociażby wielkość samej ich doliny królów o czymś świadczy. Stepy są ogromne, a mobilność tych ludów pozwalała na opanowanie wielkich obszarów i sięgała pod nasze granice o czym świadczy chociażby odkryty ostatnio gród na terenach współczesnej Polski. Skoro z najnowszych badań wynika, że zarówno geny scytyjskie jak i sarmackie posiadamy to z czym tu dyskutować? Oczywiście, że po tylu latach mieszkańcy tych terenów mają różne domieszki ale to nie znaczy że nie ma ciągłości genetycznej, a co za tym idzie to chyba i kulturowej też prawda? Oczywiste jest również, że zawsze różniliśmy się od Europy Zachodniej(genetycznie i kulturowo, chociażby w podejściu do kobiet w czym można upatrywać wpływòw sarmackich) jak i to, że ta obecnie przechodzi poważny kryzys tożsamości, który możemy, moim zdaniem pomóc jej przezwyciężyć. Poza genetycznymi badaniami pozostaje jeszcze podobieństwo j. słowiańskich do sanskrytu czy badania na gruncie religioznawstwa. Na koniec proponuję Panom przed snem przeprowadzić przyjemny eksperyment wyszukać na YT piękne Polki oraz Czeszki, Słowaczki, Litwinki,Ukrainki, Rosjanki, Iranki, Hinduski itp. nie trzeba badań genetycznych… co nie znaczy, że mamy w związku z tym stawiać się wyżej od np. pięknych Nigeryjek.

      • Widzisz, na tym rzecz polega, że geny nic nie mają z kulturą wspólnego. Można mieć „boską” haplogrupę R1a1 (wszak o to Ci przecież chodzi), żółtawą skórę, wystające kości policzkowe, mieszkać w jurcie i gadać jednym z języków tureckich lub mieszkać w bloku z wielkiej płyty i jakieś bzdury wielkolechickie smarać po polsku w internetach.
        I nie ekscytuj się tak bardzo tymi podobieństwami języków słowiańskich do sanskrytu – tak się bowiem złożyło, że do sanskrytu podobne są w jakiejś części wszystkie języki indoeuropejskie – a więc również języki zachodnioeuropejskie, starożytna greka i łacina, albowiem wszystkie one wspólne mają pochodzenie
        No tak, tylko skąd Ty masz o tym wszystkim wiedzieć?

        • W zasadzie Sattivasa nie dyskutuję z anonimowymi oponentami, o czym cię już informowałem, ale na do tego jednego twojego wpisu się odniosę. Wpis twój pokazuje bowiem jak archaiczną i prymitywną masz wiedzę oraz jak nie rozumiesz (lub nie chcesz zrozumieć) genetyki. Cały problem polega na tym, że w świetle najnowszych odkryć nowoczesnych nauk ludność z dominacją hg R1a była historycznie użytkownikiem języków, z których w linii prostej wykształciły się j. słowiańskie i pokrewne im j. aryjskie. Jeśli uważasz, że j. zachodnioeuropejskie (romańskie, celtyckie, germańskie) są tak samo bliskie aryjskim, jak bliskie im są j. słowiańskie, to zwyczajnie nie masz wiedzy na ten temat. Bliskie podobieństwo j. aryjskich (zwłaszcza tych starożytnych pozbawionych jeszcze azjatyckich naleciałości) do j. słowiańskich jest udowodnione. Niektórzy językoznawcy oba języki zaliczają do tzw. języków satemowych indoeuropejskich. Natomiast języki zach.-europejskie należą do j. kentumowych. Są owszem spokrewnione z językami aryjskimi i słowiańskimi, ale są im dalsze. Wszystko to znakomicie odzwierciedla także genetyka. U kentumowców dominuje hg R1b, u satemowców R1a. Zatem są oni ze sobą spokrewnieni genetycznie, a ich języki wywodzą się z tego samego źródła, ale ich jedność miała miejsce wcześniej aniżeli jedność aryjsko-słowiańska. Wynika to z porównania j. aryjskich i ałsowiańskich, ale też z genetyki. Bo u Ariów jak i Słowian dominuje hg R1a. Z tymże idąc w dół na dzrewie filogenetycznym Ariów charakteryzuje R1a-Z93, a Słowian gałęzie potomne od R1a-Z282. Jeśli natomiast twierdzisz, że niektórzy nosiciele hg R1a mają azjatycki wygląd i mówią np. po kirgisku, to te zagadnienie już też tłumaczyłem. Tylko zabetonowany tłumok nie jest w stanie tego zrozumieć. Ewentualnie zawodowy zakłamywacz nauki, któremu nowe odkrycia przeszkadzają, bo kompromitują prusacko-prypeckie bzdury wypisywane przez krakowskich (i nie tylko) profesorów – kolekcjonerów niemieckich grantów (czytaj: jurgieltu).
          Oczywiste jest bowiem w trakcie dziejów, jakaś część nosicieli R1a mogła stracić swój rodowy język na skutek nadzwyczajnych okoliczności i ulec asymilacji ze strony innych ludów. Oczywiste jest też to, że jakaś część innych ludów mogła ulec (i uległa) aryizacji i slawizacji ze strony społeczności, w których dominowała (!!!) R1a. Ale, aby to wiedzieć, to należy połączyć dziedziny róznych nauk i wplątać do tego logiczne wnioski. Jest to zadanie, które nie jest możliwe dla ograniczonego rozumu turbo-kossiniaków vel turbo-godłowszczaków.
          Zainteresowanych wnioskami płynącymi z nowoczesnej nauki zapraszam do przeczytanie artykułów mojego autorstwa – podam je w osobnym wpisie.

        • Po pierwsze nigdzie nie napisałam, iż uważam halogrupę R1 a za ,,boską” proszę mi nie wmawiać obsesji na punkcie aryjskiego pochodzenia nawet nie wiem czy je mam bo mój wygląd i o tym nie świadczy, ale wygląd to tylko
          mały odsetek genów. Po drugie na jakiej podstawie Pan twierdzi, że nie mam wiedzy na temat pokrewieństwa języków zachodnioeuropejskich do sanskrytu ? Z tego co mi wiadomo jednak to jednak j.polski lub też litewski tu nie jestem pewna wykazują najwięcej podobieństw. Szerzej opisał to Pan Leszczyński, więc proszę się zapoznać. Ja nie jestem językoznawcą, ale patrząc nawet ,, gołym okiem” na niektóre słowa można pewne podobieństwa zauważyć weźmy np. moje drugie imię Agnieszka, po staropolsku Jagienka/Jagnieszka widać tu wyraźnie sanskryckie agni w czystej postaci więc wydaje się, że greckie Agness jest już dalsze, ale szczegółowe rozważania zostawiam językoznawcą bo czasami pochodzenie słòw ma tak pokręconą historię, że to co nam się wydaje nie zawsze jest prawdą. No i na koniec chociaż powinno być na początku odgórne założenie, że geny nie mają nic wspólnego z kulturą nie wydaje mi się logiczne wszak kultury jak i języka uczy przede wszystkim mamusia 🙂 ( na marginesie ciągłość genetyczną w linii żeńskiej między wisłą a odrą chyba na ok. 10- 12 tys lat obecnie już dowiedziono) co nie zmienia faktu, że niektóre ludy podbite kulturę lub/ i język/religię tracili jak np. Węgrzy a inni mogli nabyć mimo innych genów jednak raczej zaklasyfikowała bym to jako wyjątki nie regułę no i przy bliższym przyjżeniu się jednak zawsze coś zostaje przede wszystkim w tradycji bo na to ma wpływ rodzina i właśnie ta mamusia : )

          • Czcigodna EMI
            Dostrzec też można podobieństwa takie, jak np. koń – koniak, rum – rumak, co brzmi podobnie, ale smakuje zupełnie inaczej. Takie szukanie podobieństw „bo mi się kojarzy” nic wspólnego z językoznawstwem nie ma. W ten sposób.
            Imię Jagienka czy Jagnieszka to żadne tam sanskryckie dziedzictwo w języku polskim, albowiem przybyło wraz z chrześcijaństwem w łacińskim brzmieniu Agnes.
            Niesłychanie zabawne jest to Twoje dowodzenie, że „kultury jak i języka uczy przede wszystkim mamusia”. Tym sposobem przekonujesz nas, że każdy z języków na świecie jest niesłychanie prastary, bo przecież wszyscy mieli mamusie. Tym sposobem odkryłaś, że od początku świata w Hiszpanii mówiono po hiszpańsku, we Francji po francusku, w Anglii po angielsku, zasię czarnoskórzy mieszkańcy obu Ameryk wywodzą się od mieszkańców Afryki którzy mówili tam po hiszpańsku, portugalsku i angielsku, bo to przecież są dziedziczone genetycznie języki Czarnego Lądu.

          • EMI
            >Ja nie jestem językoznawcą<

            Więc masz tyle sensownego do powiedzenia, co i Adrianek, czyli nic. Natomiast przykłady, które podajesz dowodzą nie tylko, że nie jesteś językoznawcą, ale także, że twoja wiedza (i wyobraźnia) w tej dziedzinie są żenująco niskie. Co zatem skłania Cię w ogóle do zabierania głosu? Wiesz, ja w życiu bym się nie wypowiadał o fizyce, chemii czy matematyce, bo wiem, że zrobiłbym z siebie idiotę. Doradzam Ci zatem milczenie w sprawach historii, archeologii, językoznawstwa, chyba że lubisz robic z siebie idiotkę – w takim razie śmiało pisz.

            Co do zmian językowych, to ostatnie 4 tysiące lat przyniosły ich w Europie tyle, że można to uznać za regułę. Gdzie masz Daków, Traków, Scytów, Sarmatów, Prusów, Jaćwięgów, nie mówiąc już o jakichś Minojczykach, Pelazgach czy Etruskach? A ich geny wciąż są.

          • EMI, nie przejmuj się wpisem chorego człowieka. Normalny facet, zwłaszcza jak sam twierdzi – po 40-tce, nie wyzywa publicznie kobiety. To może robić tylko człowiek zaburzony, nieempatyczny, infantylny, niedojrzały emocjonalnie i sfrustrowany. Prawdopodobnie niczego w życiu nie osiągnął. Nie ma rodziny, nie ma dzieci, czas wolny spędza na graniu w gry komputerowe (rzekomo 40-letni mężczyzna!!!) i na pisaniu idiotycznych, pełnych frustracji, agresywnych komentarzy w necie. Nudzi się, bo nawet nie umiał spłodzić potomka ani posiadać kobietę. Tym bardziej więc, kobieta wywołuje u niego podświadomą niechęć przejawiającą się w agresji słownej.
            Wybacz mu, bo to człowiek nieszczęśliwy.
            A co do meritum, to bliskie pokrewieństwo j. aryjskich ze słowiańskimi wykazali językoznawcy znający biegle zarówno jedne jak i drugie języki. Zdanie nieszczęśliwego fryzjera piesków nie ma żadnego znaczenia w tej kwestii.

          • Oj drogi Adrianku, nawet nie chce mi się na twoje debilizmy reagować (trochę się uśmiałem z tych manowców, na które wiedzie cię twój chory umysł).

            Więc jedynie z języka polskiego – nie możesz drogi analfabeto „posiadać” kobiety, przynajmniej odkąd zniesiono niewolnictwo…

            >A co do meritum, to bliskie pokrewieństwo j. aryjskich ze słowiańskimi wykazali językoznawcy znający biegle zarówno jedne jak i drugie języki<.

            Chyba nie masz na myśli waszego guru Pietraszewskiego, którego w XIX wieku (!) wywalono z pracy na uczelni za wyjątkowe bredzenie…

            Bo chociaż języki słowiańskie są spokrewnione z hinduskimi i irańskimi, to nie w taki sposób jak wy sobie to wyobrażacie. Są spokrewnione mniej więcej tak samo jak języki bałtyjskie, ormiański czy języki Bałkanów (wymarłe trackie, dackie, iliryjskie i współczesny albański) Azji Mniejszej (także wymarłe, jak np. frygijski)

            Widzisz, nikt nie neguje pokrewieństwa tych języków, ale tylko wy chrzanicie idiotyzmy o prasłowiańskim pochodzeniu Hindusów czy tworzycie jakichś mitycznych Ariów, do których mają należeń Hindusi, Irańczycy i Słowianie (a czemu nie Albańczycy?).

            Tak na marginesie, wasza mityczna słowiańska R1a1 jakoś na Bałkanach nie jest specjalnie popularna, za to popularna jest u Kirgizów i niektórych ludów Mongolii.
            Owa R1a1 powstała jakieś 15 tysięcy lat temu, kiedy nikomu nie śniło się o Słowianach, a nawet o Indoeuropejczykach.

      • Przy okazji: dziękuję Emi za mądry i merytoryczny wpis.
        Oto linki, które nieco szerzej opisują bliskość pokrewieństwa genetycznego Ariów i Słowian. Pokrywa się ona z bliskością językową, którą wykazali liczni językoznawcy znający zarówno j. słowiańskie jak i starożytne i współczesne j. aryjskie. Pokrywa się też ona w pewnym stopniu z kulturą, zwłaszcza z religią, o czym też są opracowania naukowe.

        A oto wspomniane linki: http://www.taraka.pl/jezyki_slowianskie_a_haplogrupa_R1a1

        https://bialczynski.pl/2017/01/17/adrian-leszczynski-krotka-historia-rodu-genetycznego-r1a-2/

        • Panie Adrianie,
          dziękuję za link. Z zainteresowaniem przeczytałem Pana artykuł z Taraka.pl. Nie potrafię ocenić jego merytorycznej zawartości, bo nie jestem ani genetykiem, ani językoznawcą, ale przywołuje Pan wiele źródeł, a cały wywód jest spójny. W mojej ocenie – w przeciwieństwie do tekstu analizowanego w powyższym poście – to po prostu sprawnie napisany artykuł entuzjasty, przybliżający niezwykle interesującą i złożoną tematykę najnowszych badań nad historią migracji. Tu partnerami do dyskusji byliby eksperci ze wspomnianych dziedzin. Ja zaś obiecuję, że przy najbliższej okazji doczytam – z czystej ciekawości – więcej na temat badań genetycznych i językoznawczych, bo to faktycznie bardzo interesujące.

          • MARCIN NAPIÓRKOWSKI
            Adrianek sam podważa swoją „teorię”. Z jednej strony nie ulega dla niego wątpliwości, że niemal 5 tysięcy lat temu osoby z haplogrupą R1A1 były (Pra)słowianami, z drugiej sam przytacza przykłady przeczące (idiotycznemu zresztą) założeniu, że geny=etnos, czyli przykłady Węgrów i Austriaków, Słoweńców i Chorwatów.

            Przyjęcie idiotycznej tezy Adrianka zmuszałoby nas jednocześnie do przyjęcia (równie idiotycznego) założenia, że przez tysiące lat nie było żadnych inwazji, żadnych zmian etnicznych.

            Zmuszało by nas także do przyjęcia, że język słowiański (bo Słowianie to grupa językowa) ukształtował się już w tych pradawnych czasach. Przy czym nasz Adrianek powołuje się na niejakiego Mańczaka, którego metoda „badawcza” była tak niedorzeczna, że nawet za bardzo z nią nie polemizowano – co zresztą doprowadzało Mańczaka do furii i mnożenia artykułów (z których dalej nic nie wynikało, a poważni badacze po prostu je ignorowali).

            Podsumowując – „teoria” Adrianka jest kulawa na obie nogi – genetyczną, bo Adrianek formułuje tezy, do których genetyka nie uprawnia, i językoznawczą, bo posłużył się niedorzecznymi badaniami.

          • Panie Macieju, ja przepraszam ze ostrzejszy ton pierwszego komentarza, ale tam gdzie drwa robią, tam wióry lecą. Od dawna bowiem środowisko archaicznej historii obraża środowisko pasjonatów, którzy mają inne spojrzenie na historię. Ja nie zajmuję się Lechią, ja staram się odkrywać pochodzenie ludów europejskich, zwłaszcza Słowian. Byłem i jestem atakowany przez młodocianych trolli, co zresztą widać na niniejszym forum. Poziom tych ataków świadczy tylko o szczeniactwie atakujących i o braku jakiejkolwiek wiedzy na temat najnowszych odkryć naukowych. Być może ta młodzież jest nasyłana na środowisko tzw. „turbolechitów” przez starych profesorów, których kariery wiszą na włosku kompromitacji. Trudno bowiem w obliczu nowoczesnej nauki podtrzymywać archaiczne, nonsensowne tezy historyków i archeologów o „dwusetletniej pustce osadniczej”, o „Totalnej wymianie ludności na ziemiach polskich”, o „nieobecności Słowian w Europie do VI w.” itp. W obliczu nauki XXI wieku i w obliczu logiki te oczywiste głupoty nie wytrzymują siły argumentów. Warto dodać, że te bzdety powstały w XIX w. na polityczne zamówienie rodzącego się niemieckiego imperializmu i szowinizmu, którego konsekwencją była II w.ś. i niemieckie zbrodnie w całej Europie. Te niemieckie archaiczne bzdury powtarzało przez lata środowisko allochtonistów w Polsce i na całym niemal świecie. Siła niemieckiego lobby w nauce oraz tradycyjne poczucie wyższości w stosunku do narodów środkowej i wschodniej Europy zadecydowały, że narracja niemiecka została uznana za naukową. Tę narrację przez lata wspierało środowisko polskich allochtonistów. Dziś, gdy odkrycia nowoczesnej nauki podważają te niemieckie głupoty, środowisko polskich allochtonistów nie ma innego wyjścia jak zaprzeczać, przeinaczać lub dezawuować nowoczesne odkrycia i nowoczesne dziedziny nauk. Bez tego grozi im totalna intelektualna kompromitacja. Dorobek naukowy takiego np. prof. Parczewskiego okaże się niczym innym jak kupą niepotrzebnej makulatury. Dlatego do internetowego boju ruszyły bojówki smarkaczy, czego mamy przykłady w postaci Pawła Miłosza czy anonima o nicku Sattivasa. Ja robiłem i robię swoje. Artykułów na ten temat napisałem ponad 20, ostatnio skupiłem się na fotoreportażach – z racji braku czasu na pisanie artykułów i z racji tego, że tworzenie fotoreportaży jest łatwiejszą i przyjemniejszą pracą. Czasem udzielam się forum, gdzie trafiam na bojówki dzieciarni, z którymi trudno jest mi się użerać. Poza tym jest to strata czasu.
            O Ariach i Słowianach można dużo dyskutować. Temat jest bardzo ciekawy i nieobcy od emocji. W pewnym momencie mojego życia zainteresowałem się ta tematyką i trafiłem idealnie w punkt, bo moje zainteresowanie zbiegło się z nowymi odkryciami, głównie genetycznymi (choć nie tylko). Miałem te szczęście, że umiałem oczyścić umysł od allochtonicznych dogmatów, nie byłem uzależniony od żadnego podstarzałego profesora, mam swoje źródła dochodów niezależne od nauki i dlatego stać mnie było na niezależne myślenie oraz obiektywny ogląd problemu. W ramach swoich skromnych możliwości próbuję edukować ludzi, otwierać im oczy na historię Słowian i pokazywać fakty z zupełnie innej perspektywy. Zwolenników mam wielu, bo ciągle dostaję dużo maili od czytelników. Mimo, iż moja aktywność znacząco zmniejszyła się w obecnym roku. Wrogów jak widać też jest kilku. Tak czy owak cieszy mnie niezmiernie to, że wiele osób odeszło od poglądów allo na rzecz nowoczesnych odkryć. Czuję się dumny, że walczę z tą prusacką-nazistowską narracją zwaną delikatnie „allochtoniczną koncepcją pochodzenia Słowian”. KOncepcja ta jest tak głupia, tak niespójna, tak wzajemnie sobie przecząca, że do dziś zdumiewa mnie to, że jakikolwiek średnio wykształcony człowiek może być jej zwolennikiem. Siła propagandy niemieckiej narracji, konformizm małych ludzi, tradycyjne kompleksy „polaczków” wobec „mądrego” Zachodu powodują, że narracja ta trwa w Polsce w najlepsze. Do tego dochodzi strach przez intelektualnym bankructwem.
            Jak było z zakłamywaniem pochodzenia Słowian, to niedawno zdążyłem napisać. Jak Pan znajdzie czas, to polecam ten oto artykuł: http://rudaweb.pl/index.php/2018/01/28/sarmaci-germanie-i-slowianie/

          • Ojej, Adrianku, tak dużo bezsensownego bełkotu 😀 Tobie to chyba już tylko Kaszpirowski może pomóc:

            Adin, dwa, tri, czietyrie, Adrian, pasmatrii mienia w żopu 😀

            Gospodarzu bloga
            Teraz widzisz jak wygląda dyskusja z Adriankiem – wygłasza swoje manifesty ideologiczne, jakby w ogóle nie widział co polemiści do niego piszą – zamiast argumentacji dostajemy, że się powtórzę:

            >Hitler, blablabla, nazizm, blablabla, kossinizm, blablabla, Hitler, blablabla, Prusacy, blablabla, niemieckie lobby, blablabla<

            Dlatego z zasady jest wszędzie banowany. Co i Pan powinien wdrożyć, choćby po to, żeby mu zablokować możliwość promowania pseudonaukowych bredni.

          • ps.
            Drogi Adrianku, nie żeby mi tam zależało na tym, co się w twoim robaczywym umyśle dzieje, ale sprostuję:

            1. Skoro trafiłeś na mojego facebooka, to wiesz ile mam lat, czyli już sporo po czterdziestce.

            2. Widzisz, gdybym miał kierować się autorytetem mojego nauczyciela, to akurat tę problematykę przerabiałem na zajęciach z archeologiem prof. Tadeuszem Malinowskim – wywodzącym się z poznańskiego środowiska gorącym orędownikiem autochtonizmu. Ze strony historyków z kolei, moim nauczycielem był prof. Wojciech Peltz, także wywodzący się z poznańskiego środowiska, uczeń bardzo znanego autochtonisty prof. Henryka Łowmiańskiego.

            Jak widzisz, nawet w takich punktach twoje wnioski są wysoce debilne.

            Do reszty tego ideologicznego manifestu odniosłem się w poprzednim poście.

          • @PAWEŁ.M. @SATTIVASA @ADRIAN LESZCZYŃSKI
            Panowie, widzę, że jesteście starymi znajomymi i wiele przygód wspólnych za Wami, ale postronni czytelnicy „Mitologii” mogą nie odebrać subtelnej ironii i nie dostrzec głębokiego szacunku, jakim się wzajem darzycie, spod warstwy dowcipnych docinek. A nie chcielibyśmy przecież, żeby ktoś pomyślał, że się tu hejtujemy, prawda?

            A teraz do meritum:
            1. Nie widzę absolutnie nic złego w wykorzystaniu genetyki w „badaniach nad pochodzeniem ludów”. Widzę coś bardzo niepokojącego w wizji, że genetycznie dziedziczy się tożsamość etniczną, która w dodatku czyni nas od kogoś lepszymi (to definicja rasizmu). Tak długo, jak mówimy o ciekawych korelacjach, podobieństwach, tropieniu genezy – jestem na pokładzie i czytam z zainteresowaniem. W najgorszym wypadku mamy bowiem do czynienia z błędną koncepcją. W najlepszym – z kolejnym fascynującym przełomem w nauce.

            2. Jeżeli ktoś wykorzystuje te genetyczne odkrycia do dowodzenia „byliśmy tu pierwsi, mamy większe prawa”, to to są bzdury, niezależnie od tego, czy robiłby to niemiecki czy polski profesor. To nie jest kolejka do mięsnego.

            3. W związku z tym mam troszkę problemu z treścią komentarza pana Leszczyńskiego. Znam trochę akademię – jest ona pełna problemów, systemów uznaniowych, relacji podległości. Ale raczej nie ma tam „niemieckiego spisku allochtonistów” (choć oczywiście ze spiskami jak z pszczołami – nigdy nic nie wiadomo). Dowodem są m.in. liczne przytaczane przez p. Leszczyńskiego prace, których publikacji nikt nie wstrzymał, oraz przywołane przez p. Pawła M. nazwiska profesorów, których nikt nie porywa i nie ucisza. Dyskusja trwa – warto się przysłuchiwać.

          • Panie Macieju,
            Mam tę nieprzyjemność znać forumowiczów, którzy zajmują się trollingiem wszędzie, gdzie pojawi się słowo „Lechia” czy „Słowianie”. Staram się unikać z nimi dyskusji, bo jest skrajnie niemerytoryczna, ale czasem trzeba dać odpór, zwłaszcza, gdy obraża się kobietę.

            Przejdę teraz do punktów Pańskiego wpisu:
            ad. 1. Ja również nie widzę absolutnie nic złego w wykorzystaniu genetyki w „badaniach nad pochodzeniem ludów”. I to czynię w ramach swoich możliwości. Co do „lepszych i gorszych narodów”, to oczywiście się zgadzam z Pańskim zdaniem. Natomiast przy tej okazji wspomnę o ważnympytaniu brzmiącym: „Dlaczego to ludy indoeuropejskie zdominowały Europę i sporą część Azji narzucając innym ludom swoją mowę”? Na te pytanie już gdzieś kiedyś odpowiedziałem. Przyczyna tkwi najprawdopodobniej w udomowieniu konia. Wówczas nastąpiło szybsze przemieszczanie się ludzi, a tym samym zajmowanie większych przestrzeni życiowych (aż ciśnie mi się do ust wyraz „Lebensraum”). Czytym samym można powiedzieć, że ludność ta była lepsza? Wg mnie nie, ale na pewno była bardziej skuteczna w zasiedlaniu nowych ziem, w eksportowaniu swojej kultury i języka. Ja nie mam zamiaru pisać o niczym innym, jak właśnie o korelacjach, podobieństwach, tropieniu genezy. Zresztą z moich artykułów nie rozbrzmiewają żadne rasistowskie hasła. Jest w nich tylko chęć poznania prawdy.
            ad. 2. Hasło „byliśmy tu pierwsi, mamy większe prawa” to argumentacja G. Kossinny i jego uczniów. To oni stworzyli ideologię allochtonizmu i nieobecności Słowian w starożytności, aby móc te hasło realizować w praktyce. Pod hasłami, że na ziemiach polskich Słowian nie było,ale byli Germanie, realizowali hasła podboju ziem słowiańskich. Argumentacja, którą stosowali powtarzana jest dziś na (o zgrozo!!!) polskich uczelniach. Dlatego jestem tak zażartym wrogiem tych ludzi i ich prusacko-nazistowskiej narracji. Współczesna nauka ośmiesza te brednie, których nadal trzymają się polscy podstarzali profesorowie. W sumie oni nie mają wyjścia, bo przyznanie się do tak wielkiej pomyłki grozi zaprzeczeniem całego ich dorobku naukowego.
            ad. 3. Przyczynę dlaczego allochtonizm dominuje od początku lat 90-tych wyłożyłem w artykule http://rudaweb.pl/index.php/2018/01/28/sarmaci-germanie-i-slowianie/
            Sam wierzyłem w prypeckie brednie, bo ślepo zdałem się na autorytet międzynarodowych naukowców. Podobnie było z polskim gronem naukowym. Uwierzyli w rację „Zachodu”, bo Zachód był lepsiejszy i pozbawiony mankamentów. Dziś już niektórzy powoli zaczynają zdawać sobie sprawę z faktu, że allochtoniczne dogmaty typu „Pustka osadnicza”, „fizyczna wymiana ludności” to bzdury. Nie wiedzą tylko jak wybrnąć z tego bagna i formułują nowe, naprędce wymyślone tezy w rodzaju „geny to nie etnos”, „geny nic nam nie mówią o kulturze ani języku” itp. Ja twierdzę, że geny mówią nam duzo więcej io języku i o kulturze niż „gadające po niemiecku słynne garnki Kossinny i Godłowskiego”.
            Pozdrawiam.

          • MARCIN NAPIÓRKOWSKI
            Co do poziomu dyskusji, zacytuję Panu tylko słowa Grzegorza Jagodzińskiego sprzed czterech lat ze strony archeowieści, gdzie nasz Adrianek pojawił się pod kilkoma nickami, m.in jako „xyz” – to powinno Panu wyjaśnić z kim ma Pan do czynienia:
            >Ma on też, jak zauważyłem, zwyczaj zakładania dwóch lub trzech kont po to, by toczyć rozmowy sam ze sobą, niby dla uwiarygodnienia własnych poglądów. O jego nie do końca właściwie ukształtowanej osobowości najlepiej świadczy też fakt, że ostatnio toczył dyskusję z osobą podpisującą się właśnie xyz, która nie wytrzymała, i napisała mu, co o nim myśli naprawdę, a następnie puściła tamto forum, bo nie mogła ścierpieć towarzystwa Leszczyńskiego. W odpowiedzi Adrian Leszczyński sam przejął ksywę tej osoby… Ciekawe, co by na to powiedział psychiatraOczywiście, bo to za poglądy pana upominam od dwóch tygodni, a nie za notoryczne wywoływanie pyskówek, ataki personalne, chamskie obrażanie wszystkich myślących inaczej, kuriozalne oskarżanie ich o nazistowskie poglądy i sympatie oraz pisanie prawie codziennie tego samego (co czasami przybierało już formę spamu). Jakby chodziło o poglądy, to nie ukazałby się tutaj nawet jeden pański post, ale podejrzewam, że zrozumienie tego jest poza pańskim zasięgiem<.
            https://archeowiesci.pl/2014/10/24/nowe-badania-genetyczne-dawnych-mieszkancow-naszych-ziem/comment-page-2/#comments

            To tylko dwa przykłady, a takich można znaleźć masę. Ma Pan do czynienia z wyjątkowo namolnym trollem internetowym i zaręczam Panu, że dopóki on będzie pisał, będzie miał Pan wszelkie dyskusje w tym stylu. Oczywiście, raz pogoniony, będzie wracał pod innymi nickami, ale jako osobowość dość prosta, jest łatwy do namierzenia. U mnie jego posty po prostu lecą w powietrze.

          • A co tam, w przerwach między opowieściami o zdradzieckich profesorach, co to za niemieckie pieniądze wszystko zakłamują dostaniemy opowieści radosne o słowiańskich Cheruskach Wandalach, Herulach, Swebach i Alamanach. dowiemy się też, że Gejzeryk to tak naprawdę Gąsiorek, Arminiusz to Jaromin, Inguiomer to Tęgomir i paru jeszcze innych rzeczy.
            Mnie tam kiedyś szczególnie rozbawiło takie zdanie (http://archeowiesci.pl/2014/10/22/w-epoce-prehistorycznych-hutnikow/ ): „Jeszcze taka uwaga, choć napisałbym ich więcej. Istotnie – zagadkowe jest to, że Bizantyjczycy nie rozpoznali w Wandalach Słowian. Jednak nie wiemy czy nie rozpoznali, gdyż nie przeczytaliśmy źródeł na ten temat.” Toć to jest kwintesencja tej „nauki XXI wieku”. A można się spodziewać też mnogich innych podróży otwartego umysłu po światach równoległych.

        • Przepraszam też za liczne moje literówki i inne mankamenty w pisowni, ale jestem w pracy i staram się jak najszybciej napisać komentarz, nie sprawdzając jego poprawności po napisaniu. Trudno jest bowiem jedną ręką machać łopatą, a drugą pisać na laptopie 😉 Dlatego proszę o wybaczenie.

  2. Wszystko fajnie, tylko mam jedną uwagę: nie żaden „turbopatriotyzm”, a zwykłe naziolstwo. Mam tylko nadzieję, że nie rozrośnie się to rakowisko jeszcze bardziej. W przeciwnym razie nasze wnuki za pół wieku lub jeszcze później będą pisać mądre książki o tym, jak to się stało, że po doświadczeniach XX wieku ludzie postanowili zrobić „powtórkę z rozrywki”.

  3. Widać, że artykuł napisał kompletny laik, żeby nie powiedzieć „nieuk”. Tekst miesza kilka różnych spraw m.in. spór o istnienie Imperium Lechitów z pochodzeniem Ariów. Autor dosypuje do tego jeszcze jakieś bzdury o rasizmie i nazizmie nie wiedząc nawet, że prof. Kowalski popierając się współczesną nowoczesną nauką rozprawia się właśnie z nazistowską ideologią uznającą Germanów za najbliższych kuzynów dawnych Ariów. Jest to oczywista nazistowska bzdura i o tym właśnie pisze Kowalski. Jeśli autor niniejszego artykułu nie wie, iż wedle badań genetycznych (nie tylko Klyosova) Słowianie są spokrewnieni z Ariami to znaczy, że nic nie wie na temat, na który nieudolnie próbuje się wypowiadać. I w artykule M. Kowalskiego nie chodzi o rasizm, nazizm czy inną pokrewną ideologię, ale o PRAWDĘ. O tę prawdę, która tak trudno przebija się przez zakute łby takich jak Ty pseudonaukowców z uniwersytetów. Chodzi o prawdę podważającą panującą na polskich uniwersytetach nazistowską ideologią zakłamującą całą historię Słowian. Jeśli ktoś jest tu pachołkiem nazistowskiej ideologii to tylko i wyłącznie zwolennicy tzw. teorii allochtonicznej. To oni powielają bzdety nazistów nt. historii Słowian. Bzdety niepoparte ani jednym dawnym źródłem pisanym, nie poparte antropologią, ani genetyką ani nawet logiką i zdrowym rozsądkiem. Mam nadzieję, Drogi Autorze, że będziesz miał odwagę nieusuwać niniejszego mojego komentarza i jeśli chcesz czegoś się dowiedzieć nt. tego o czym pisze prof. Kowalski, to z chęcią Ci wytłumaczę. Polemika ze mną nie jest możliwa z racji bardzo niskiego poziomu Twojej wiedzy na tematy, na które nieudolnie się wypowiadasz. Możliwa jest edukacja Twojej osoby, bo braki masz bardzo duże. Pod warunkiem oczywiście, że chcesz tę wiedzę nabyć, a nie ją zakłamywać w celach podtrzymywania nazistowskich bredni dominujących w narracji historii Słowian na polskich uniwersytetach. Grzecznie możesz zapytać czego nie wiesz, a ja w swej skromności grzecznie spróbuję Ci odpowiedzieć.
    Pozdrawiam,

    • Adrianku, Adrianku… Czy już się dowiedziałeś, dlaczego książki z XIII-XIX wieku nie są źródłem do dziejów Polski w X wieku i wcześniej?
      ps.
      Polemika z tobą nie jest możliwa z racji twojego wykształcenia (niekierunkowego), inteligencji (nienachalnej), wiedzy (mizernej) i psychiki (zaburzonej).

      • Wyzwiska i bełkot jego znak rozpoznawczy,
        Szybko w klawiaturę uderza palcami.
        Niemal każde jego zdanie to błąd poznawczy,
        Mimo to zalewa nas swoimi bzdurami.

        Adrianie, Adrianie, zlituj się nad nami,
        Zachowaj bzdury swoje tylko dla siebie.
        Nie mamy czasu zajmować się pierdoletami,
        Nikt w Twych ekskrementach się tu nie zagrzebie.

        Lecz Adrian nie słucha, wysrywy produkuje,
        Sensu i logiki żadnej w tym nie ma.
        W każdej wypowiedzi jadem tylko pluje,
        Zamiast argumentów, wiedzy, jedna wielka ściema.

        Adrianie, Adrianie, nikogo nie obchodzi,
        Czy wciąż mylisz z gąsiorem, Genzeryka.
        Że do twojego mózgu wciąż nie dochodzi,
        Że źródłem o historii dla Ciebie jest beletrystyka.

        Daj sobie spokój. Nie zawracaj gitary.
        Uświadom sobie że robisz z siebie idiotę.
        Niech ta uliczna poezja wejdzie w twój łeb stary,
        Odbierz go jako przestrogę, a nie zwykłą psotę.

  4. Jak zwykle trollowanie i wyzwiska ze strony turbokossiniaków i turborichthofeniaków. Trudno wymagać od prypeckich głąbów jakiegokolwiek merytorycznego wpisu na temat powyższego artykułu czy mojego wpisu. Zamiast pisać infantylne, głupie wierszyki, napiszcie może lepiej coś na temat pokrewieństwa Ariów z waszymi panami – niemieckimi nazistami. Wszak ich historyczną narrację fanatycznie stale nieudolnie propagujecie.

    • Adrianku, tak nieśmiało zauważę, że od czasów III Rzeszy minęło już ponad 70 lat (może do psychiatryków ta informacja nie dotarła…), więc czas zmienić płytę i w miejsce histerycznego wrzasku „Łapaj nazistę” zacząć się posługiwać argumentacją. I tak delikatnie zwrócę ci uwagę, że argumentacja to nie to samo, co tworzenie nieistniejących Gąsiorków i Ogonorków 😀

      Teraz drogi Adrianku, zanim zaczniemy dyskusję, najpierw musisz się dokształcić, potem wyleczyć swoje zaburzenia psychiczne. Intelektu nie poprawisz, bo za stary jesteś, więc na niedostatki w tym jednym punkciku przymknę oczy 😀

      • Synku, pisałem ci już, że jedyne w czym możesz wykazać się większą wiedzą ode mnie to jak czesać francuskie pieski, którymi chwalisz się w necie oraz gierki komputerowe dla gimbazy. Tu pokornie ustępuję ci pola 🙂 Bo wiem, że to twoje królestwo, chłopczyku. Problem polega na tym, że nazizm upadł w 1945 r., ale w waszych prypeckich zakutych łbach trwa nadal. Że w twoim łebku młodocianego fryzjera piesków trwa to pół biedy, bo jesteś tylko nic nieznaczącym maminsynkiem. Problem większy jest w tym, że ta nazistowska narracja nt. Słowian wciąż zatruwa słabe umysły tzw. naukowców uniwersyteckich, głównie z krakowskiego ośrodka. Do czasu! Również i tam ta zaraza upadnie. Być może wtedy, gdy te stare niereformowalne prusacko-allochtoniczne próchno odejdzie z tego świata i przestanie niszczyć polską naukę. Być może wcześniej aż najnowsze wyniki badań nowoczesnych dziedzin nauki wdepczą w ziemię te prypeckie idiotyzmy.

        • Ale Adrianku, nie denerwuj się, bo masz delikatny umysł i stres może jeszcze ograniczyć twój, i tak przecież mizerny, intelekt.

          Tak streszczając twoje debilizmy:
          Hitler, blablabla, nazizm, blablabla, kossinizm, blablabla, Hitler, blablabla, Prusacy, blablabla.

          Nic nie masz chłopczyku sensownego do powiedzenia, ty masz tylko fobie, które powinieneś leczyć A że masz inne źródło dochodu… No przecież nikt cię nie podejrzewa o pracę umysłową, wiemy że machasz pędzlem albo łopatą.

      • PAWEL.M.
        Do kiepskich obelg (wciąż tych samych) czcigodny a nie doceniony Adrian Leszczyński dodał garść kolejnych, pomieszanych z proroctwami. Nihil novi sub sole.
        Ciekawy przypadek, wart analiz, ale to nie zadanie dla historyków.

  5. Drogi Adrianie, nawet na nowy zestaw kiepskich obelg cię nie stać? O, jakże upadłeś, niegdysiejszy herosie!
    Delikatnie przypomnę: blogi ci się pomyliły.

    • SATTIVASA
      A zauważyłeś, że Adrianek ostatnio jest jakiś bardzo rozhisteryzowany? Martwi mnie to, bo chyba stan jego zdrowia psychicznego się pogarsza (a przecież już sytuacja wyjściowa była nieciekawa)…

      • PAWEL.M.
        Ludzie różnie kryzys wieku średniego przechodzą. Szczególnie jeśli człowiek się stara, miota po internetach, stale coś „publikuje” i nic – żadnych zaszczytów, żadnej kasy, sława taka raczej niewielka, zgettoizowana. A taki Janusz Bieszk, wcześniej nikomu nieznany, książki wydaje, zarabia na szurii. To samo próbują zrobić Bogusław Dębek, Tomasz Kosiński, nawet Dragomira coś tam nasmarała, Mariusz Kowalski bazę szurii powiększa i ważniejszy się staje, bo to przecież mąż uczony a utytułowany jest.
        Jak tu żyć, no jak tu żyć ?

    • Chłopcy! Ja mam zarobki z innego źródła. Nigdy też nie pisałem artykułów dla pieniędzy i nigdy mojej działalności publicystycznej nie traktowałem jako źródła dochodów. Nawet nie próbowałem tego na tym zarabiać. Zazwyczaj bywało odwrotnie. Aby napisać artykuł zmuszony byłem często wydawać pieniądze. Na szczęście stać mnie na to. Liczni moi czytelnicy od dawna namawiali mnie na napisanie książki, chociażby na podstawie moich tekstów dostępnych w necie. Ale ja nie mam ani takich ambicji, ani nie szukam w tym dodatkowego zarobku. Może kiedyś to się zmieni, lecz na razie jest tak, a nie inaczej. Ja nie prostytuuję się za pieniądze tak jak polskojęzyczne liczne grono naukowe, które opowiada nazistowskie bzdety nt. Słowian po to tylko, aby uzyskać granty i poklask u swoich niemieckich panów. Dlatego nie mierzcie mnie swoją i ich miarą. Rozumiem, że dla was ktoś kto robi coś z pasji i miłości, jest kimś kogo trudno wam zrozumieć. To pokazuje jak zupełnie różne mamy osobowości i jak zupełnie innymi wartościami kierujemy się w życiu. Poza tym jak widzę, nie macie nic do powiedzenia nt. pokrewieństwa Ariów z Niemcami, Skandynawami czy Słowianami. Stąd te wasze infantylne teksty i skupianie się na mojej osobie. Jest to kompletnie niezwiązane z tematem powyższego artykułu, na temat którego jak widać, nie macie nic do powiedzenia. Co do spraw osobistych, to zmartwię was: nie jesteście w stanie ani mi dokuczyć, ani mnie obrazić. Za mali na to jesteście.

      • Ależ ja nie wątpię, że dopłacasz do swoich artykułów. Przecież za takie idiotyzmy nikt nie zapłaci (poza Belloną). Ale to tylko kolejne potwierdzenie jakim zaburzonym człowiekiem jesteś – dopłacać, żeby chcieli publikować stek bzdur top jakiś sekciarski fanatyzm…

        • PAWEL.M.
          Bellona też nie zapłaci. Kosmiczni Lechici się sprzedadzą. Beblanina o niemieckich grantach mało jest ekscytująca – pełno tego za darmo w internetach, po co to kupować?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.