Nie obalajcie mitów. Zakładajcie własne!

Mitologia współczesna
Takie przypomnienie, żeby w ferworze obalania nie umknęło nam, że mity są jednak potrzebne. W walce nauki z pseudonauką (ale też w demokracji czy przy tworzeniu produktu), nie da się wygrać, wyłącznie wytykając błędy konkurencji. Trzeba zaproponować program pozytywny.

1.

Człowiek może przeżyć trzy tygodnie bez jedzenia, trzy dni bez picia, trzy minuty bez oddychania, ale nawet trzech sekund nie przeżyje bez sensu. Choć poszczególne wartości nie zostały tu może oddane z pełną dokładnością, to co do zasady powyższe zdanie jest niewątpliwie prawdziwe. Potrzeba sensu jest – przynajmniej z punktu widzenia nauk humanistycznych i społecznych – fundamentalną siłą organizującą naszą kulturę i życie każdego z nas.

Pragniemy nie tylko skutecznie działać w otaczającym nas świecie, lecz także rozumieć jego mechanizmy. Bez tego tracimy poczucie sprawczości, stabilności, własnej wartości. Zaspokojeniu fundamentalnego pragnienia sensu służą mity.

2.

W szkole uczono nas o micie jako gatunku literackim pokrewnym baśni czy legendzie. Z kolei telewizyjni spece od obalania mitów i dziennikarze naukowi chętnie używają tego słowa na określenie czegoś, co jest po prostu nieprawdą – zmyśleniem, bzdurą, czy, jak to się dziś modnie mówi, fake newsem. Z punktu widzenia dyscypliny, którą się zajmuję – semiotyki, czyli nauki o znakach i znaczeniach – mit jest znacznie szerszym zjawiskiem.

Przede wszystkim mity to nie tylko coś, co się opowiada, lecz raczej, co się robi, czy wręcz – ujmując rzecz w kategoriach bardziej filozoficznych – pewien „sposób bycia”. Przywykliśmy do tego by, tak jak uczono nas w szkole, rozumieć mit jako tekst opowiadający o losach bogów, herosów, czasach stworzenia świata i tak dalej. Oczywiście możemy przyjąć taką optykę. Wówczas jednak nigdy nie będziemy mogli zajmować się mitami współczesnymi, bo takich mitów już dziś po prostu nie ma (a przynajmniej wydają się zepchnięte na margines życia społecznego).

3.

Ale świat bez mitów byłby światem bez sensu! Nikt z nas nie chciałby żyć w rzeczywistości, która jest ich pozbawiona. Dlatego, choć często tropił będę miejskie legendy i fałszywe newsy, nie jest to kolejna książka o obalaniu mitów.

Mit, w rozumieniu, jakie tu proponuję, wymyka się prostym przeciwstawieniom prawdy i fałszu. Fakt, że w niniejszej książce nazwano coś mitem, nie ma nic wspólnego z prawdziwością czy nieprawdziwością opisywanych zjawisk. Mitu nie definiujemy bowiem, jak w języku potocznym, jako „historii zmyślonej”, lecz jako wierzenie bądź praktykę, które – niezależnie od związku z rzeczywistością – cechują się określoną strukturą. Byłoby wszak absurdalnym pomysłem by mity, które opowiadają się wyraźnie po stronie sensów, rozliczać nieustannie z ich pokrewieństwa z faktami.

Dlatego w przeciwieństwie do działań większości pogromców mitów (zarówno tych
z telewizyjnego show, jak i np. tropicieli pseudonauki), odkrycie fałszu nie jest tutaj końcem, lecz dopiero początkiem zadania. Dopiero tu pojawia się bowiem interesujące pytanie: dlaczego spośród nieskończonej gamy możliwości funkcjonują akurat takie fałszywe historie? Co skłania ludzi do ich powtarzania?

4.

Od wielu lat zajmuję się mitami konsumenckimi, a także teoriami pseudonaukowymi i związanymi z nimi ruchami np. antyszczepionkowymi. Współpracując z różnymi organizacjami często spotykam się z prośbą o pomoc w „obalaniu mitów”. Uważam, że jest to jedno z tych życzeń, którego spełnienie wcale nie przyczyni się do szczęścia proszącego. Każda instytucja konfrontująca się z teoriami spiskowymi, każda marka mierząca się z negatywną mitologią konsumencką i każdy lekarz czy urzędnik walczący z ruchami pseudomedycznymi szybko przekonuje się, że mitologia współczesna jest prawdziwą hydrą. Na miejsce jednej obalonej teorii wyrastają trzy kolejne, a w dodatku wtórnej mitologizacji podlega sam proces obalania – „bo przecież by tak z tym nie walczyli, gdyby nie było coś na rzeczy”.

Pseudonaukowe teorie często wygrywają z nauką właśnie dlatego, że oferują bardzo atrakcyjną wizję świata, w której każdy może się poczuć bohaterem. Spójrzmy tylko na mitologię proponowaną przez ruchy antyszczepionkowe. Straszliwe firmy farmaceutyczne trują nas i zarabiają miliardy dolarów. W szczepionkach czają się ścieki, martwe płody, nanocząsteczki, które zmienią nas w cyborgi, aluminium i rtęć. Tylko nieliczni sprawiedliwi mają odwagę przeciwstawić się wszechpotężnemu spiskowi. Atrakcyjne, prawda? Jak scenariusz hollywoodzkiego blockbustera.

A przecież prawdziwa opowieść o tym, jak nauka zmieniła świat, jak zmniejszyła się śmiertelność dzieci i zwiększyła oczekiwana długość życia, to jest rewelacyjna historia. Ale jakoś nie potrafimy zbudować wokół niej pozytywnego mitu, który dostarczałby atrakcyjnej tożsamości i powodu do dumy milionom ludzi, którzy szczepią swoje albo cudze dzieci.

Albo kwestia tzw. „polityki historycznej”. Dlaczego tak trudno przebić się z opowieściami o historii konkurencyjnymi (czy raczej: komplementarnymi) wobec dominującej opowieści o traceniu i odzyskiwaniu niepodległości? Dlaczego mamy tendencję do oceniania okresów historycznych wyłącznie przez pryzmat tego, czy Polska była na mapie duża, mała, czy też wcale jej nie było, nie skupiając się na warunkach życia ludzi? Przecież zjawiska takie jak chociażby emancypacja kobiet czy obalanie murów dzielących klasy społeczne nadają się na doskonałą opowieść o przeszłości, która pozwala też dostrzec w niej inne wartości i kryteria oceny współczesności.

5.

Odpowiedzią na zaprzeczanie ociepleniu klimatu nie może być (wyłącznie) podważanie konkretnych tez adwersarzy, lecz konsekwentna praca nad tym, żeby walka z globalnym ociepleniem była postrzegana jako ważna i atrakcyjna przez polityków i wyborców, przez hollywoodzkich producentów i międzynarodowe korporacje. Podobnie u źródeł sukcesów ruchów antyszczepionkowych leży nie tylko siła ich własnej mitologii, lecz przede wszystkim upadek społecznej wiary w naukę i medycynę, spadek zaufania do lekarzy oraz (nie całkiem bezpodstawne) postrzeganie przemysłu farmaceutycznego jako nastawionego wyłącznie na zysk i pozbawionego jakichkolwiek skrupułów i kontroli ze strony państw i organizacji międzynarodowych.

Dlatego, choć może się to na pierwszy rzut oka wydać zaskakujące, powtarzam zawsze, parafrazując klasyka: nie obalajcie mitów, zakładajcie własne!


Tekst pochodzi z książki „Mitologia współczesna”, której rozszerzone wydanie ukazało się właśnie nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN.

mitologia współczesna - książka

Więcej informacji na stronie wydawcy: http://bit.ly/MitologiaWspolczesna

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.