Menu Zamknij

Czyim głosem mówi papuga? „Zagubieni” Petra Zelenki już w kinach!

Zagubieni Zelenki - recenzjaDzisiaj moim gościem jest Pavel Dobrosielski, filozof, kulturoznawca, absolwent prestiżowego liceum imienia Czeskiej Marynarki Wojennej. Wspólnie obejrzeliśmy najnowszy film Petra Zelenki pt. Zagubieni (Ztraceni v Mnichově) i wspólnie podzielimy się z Państwem naszymi wrażeniami.

Z początku wydaje się, że Zagubieni to historia o gadającej papudze przysłanej do Pragi przez Francuzów w 70 rocznicę układu monachijskiego, która zamiast załagodzić trudną francusko-czeską pamięć, wywołuje skandal dyplomatyczny. Po kilkudziesięciu minutach okazuje się jednak, że cała ta historia to tylko… czeska komedia, którą bezskutecznie próbuje nakręcić grupa dość ekscentrycznych filmowców.

O czym nie napiszemy

Marcin:

Jeszcze przed wejściem na salę kinową dobrze wiedzieliśmy, co powinniśmy napisać. „Dlaczego nie jesteśmy tacy, jak Czesi? Tak wiele możemy się od nich nauczyć w kwestii filmów o pamięci historycznej… Z bohaterami Zelenki łączy nas tak wiele: poczucie narodowego przekleństwa czy brzemienia, niechęć do zdradzieckich Francuzów, poszukiwanie w historii sekretnego drugiego i trzeciego dna. Dlaczego więc nie potrafimy przeżywać swoich traum tak jak oni – z ironią i humorem, przekuwając swoją prowincjonalność w atut?”

Niestety, publikowanie tekstów, które się ułożyło przed obejrzeniem filmu, to prosta droga do tego, żeby brzmieć jak profesjonalni recenzenci. Więc powiemy o czymś zupełnie innym.

Pavel:

Powiemy o rzeczywistym radcy ambasady Francji w Polsce, Stanislasie Pierret, który w filmie fabularnym wcielił się w rolę dyrektora Instytutu Francuskiego w Pradze, a w filmie dokumentalnym o kulisach powstawania tego pierwszego filmu zagrał bankrutującego praskiego paszteciarza, udającego francuskiego aktora, który umarł w trakcie zdjęć, których i tak nie udałoby się dokończyć, ponieważ producentom nie wyszedł szwindel z wyłudzeniem środków unijnych.

Nie wspomnimy natomiast o postaci, którą publiczność czeskiej telewizji obwołała w roku 2005 „najwybitniejszym Czechem”. Jara Cimrman, wynalazca, dramatopisarz, eksperymentator teatru, kompozytor, dentysta, filozof, narciarz, globtroter, architekt, kryminolog, ginekolog-samouk, pedagog, przyjaciel i nauczyciel Alberta Einsteina. Nie przywołamy także filmu Czeski sen (2004), instalacji Entropa (2009) ani fikcyjnej Partiii Umiarkowanego Postępu (w Granicach Prawa), założonej w 1911 roku przez Jaroslava Haška.

„Upieranie się przy prawdzie od czasów Habsburgów nie wychodziło u nas nikomu na dobre” – mówił Mariuszowi Szczygłowi czeski kioskarz.

Kadr z filmu

Wielopoziomowa mistyfikacja

Pavel:

Piszemy o tym wszystkim nie po to, aby po raz kolejny zadręczać Polaków „czeskim poczuciem humoru”, absurdem i godną naśladowania postawą życiową, skontrastowaną z martyrologią, nadętością i ogólnym ponuractwem. Mistyfikacja to czeski gatunek narodowy – ta oczywistość musi jednak w przypadku Zagubionych stanowić raczej punkt wyjścia niż dojścia.

Szkatułkowa konstrukcja tego obrazu, łącznie z konwencją mockumentary, daje nam złudzenie uchwycenia ukrytych mechanizmów konstrukcji świata przedstawionego, zajrzenia za zasłonę rzeczywistości, dostrzeżenia prawdy – która zawsze okazuje się jednak tylko mitem zastępującym inny mit, monachijską zdradą zastąpioną przez ostateczną przebiegłość Edvarda Beneša. Jak zatem zrobiony jest ten mit?

Marcin:

Właściwie, to ten mit jest niezrobiony. Jego niezrobienie (niedokonanie, niedopełnienie, braki) stanowią jego rzeczywistą treść.

Zelenka proponuje nam film o tym, dlaczego nie da się zrobić filmu o Monachium. Obiera przy tym – przynajmniej na pozór – najbardziej oczywistą strategię. Serwuje nam niezrobiony film o Monachium (film1)  i opowieść o tym, dlaczego on się nie udaje (film2). Na ekranie oglądamy więc najpierw (niedokończoną) opowieść o przeżywaniu traumy monachijskiej z gadającą papugą w roli głównej, a potem wysiłki ekipy, która próbowała ów pierwszy film zrealizować.

Jeżeli opowieść jest o niedopełnieniu, to jest oczywiste, że wszystko, co widzimy na ekranie w pierwszym filmie, służy tylko zakreśleniu granic. Ważne jest to, czego nie widzimy. Miłosne i zawodowe perypetie bohatera, upadek francuskiego urzędnika (w tej roli świetny Stanislas Pierret), nawet papuga – wszystko to służy odwróceniu naszej uwagi. O tym film dało się zrobić (czego najlepszym dowodem jest to, że go widzieliśmy).

Ale tę samą strategię Zelenka stosuje także w filmie2. Pastiszowy dokument dostarcza nam 1000 powodów, dla których film1 nie powstał. Od alergii po zgon, przez cały alfabet ciągną się nieszczęścia, sabotaże i pechowe zbiegi okoliczności. Ale żaden z nich nie był tym właściwym, przez który nakręcenie Zagubionych (filmu1) miało się okazać niemożliwe.

Dlaczego film się nie udał?

Pavel:

Jak rozumiem, to nie takie proste. Rezultaty konferencji w Monachium to dla Czechów mit zdrady oraz ostateczny dowód impotencji, który w drugim kroku reżyser Zagubionych chciałby przekuć w mit o szwejkowskim sprycie. Bohaterowie filmu2 odkrywają „prawdziwą” wersję historii, w której to nie Francuzi zdradzili Czechów, sprzedając ich Hitlerowi, lecz sam Beneš – winiony za kapitulację prezydent – przeprowadził mistrzowską grę, dzięki której Czesi wyszli z wojny z minimalnymi stratami. Ceną za to była narodowa klątwa niemocy i odium zdrady ciążące na samym Benešu, który nigdy nie mógł pochwalić się swoim planem.

W tym sensie historia powstania filmu1 to powtórzenie monachijskiej konferencji, pasmo klęsk i niepowodzeń. Jednak film2 pokazuje, że można je przekuć w inną opowieść, z której ostatecznie powstaje Film, jako połączenie filmu1 i filmu 2 – dzieło, które oglądamy, doceniamy i recenzujemy. Jeśli zatem Film odpowiada monachijskiemu triumfowi, to trzeba zapytać, kto jest w nim Benešem? Kto ostatecznie na nim zyskuje, ale musi na ten temat milczeć?

Kim jest Beneš?

Marcin:

Beneš ze szwejkowskiego mitu to nie żadna rzeczywista postać, ale raczej fantazmat stworzony po to, by poradzić sobie z klątwą niemocy. Według Zelenki Czesi wierzą, że po dziś dzień pęta ich niemocą trauma z roku 1938, kiedy nie pozwolono im walczyć, a narodowa mobilizacja została zmieniona w kapitulację.

Bohaterowie filmu1 próbują znaleźć winnych tej zdrady, ich gniew kieruje się przeciw Francuzom. Tym współczesnym i tym z przeszłości, których zza grobu przywołuje papuga-medium.

Bohaterowie filmu2 zamiast szukać winnych, odnajdują (wymyślają?) wielopoziomową teorię (spiskową?), w ramach której za zdradą Francji kryje się jeszcze jedno dno: czeska przebiegłość Beneša, który zdradę na Francji wymusił, pozwalając Czechom skapitulować przed Niemcami, a zarazem zachować status ofiar. Tym samym zdrada Francuzów okazuje się zbawieniem, jedynym ratunkiem przed całkowitą klęską. Daje Czechom szansę poddania się i wyjścia z twarzą. Zawsze lepiej być zdradzonym niż tchórzem.

W filmie2 monachijska historia powtarza się: kiedy cały filmowy projekt zawala się, bohaterowie znajdują ratunek w przypadkowej śmierci jednego z francuskich aktorów. Wypadek, który miał rzekomo uniemożliwić dokończenie filmu, umożliwił im wyjście z twarzą. Kosztem było, oczywiście, niezrealizowanie projektu (klątwa niemocy) i milczenie. Cała ekipa (a przynajmniej grono wtajemniczonych) wzięła więc na siebie tragiczną rolę Beneša.
Ale kim jest papuga? W filmie1 gadająca papużka należała do Daladiera – francuskiego premiera odpowiedzialnego za zdradę w Monachium. W roku 2008, w 70 rocznicę układu, zostaje przywieziona do Czech. Tam, powtarzając zasłyszane fragmenty prywatnych opinii francuskiego polityka, staje się czymś w rodzaju medium, przez które przemawia zmarły. W filimie1 papuga jest więc niezwykle dosłownym medium pamięci – przywołuje duchy przeszłości.

W filmie2, który opowiada o kręceniu filmu1, papuga jest jednym z członków obsady. Jaka jest jej rola?

Kim jest papuga?

Pavel:

W filmie1 papuga zaprzyjaźnia się z głównym bohaterem – dziennikarzem, który w niezrealizowanym ostatecznie scenariuszu miał z nią uciec do Paryża i wstąpić do cyrku. W filmie2 natomiast opiekuje się nią asystent reżysera, jedyny Francuz w ekipie, który nie mówi słowa po czesku – ma ją nauczyć kwestii Daladiera. W wyniku różnorakich perypetii papuga kończy swój żywot utopiona w gównie, a właściwie w substancji, która miała grać ptasią kupę w filmie1. Jednak w tym przypadku chyba paralelizmy nas zwodzą, stanowią pułapkę zastawioną na nas przez reżysera. Nie chodzi tu o zdradę, zemstę, upokorzenie, pamięć i tożsamość – w każdym żarcie musi być przecież odrobina żartu.

Marcin:

A najśmieszniejsze w całym filmie okazują się ostatecznie niezrealizowane nigdy sekwencje filmu1. Opowieść o tym, jak dziennikarz i papuga uciekają wspólnie do Francji poznajemy z ukazanego na ekranie scenorysu, zawierającego ciąg coraz bardziej absurdalnych klisz rozwijających ograne wątki opowieści o przyjaźni, romansu czy kina drogi (scena pt. „Dziennikarz śpi, papuga kieruje samochodem”). Stanowią one jednoznaczny dowód na to, że film1 nigdy nie mógł zostać ukończony.

Pavel:

Koniec i bomba, kto oglądał – ten trąba.

Podczas pisania tego tekstu nie ucierpiał żaden Czech.

Czytaj dalej