Wiedźmin na okładce „Tygodnika Powszechnego” zjednoczył Polaków!

Nie Donald Tusk, ani Robert Biedroń czy Jarosław Kaczyński. Polaków nieoczekiwanie zjednoczył wiedźmin – bohater najnowszej okładki „Tygodnika Powszechnego”. Od niszowych portali dla graczy po szacowne Spider’s Web; od gazety.pl przez WP i Onet, aż po „Polonia Christiana” i „Najwyższy Czas!” – wszyscy emocjonują się okładką najnowszego „Tygodnika Powszechnego” z Geraltem w roli głównej.

 

Antyradio zrobiło nawet ankietę:

Wynik był do przewidzenia:

 

Fakty

Najnowszy numer „Tygodnika Powszechnego” zdobi podobizna wiedźmina i hasło „Najsłynniejszy Polak świata”. Za okładką kryje się mój tekst o tym, że „Wiedźmin” stał się pierwszą polską franczyzą kulturową z prawdziwego zdarzenia, oraz o problemach, które się z tym wiążą.

 

 

Walka o wiedźmińskie prawa w ostatnich miesiącach dotyczyła nie tylko praw autorskich (głośno było o finansowych roszczeniach Andrzeja Sapkowskiego wobec twórców gry). Losy wiedźmińskiej franczyzy to także okazja, by przyjrzeć się bataliom o prawo do szacunku i uznania toczonym na wiedźmińskiej arenie przez miłośników fantasy, samego Sapkowskiego, a także graczy, których autor „Ostatniego życzenia” traktował często tak, jak fantasy w Polsce traktowano przed sukcesem „Wiedźmina” (czyli z wyższością i politowaniem).

W tekście znalazło się też kilka akapitów na temat niedawnej „wojny o ciemnoskórą Ciri”, którą w mediach pokazywano czasem jako jakąś rzekomą eksplozję „polskiego zaścianka”, a która była w rzeczywistości odpryskiem wojen kulturowych, które wokół fantastyki, gier i seriali toczą się na całym świecie.

Jeżeli dodamy do tego nadchodzący serial Netfliksa i ujawnione niedawno decyzje castingowe – dostajemy temat lepszy niż złoto.

Ale kto by tam zaglądał do tekstu, skoro można napisać artykuł o okładce…

 

Czy wiedźmin jest katolikiem?

Zacznijmy od Gazeta.pl:

„Tygodnik Powszechny” jest czasopismem otwarcie katolickim. Dlatego też można by podejrzewać, że bohater literacki, który para się zabijaniem mitycznych stworzeń za pieniądze i korzysta ze wszystkich uroków życia pełnymi garściami, niekoniecznie jest wymarzonym kandydatem do miana „najsłynniejszego Polaka świata”1.

W tym samym tonie, tylko obszerniej wypowiada się redaktor „Najwyższego Czasu!”:

Po piśmie katolickim można by było oczekiwać odniesień do religii, czy wartości, tymczasem powodem uhonorowania jest komercyjny sukces gry opartej na powieści Sapkowskiego dzięki czemu zapisał się on w światowej popkulturze2.

 

 

Ale naprawdę gorąco zrobiło się w redakcji PCh24.pl. Piotr Relich nie kryje oburzenia, bo przecież „Wiedźmina” czuć siarką na kilometr. Gorsze to niż Harry Potter!

[k]ażdy katolik, zarówno w wirtualnej jak i książkowej wersji popularnej serii dostrzeże elementy wybitnie sprzeczne z wyznawanymi wartościami. Tym bardziej budzi zaskoczenie fakt bezrefleksyjnej promocji tego dzieła przez tygodnik – bądź co bądź – katolicki.

W wiedźminie dostrzegamy bowiem: całkowicie powszechne i pozytywne podejście do okultyzmu, magii, przywoływania, rzucania czarów, uroków i wielu innych elementów magicznych. W wiedźmińskim uniwersum jest to przedstawione jako całkowicie normalny i nieodłączny element świata przedstawionego. Dodatkowo, Sapkowski w ukazywaniu swojego świata posługuje się z reguły niezmiennymi szablonami. Kapłani w Wiedźminie to najczęściej chciwcy, hipokryci, intryganci, głupcy i czasami pedofile. Jedyni „porządni” przedstawiciele stanu kapłańskiego to ci, którzy już dawno przestali wierzyć w wyznawane bóstwa. Doszli do wniosku, że to co „pospolity lud” uważa za bóstwo to tyko emanacja pewnej panteistycznej, przenikającej całe stworzenie energii, a wiara ma w tym kontekście jedynie taką przewagę, że za jej pomocą można czegoś dokonać. W odróżnieniu od niewiary. W świecie Sapkowskiego nie ma miejsca dla transcendentnego, osobowego Boga.

[…]

„Tygodnik Powszechny” w swoim artykule nie porusza ani jednej z wymienionych wyżej kwestii. Przedstawia – niepodważalny – komercyjny sukces polskiego produktu, ukazując go w samych superlatywach. A zamieszczenie prowokacyjnego tytułu sugerującego, że Geralt z Rivii prześcignął pozostałych znanych za granicą Polaków wskazuje na chęć wzbudzenia niezdrowej kontrowersji. Warto zastanowić się, czy takie metody przystoją pismu określającego siebie jako „katolickie”?3

Hm… Nie zgadzam się z tak surowym osądem „Wiedźmina”, ale nie będę polemizował. Ciekawi mnie natomiast bardzo, skąd u porządnego katolika taka biegła znajomość prozy Sapkowskiego i gier toczących się w tym cuchnącym siarką uniwersum? Może Piotr Relich czytał, ale się nie zaciągał?

 

A tutaj trochę złota z FB Antyradia

Czy to bait?

Zupełnie inne wątpliwości okładka wzbudziła w Tomaszu Gardzińskim ze „Spider’s Web”.

Tekst Marcina Napiórkowskiego z najnowszego numeru Tygodnika Powszechnego w ogóle nie dotyczy sprawy polskości Geralta, ani nawet plebiscytu na najbardziej znanego za granicą przedstawiciela naszego narodu. To tak naprawdę bardzo spóźnione podsumowanie konfliktów dotyczących Wiedźmina i jego adaptacji z ostatnich kilku miesięcy. Napiórkowski pisze więc o konflikcie wokół czarnoskórej Cirii(!), konflikcie między CD Projekt Red i Andrzejem Sapkowskim, a nawet tak dawnych spraw jak walka pisarzy fantastyki o szacunek w polskim środowisku. Zastanawia się też, czy opinia Sapkowskiego wciąż ma znaczenie, gdy mowa o adaptacjach jego dzieł. Szumna i kontrowersyjna zapowiedź zawartości gazety nijak nie pokrywa się więc z zawierającym się w środku tekstem. To nic innego jak zwyczajne wprowadzenie czytelnika w błąd.

W sprawie Tygodnika Powszechnego zauważam też poważniejszy problem – to tak naprawdę zwyczajny clickbait za pomocą okładki.

Zarzut spóźnienia przyjmuję z pokorą. Tekst powstał już jakiś czas temu, ale publikacja była kilka razy przekładana, bo „Wiedźmina” zwyciężał potwór spraw bieżących.

 

Natomiast do clickbaitu się nie poczuwam. Kwestia polskości sugerowana na okładce jest, jak rozumiem (bo nie ja wymyśliłem tę przebojową okładkę), nawiązaniem do fragmentu tekstu o tym, że „Wiedźmin” to pierwsza polska franczyza kulturowa z prawdziwego zdarzenia, w związku z czym po raz pierwszy możemy na własnym podwórku obserwować z taką intensywnością mechanizmy, o których opowiada tekst.

I tyle.

Wiedźmin „[m]a swoje związki z naszym krajem, ale jako postać fikcyjna wykracza poza granice państw czy nawet język.” – pisze Gardziński. Z chęcią przyznaję mu rację. Podobnie jak wszystkim czujnym komentatorom, którzy pisali, ze Geralt był z Rivii (choć to akurat nie jest tak w 100% prawda).

Nikt nie próbuje znacjonalizować wiedźmina. Możecie odłożyć widły.

 


1http://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114528,24192852,tygodnik-powszechny-wybral-najslynniejszego-polaka-swiata.html

2https://nczas.com/2018/11/22/nie-sw-jan-pawel-ii-nie-lech-walesa-ani-nie-mikolaj-kopernik-najslynniejszym-polakiem-na-swiecie-jest-wiedzmin-geralt-z-rivii-tak-twierdzi-katolicki-tygodnik/

3http://www.pch24.pl/najslynniejszy-polak-swiata-to-wiedzmin–katolickie-pismo-znow-szokuje,64313,i.html#ixzz5Xaq3zlpj

Czytaj dalej

Sporo komentarzy

  1. Widły to akurat wiedźmina zabiły, więc raczej siekiery. I zgadzam się, że z Rivii to on był tylko w dowodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.