Czy można wszczepić komuś fałszywe wspomnienia?


Fałszywe wspomnienia?
Sprawa Ingrama wstrząsnęła lokalną społecznością. Poważany mąż i ojciec, pracownik Biura Szeryfa i gorliwy chrześcijanin, został przez swe nastoletnie córki oskarżony o molestowanie seksualne. Z początku nic sobie nie przypomina. W toku śledztwa, prowadzonego przy asyście psychologów, Ingram odkrywa jednak, że jego wspomnienia zostały zablokowane. Z czasem odzyskuje pamięć i przyznaje się do kolejnych, coraz bardziej przerażających zbrodni, ujawniając istnienie w mieście tajemnego stowarzyszenia satanistów molestujących dzieci i odprawiających ohydne rytuały…


Choć ta historia posiada wszelkie cechy legendy miejskiej – wydarzyła się naprawdę. Proces Paula Ingrama miał miejsce pod koniec lat 1980-tych w miasteczku Olympia (Washington, USA). W roku 1994 ukazała się opisująca te wydarzenia książka Lawrence’a Wrighta pt. Remembering Satan (Pamiętając Szatana)1. Wright drobiazgowo zrekonstruował historię Ingrama i zawiłości śledztwa ujawniającego kolejne zbrodnie. Doprowadziło go to do odkrycia bardziej niezwykłego i przerażającego niż sam spisek satanistów…

 

Pamięć utracona i odzyskana

Córki Ingrama przez wiele lat nie miały świadomości, że w dzieciństwie padły ofiarami molestowania. Sytuacja zmieniła się dopiero pewnego lata, kiedy religijny obóz medytacyjny, w którym dziewczynki brały udział, odwiedziła Karla Franko – charyzmatyczna Chrześcijanka z Kalifornii, przekonana, że otrzymała biblijne dary uzdrawiania i duchowego rozeznania.

Historia Franko – choć niezwykła – charakterystyczna jest dla pewnego modelu nawróconej charyzmatyczki, który spotkać można także w Polsce5. Zanim na dobre zajęła się działalnością religijną, Franko próbowała kariery artystycznej jako tancerka, aktorka i komik estradowy. Zagrała epizodyczne role w serialach i reklamach, co – jak sugeruje Lawrence Wright – wystarczyło, by w wyobraźni zgromadzonych na obozie dziewcząt uczynić ją prawdziwą gwiazdą.

Przemawiając do grup młodzieży takich jak ta, Franko czuła się wypełniona Duchem Świętym i ogłaszała jedynie to, co On jej przekazał. Wiele niezwykłych wydarzeń miało miejsce podczas owego spotkania w roku 1988. W pewnym momencie Franko obwieściła zauroczonej grupie, że ma w wyobraźni obraz małej dziewczynki ukrywającej się w szafie. Widzi blask światła przedzierający się pod drzwiami i słyszy zbliżające się kroki. W tym momencie jedna z dziewcząt z publiczności wybuchła płaczem i wykrzyczała, że to ona była tą małą dziewczynką. Następnie Franko miała kolejną wizję. Powiedziała, że ktoś z publiczności był molestowany w dzieciństwie przez jednego z członków rodziny. Nagle głuchoniema dziewczynka uczestnicząca w spotkaniu opuściła pokój. […] W zelektryzowanej atmosferze kolejne dziewczęta zgłaszały, że także one były w dzieciństwie molestowane. Opiekunowie mieli pełne ręce roboty.

Ostatniego dnia obozu późnym wieczorem uczestnicy zapakowali się do autobusów, by wrócić do swego kościoła. Ericka pozostała w sali konferencyjnej, zalewając się łzami. Siedziała po turecku z nisko zwieszoną głową. Był to dramatyczny, chwytający za serce widok, ale dziewczyna nie chciała powiedzieć, co właściwie było nie tak. Pozostali opiekunowie poddali się – nie próbowali już do niej mówić, a tylko zgromadzili się wokoło w milczeniu, by okazać swoje wsparcie. Wreszcie, jak opowiadał potem jeden z nich, Ericka przemówiła: „byłam molestowana seksualnie przez ojca”.

 

Śledztwo

[…] prowadzący śledztwo policjanci zapewniali Ingrama, że „zablokowane” wspomnienia powrócą, kiedy tylko przyzna się do winy.

„Nie jest niczym niezwykłym w policyjnym śledztwie – zauważa Wright – że podejrzany stwierdza, że nie pamięta popełnienia przestępstwa, zwłaszcza jeśli ma ono charakter seksualny.” Dokładnie tak zachowywał się Ingram.

Twierdził, że to niemożliwe, by zrobił coś podobnego. Z drugiej strony zapewniał, że jego córki nigdy nie zmyśliłyby podobnych oskarżeń… Ostatecznie nie mówił więc „nie zrobiłem tego”, lecz powtarzał tylko, że „nic nie pamięta” czy „nie może zobaczyć siebie robiącego takie rzeczy”.

Podążając za własnym doświadczeniem i radami psychologów, prowadzący śledztwo policjanci zapewniali Ingrama, że „zablokowane” wspomnienia powrócą, kiedy tylko przyzna się do winy.

Według notatek, jakie jeden z nich sporządził z przesłuchania:

Ingram począł nagle modlić się gorączkowo. Kiedy detektywi ponownie włączyli magnetofon, […] Ingram wpatrywał się w ścianę, kurczowo zaciskając pięści, i że wpadł w „coś w rodzaju transu”. Zaczął opisywać scenę, w której wchodzi do sypialni starszej córki i zdejmuje szlafrok.

[…]

Nim przesłuchanie dobiegło końca, Paul Ingram przyznał się do wielokrotnego uprawienia seksu z obiema córkami, poczynając od czasu, gdy Erica miała pięć lat. Opowiedział także o tym, jak po tym, jak jego młodsza córka, Julie, zaszła z nim w ciążę, zabrał ją do kliniki aborcyjnej w pobliskim Shelton. Wszystkie te stwierdzenia zgadzały się co do ogólnych faktów z zarzutami wniesionymi przez jego córki, choć wyznanie Ingrama było wciąż w niepokojący sposób formułowane w trybie warunkowym.

Wkrótce w śledztwie pojawił się jeszcze bardziej przerażający trop. W ręce policjantów wpadły listy, które jedna z córek Ingrama napisała do swojej nauczycielki:

Pamiętam kiedy miałam cztery lata, on urządzał w domu spotkania pokerowe i mnóstwo mężczyzn przychodziło i grało z moim tatą, i oni wszyscy się upijali, i pojedynczo albo we dwóch przychodzili do mojego pokoju, i uprawiali ze mną seks. Wchodzili i wychodzili całą noc, śmiejąc się i przeklinając. Byłam tak przerażona, że nie wiedziałam, co powiedzieć albo z kim porozmawiać.

W Olympii działał najwyraźniej tajemny krąg pedofilów. Kolejne ujawniane szczegóły wskazywały na jego powiązanie z kultami satanistycznymi. Wszyscy wiedzieli o pokerowych spotkaniach odbywających się w domu Ingrama. Regularnymi gośćmi byli na nich najważniejsi stróże prawa w mieście. Czy były one jedynie przykrywką dla budzącej grozę sekty?

 

Pomoc psychologa

[…] może uda mu się usunąć blokadę, która nie pozwalała Paulowi na dotarcie do wspomnień?

Następnego ranka po aresztowaniu Paul Ingram spotkał się z psychologiem Richardem Petersonem.

Ingram spytał dlaczego – jeśli faktycznie dopuścił się wszystkich tych odrażających czynów – nie pamięta nic z tego, co zrobił. Peterson wyjaśnił mu, że to zjawisko częste w przypadku przestępców seksualnych, którzy ukrywają wspomnienia swoich czynów, bo są zwyczajnie zbyt straszne, by pozostawać w świadomości. Dodał też, że możliwe, że sam Ingram również był w dzieciństwie molestowany. Zasugerował wprost że Paul może sobie przypomnieć molestowanie przez wujka czy nawet własnego ojca, co pewnie miało miejsce w wieku około pięciu lat, gdyż tyle właśnie miały jego własne dzieci, gdy Ingram zaczął je molestować. Przesłuchiwany stwierdził, że jedyne seksualne wspomnienie, jakie ma z wczesnego dzieciństwa, to moment, w którym matka zabroniła mu drapać się w kroku w miejscach publicznych. Ingram twierdzi, że Peterson zapewnił go wówczas, że kiedy tylko się przyzna, stłumione wspomnienia powrócą (choć – znów trzeba zaznaczyć – nie wiadomo, czy tak faktycznie było). Paul zauważył, że przecież już się przyznał, tymczasem nie pamięta nic ponadto, co pamiętał wczoraj. Na to Peterson nie miał odpowiedzi. Ingram poprosił go jednak, by wziął udział w popołudniowym przesłuchaniu – może uda mu się usunąć blokadę, która nie pozwalała Paulowi na dotarcie do wspomnień?

Kierowany przez Petersona Ingram odkrywał więc posłusznie kolejne wspomnienia, potwierdzając coraz bardziej nieprawdopodobne wątki śledztwa.

 

Wykorzystywani w satanistycznych rytuałach

Fałszywe wspomnienia satanistycznych rytuałów?Zjawisko SRA – Satanic Ritual Abuse, wykorzystywania w satanistycznych rytuałach, wykracza daleko poza granice Olympii. Rady, których Peterson udzielał Ingramowi, były głęboko zakorzenione w ówczesnym stanie wiedzy psychologicznej.

Wszystko zaczęło się od wydanej w 1980 książki pt. Michelle Remembers, napisanej przez trzydziestoletnią Kanadyjkę Michelle Smith i jej terapeutę – Lawrence’a Pazdera (który później został jej mężem).

Smith przedstawia w książce wspomnienia mrocznych rytuałów i tortur, jakich doświadczyła w dzieciństwie z rąk kultystów. Wszystkie te wspomnienia zostały najpierw wyparte, a potem odzyskane podczas terapii, na jaką Smith zdecydowała się po traumie związanej z niedonoszoną ciążą. Obrazy straszliwych rytuałów, śpiewających kultystów i seksualnych perwersji pojawiały się dopiero w hipnotycznym transie wywołanym przez Pazdera.

Sprawa Michelle Smith, żywo komentowana w Kanadzie i USA, wkrótce zaowocowała lawiną podobnych historii.

Tymczasem poza wyznaniami samej pacjentki nigdy nie odnaleziono żadnych dowodów na prawdziwość opowieści o SRA. Matka Smith w momencie publikacji książki już nie żyła, a pominięte w opowieści siostry i ojciec zaprzeczają wszystkiemu. Na trop satanistycznej sekty nigdy nie natrafiła także lokalna policja.

Nie należy się więc dziwić, że prawdziwość opowieści o SRA budzi poważne wątpliwości wielu specjalistów. Wprawdzie możliwość wyparcia, a następnie odzyskania utraconych wspomnień jest przez psychologię dość dobrze potwierdzona. Zarazem jednak szczegółowe badania przeprowadzone pod wpływem historii Michelle Smith i innych wskazują na istnienie nowego, zaskakującego mechanizmu, którego nigdy wcześniej nie brano pod uwagę…

 

Fałszywe wspomnienia

Okazuje się, że nie wszystko, co „pamiętamy”, musiało wydarzyć się naprawdę

Okazuje się, że nie wszystko, co „pamiętamy”, musiało wydarzyć się naprawdę. Psychologia eksperymentalna wykazała istnienie „fałszywych wspomnień”, które – niczym w filmie Incepcja – można zaszczepić w umyśle każdego z nas zaskakująco prostymi metodami.

W łagodnej wersji każdy z nas zna podobne zjawisko z własnego doświadczenia – niepokojąco wiele naszych wspomnień (np. historie z dzieciństwa) okazuje się rekonstrukcjami zbudowanymi na podstawie opowieści usłyszanych np. od rodziców. Także wydarzenia, których doświadczyliśmy osobiście, przetwarzamy w oparciu o relacje innych lub informacje zaczerpnięte z mediów2.

Czasem mechanizm ten prowadzi do sytuacji, gdy ludzie, którzy wcale nie byli świadkami danego zdarzenia, mogą w określonej sytuacji w sposób żywy i pozbawiony wątpliwości „pamiętać” to, co im się rzekomo przydarzyło.

Potwierdza to niezwykły eksperyment przeprowadzony przez Elizabeth Loftus, psycholog z University of Washington. W ramach doświadczenia starszy brat, Jim, opowiedział nastoletniemu Chrisowi o tym, jak ten zgubił się w centrum handlowym, gdy miał pięć lat. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że takie wydarzenie nigdy nie miało miejsca.

Oczywiście Chris w momencie eksperymentu nie przypominał sobie nic podobnego, a opowieści brata słuchał z wielkim zaskoczeniem. Jednak kiedy dwa dni później poproszono go, by opowiedział eksperymentatorom ów dramatyczny epizod, chłopak był pewien, że „przypomina sobie” nie opowieść brata lecz… samo nieistniejące wydarzenie!

W ciągu tak krótkiego czasu Chris zdążył „uwewnętrznić” zdarzenie i przypisać do niego uczucia. Z przekonaniem opowiadał badaczom, że doskonale pamięta, jaki był przerażony, gdy uświadomił sobie, że rodziców nie ma w pobliżu. W kolejnych dniach jego opowieść wzbogacała się o dalsze szczegóły, które Chris „przypominał sobie”, przedstawiając badaczom wygląd centrum handlowego, mężczyzny, który go odnalazł, a nawet fragmenty prowadzonych wówczas rozmów.

Kiedy wreszcie, na koniec eksperymentu, chłopak dowiedział się od brata, że cała historia jest zmyślona, a wspomnienie fałszywe, był tym odkryciem do głębi wstrząśnięty. „Naprawdę? Myślałem, że to pamiętam” – stwierdził osłupiały3. Chris uznał fałszywe wspomnienia za własne. Uwewnętrznił opowieść o zaginięciu, bo pochodziła ona z wiarygodnego źródła – od starszego brata, którego nastolatek podziwiał i darzył szacunkiem.

Czy to możliwe, że podobna sytuacja miała miejsce w przypadku nieszczęsnego Ingrama, któremu winę sugerowały ukochane córki, a fałszywe wspomnienia wmawiali przedstawiciele prawa i nauki?

 

Kolejna pomoc psychologa

Nowe światło na sprawę Ingrama rzucił Richard Ofshe, psycholog społeczny i wykładowca na University of California. Ofshe, specjalista od kultów i kontroli umysłów, został zaproszony do sprawy jako ekspert oskarżenia. Już po pierwszym spotkaniu doszedł jednak do wniosku, że jeśli ma tu do czynienia z jakąś manipulacją i praniem mózgu, to jej sprawcami nie są członkowie tajemniczej sekty lecz… prowadzący śledztwo policjanci i psychologowie.

Profesor był zadziwiony gorliwością, z jaką Ingram pragnął pomóc śledczym i jego gotowością do zrozumienia swej własnej, skonfundowanej psychiki. Jednakże kiedy Ofshe zapoznał się z wersją oskarżonego, stwierdził, że w całej sprawie coś jest nie tak. Jego zdaniem nie było możliwe, by ludzka pamięć działała w sposób, jaki Ingram opisywał. Oskarżony albo kłamał, albo był chory psychicznie. Kiedy Ofsche kazał mu opisać jakieś zwyczajne wydarzenia z codziennego życia, Ingram przypominał je sobie w sposób całkiem zwyczajny. Skąd więc pochodziły te inne wspomnienia? Ingram opisał sposób, w jaki w jego głowie pojawiały się obrazy i opowiedział, jak modli się o nie. Stosował w tym celu technikę relaksacji, o której przeczytał w jednym z czasopism, w ramach której wyobrażał sobie wchodzenie w ciepłą, białą mgłę. W miarę upływu czasu w jego głowie pojawiały się kolejne obrazy. Był pewien, że to prawdziwe wspomnienia, bo pastor Bratun zapewnił go, że Bóg dostarczy mu tylko prawdy. Po jakimś czasie Ingram zapisywał wspomnienia.

Ofshe podejrzewał, że Ingram zamienia fantazje we wspomnienia. […] Miał poważne wątpliwości, czy Ingram był winny czegokolwiek, z wyjątkiem bycia jednostką szczególnie podatną na sugestię, ze skłonnością do wpadania w stan przypominający trans. W dodatku oskarżony przejawiał dość niepokojącą chęć przypodobania się władzy.

Jedna z córek Ingrama szybko wydała się psychologowi notoryczną kłamczuchą. Tak się dziwnie złożyło, że zeznania drugiej zawsze następowały później i powielały tylko oskarżenia rzucone przez siostrę. Być może córki chciały w jakiś sposób odegrać się na surowym i apodyktycznym ojcu. Wydaje się się, że nieprzemyślane wyznanie udzielone pod wpływem charyzmatycznej liderki szybko wymknęło się spod kontroli dziewcząt i doprowadziło do sytuacji, której te wcale nie przewidywały.

 

Tragiczny finał

[…] gdyby to był szesnasty wiek, Ingram spłonąłby na stosie

Mimo prawdziwego polowania na czarownice, nigdy nie udało się trafić na ślad kultu satanistów w Olympii. Żadne dowody, poza zeznaniami córek i przyznaniem się do winy, nie obciążyły także Ingrama. Richard Ofshe poinformował władze o swoich wątpliwościach, wskazując na niespójności w zeznaniach zarówno dziewcząt, jak i Ingrama, jak chociażby „niezdolność do przywołania jakichkolwiek detali z codziennego życia kultu, poza faktem, że śpiewali pieśni”.

Podsumowując swój raport Ofshe stwierdził: „Jeśli mam rację co do prawdomówności Ericki i Julie Ingram i co do niezwykłego stopnia podatności na sugestię ich rodziców, to istnieje poważne ryzyko, że niewinni ludzie zostaną postawieni przed sądem, a może nawet skazani.”

Pod wpływem wyjaśnień profesora Ingram uświadomił sobie, że wszystkie wspomnienia rytuałów i molestowania były jedynie fantazjami wywołanymi siłą sugestii i wycofał zeznania. Niestety, było już zbyt późno…

Lawrence Wright podsumowuje opowieść o tajemniczym kulcie w Olympii następująco:

Cała ta sytuacja była więc rodzajem masowego szaleństwa, które byłoby fascynującym materiałem dla folklorystów gdyby nie fakt, że życie niewinnych ludzi legło przez nie w gruzach.

Carl Sagan, wspominający o sprawie Ingrama w swojej książce Świat nawiedzany przez demony, ujmuje rzez jeszcze dobitniej: gdyby to był szesnasty wiek, Ingram spłonąłby na stosie, a wraz z nim cała jego rodzina i – na wszelki wypadek – spora grupa najbardziej wpływowych mieszkańców Olympii6.

Mimo wycofania zeznań, Paul Ingram został skazany na dwadzieścia lat pozbawienia wolności, co stanowi jedną z najwyższych przewidzianych prawem kar w stanie Washington. (W tego typu sprawach zasądzano średnio 3,5 roku.) W roku 1996 Ingram złożył prośbę o ułaskawienie do gubernatora stanu. Na posiedzeniu komisji zeznawali w tej sprawie wszyscy bohaterowie tej historii: Richard Ofsche, Elizabeth Loftus, a nawet sam Lawrence Wright. Wszyscy oni sugerowali niewinność Ingrama. Nadaremnie4.

 

Legenda Ingrama

Paul Ingram opuścił więzienie dopiero w roku 2003, po odbyciu większości wyroku. W tym czasie jego przypadek zdążył przemienić się w prawdziwy mit.

Nie sposób jednoznacznie ustalić, czy Ingram był winny molestowania seksualnego córek (wiele wskazuje na to, że nie). Z całą pewnością zmyślona była jednak ta część zeznań, która dotyczyła tajemnego kultu. Pomimo drobiazgowego śledztwa, w Olympii nie odkryto żadnych śladów satanistycznego spisku. A jednak mroczna aura, jaka towarzyszyła sprawie, nie pozostała bez wpływu na niezwykle wysoki wymiar kary.

Brak jakichkolwiek dowodów na istnienie satanistycznych rytuałów nie przeszkadza tropicielom spisków powoływać się na przypadek Ingrama jako sprawę, w której prawomocnym wyrokiem skazano „sprawcę SRA”.

Z drugiej strony, Ingram trafił – jako męczennik za sprawę – na sztandary  organizacji walczących z fałszywymi oskarżeniami o molestowanie. Należy jednak uważać, by nie stworzyć kolejnego mitu, który ośmieszałby i unieważniał wszelkie oskarżenia o molestowanie seksualne. Byłby to jeszcze bardziej ironiczny finał tej tragicznej historii, gdyby fałszywe wspomnienia nieszczęsnego, podatnego na manipulację człowieka posłużyły do tuszowania prawdziwych przestępstw, dostarczając łatwej linii obrony.

Bibliografia

1Lawrence Wright, Remembering Satan, Random House Publishing, New York 1994.

2Zob Steen F. Larsen, Remembering without Experiencing: Memory for Reported Events, [w:] Ulric Neisser, Eugene Winograd, Remembering reconsidered: Ecological and traditional approaches to the study of memory, Cambridge UP, 1988.

3Zob. Elizabeth Loftus, Katherine Ketcham, The Myth of Repressed Memory, St. Martin’s Griffin, NY 1994

4http://www.justicedenied.org/paul.htm

5Interesujący przykład stanowi historia aktorki serialowej Patrycji Hurlak i jej książka pt. Nawrócona wiedźma. Promując swoją książkę, Hurlak odwiedzała m.in. kościoły, opowiadając o swym życiu aktorki, reżyserki i kierowcy rajdowego(!), a następnie o nawróceniu. http://www.wydawnictwo-unitas.pl/node/94

6Carl Sagan, Świat nawiedzany przez demony. Nauka jako światło w mroku, przeł. Filip Rybakowski, Zysk i S-ka, Poznań 1999.

Czytaj dalej

Sporo komentarzy

  1. Moja córka (24 l.) stwierdziła ostatnio z pewnym niepokojem, że nie wie zbyt wiele o historii Polski ostatnich kilkudziesięciu lat i właściwie można jej i jej rówieśnikom wmówić wszystko, i że ona swoim dzieciom przekaże później taką wersję, do jakiej sama zostanie przyzwyczajona. Być może jest to pierwsze pokolenie, które staje się choć w części świadome procesu, któremu jest poddawane.

  2. Czy za duzo internetu jak dla mnie na dziś skoro przeczytałam „instagrama”, dopiero jak doszłam do roku zrozumiałam, że nie chodzi o instagram (wcześniej też mi coś nie pasowalo: że jak, że inastagram, że zablokowali wspomnienia czyli wcześniejsze zdjęcia i co, że jego córki opublikowały coś na jego instagramie?) Nie wiem czy śmiać się z siebie czy płakać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.